06-01-2009
Zapłodnienie in vitro bez obowiązkowych badań genetycznych dla małżeństw i ograniczeń wiekowych dla kobiet, dostępne również dla związków nieformalnych - tak może wyglądać projekt ustawy bioetycznej autorstwa klubu PO. Dziś po raz pierwszy zbiera się klubowy zespół Platformy, który ma przygotować projekt ustawy bioetycznej. Prezydium klubu zdecydowało, że w zespole będą posłowie: Małgorzata Kidawa-Błońska (ma pokierować jego pracami), Maciej Orzechowski i Jarosław Katulski (obaj lekarze), Ireneusz Raś, Iwona Guzowska, Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, Iwona Śledzińska-Katarasińska, Michał Stuligrosz i senator Łukasz Abgarowicz. W zespole nie będzie za to posła Jarosława Gowina, autora pierwszego projektu ustawy. Jego propozycje pod koniec roku podzieliły PO. (…) Gowin ma być konsultantem zespołu. Klubowy zespół ma przygotować nowy projekt ustawy. Jak usłyszeliśmy w kierownictwie klubu PO, ma on być bardziej liberalny. - Zależy nam na tym, aby rozszerzyć dostępność zabiegów in vitro - mówi "Gazecie" szef klubu PO Zbigniew Chlebowski. - Chcemy zrezygnować z obowiązkowych badań genetycznych małżeństw (projekt Gowina wykluczał dopuszczenie do zabiegów in vitro osób "obciążonych chorobami lub upośledzeniami genetycznymi"). Według Chlebowskiego w nowym projekcie nie będzie też ograniczenia wieku kobiet uprawnionych do in vitro do 40 lat, a w szczególnych okolicznościach do 45, co proponował Gowin. - Zabiegi powinny być dostępne nie tylko dla małżeństw, ale też dla konkubinatów - mówi szef klubu PO. Nie wiadomo, co z zakazem mrożenia zarodków, najbardziej kontrowersyjnym fragmentem ustawy. W nowym projekcie nie będzie też prawdopodobnie "testamentu życia", bo - jak powiedział nam ważny polityk PO - nie popiera go premier. Według Chlebowskiego projekt ustawy ma być gotowy do końca stycznia. Jednak kilka dni temu Małgorzata Kidawa-Błońska mówiła "Gazecie", że ustawy być może w ogóle nie będzie, bo PO "nie będzie dążyć do kompromisu kosztem złej ustawy". Jeśli nie udałoby się zbudować w parlamencie większości do odrzucenia ewentualnego weta prezydenta, mogłoby dojść jedynie do ratyfikowania konwencji bioetycznej Rady Europy
(z 1997 r.), regulującej m.in. kwestie in vitro. - To byłoby najprostsze rozwiązanie - powiedziała nam wczoraj Kidawa-Błońska. - Ale zespół przystępuje do pracy po to, żeby wypracować konkretne rozwiązania - dodała.(…)”(GW, str. 7)
« wstecz