Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-5Esm86P1UpA62RA_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-5Esm86P1UpA62RA_180x130-0.png'
crop-5Esm86P1UpA62RA_180x130-0.png
Na dyskryminacyjne zmiany traktatów się nie zgodzimy, natomiast jeśli kraje chcą luki w swoich systemach ochrony socjalnej zatykać, to my to przecież też robimy. To trzeba robić, bo w Europie wydajemy połowę globalnych wydatków na cele socjalne - komentował w "Sygnałach dnia" wypowiedzi premiera Davida Camerona, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

Krzysztof Grzesiowski: Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Dzień dobry, panie ministrze.

Radosław Sikorski: Dzień dobry, szczęśliwego nowego roku.

To dla naszych słuchaczy życzenia.

Naturalnie.

Dziękujemy w imieniu słuchaczy. Czy pan minister kupuje w sieci Tesco?

Bywa.

I będzie pan kupował?

U nas w Nakle nad Notecią jest Tesco i sobie chwalimy.

A będzie pan kupował?

To jest firma, która zatrudnia Polaków i wydaje mi się, że to jeszcze nie jest to, aby ten bojkot, do którego nawet niektórzy wzywają, to zbyt drastyczne posunięcie.

PSL wzywa nas, Polaków, by bojkotować sklepy sieci Tesco, no bo to brytyjski kapitał. W sprawie ostatnich wydarzeń związanych z polityką brytyjską, z wypowiedziami Davida Camerona na początek na pewnym poziomie ogólności, jeśli pan pozwoli, panie ministrze. Czy Unia Europejska staje się wspólnotą tylko z nazwy, czy górę biorą tak zwane egoizmy narodowe i doraźne potrzeby poszczególnych państw?

Egoizmy narodowe zawsze mają w Unii miejsce, bo politycy unijni u siebie w domu muszą mówić, że dbają o interes narodowy, a jednocześnie wiedzą, że potrzebne są racjonalne decyzje, które regulują sprawy na szczeblu europejskim. I np. ta zasada, że główny podatnik w rodzinie pobiera zasiłki rodzinne tam, gdzie płaci podatki, jest rozsądną europejską zasadą.

David Cameron najpierw stwierdził, że otwarcie brytyjskiego rynku pracy przez jego poprzedników, przez laburzystów było błędem. Tam na szczęście my, Polacy znaleźliśmy się w towarzystwie, bo to i mówił o Węgrach, i o Słowakach, no a przy okazji owych zasiłków pobieranych przez Polaków pracujących i płacących podatki na Wyspach Brytyjskich...

Ale to taki błąd, na którym brytyjska gospodarka zarobiła kilkadziesiąt miliardów funtów.

Właśnie to jest rzecz ciekawa, bo to się jakoś specjalnie nie przebija. 7,5 miliona rodzin w Wielkiej Brytanii pobiera zasiłek, imigranci stanowią 0,3% całości.

Z tego dzieci mieszkające poza ułamek.

No to dlaczego powiedział to, co powiedział? I wskazał na Polaków?

Polityka. Są w Europie populistyczni politycy, także w Polsce, a zbliżają się wybory europejskie.

David Cameron jest politykiem populistycznym? Czy czuje oddech na plecach?

Ma silną konkurencję ze strony populistycznego UKIP, no i jedyne, co mnie martwi to to, że polska partia polityczna, i to taka, która o patriotyzmie ciągle mówi, nie potrafi wyciągnąć z tego wniosków.

Mówi pan o...

O PiS, który twierdził, że wychodząc z partii rządzącej w Unii Europejskiej, wchodząc do małej, egzotycznej partyjki eurosceptyków, będzie lepiej zabiegał o polskie interesy. Jest dokładnie odwrotnie, można tam sobie pogadać, a niczego dla Polski nie załatwić, a okazuje się, że partnerzy PiS w tej partii po raz kolejny nawołują do rzeczy, które są wbrew naszemu interesowi. Przypomnę, że to Wielka Brytania była za zmniejszeniem budżetu europejskiego.

Wczoraj politycy, nasi politycy rozmawiali przez telefon z Davidem Cameronem, najpierw prezes Prawa i Sprawiedliwości, potem premier Donald Tusk. Można było odnieść wrażenie po tym, co usłyszeliśmy od obu polityków po tych rozmowach, że David Cameron miał taką kartkę z przygotowanym tekstem i jednemu panu, i drugiemu panu powiedział to samo – że nie stygmatyzuje Polaków.

Nie wiem, nie byłem tam. Trochę mi niezręcznie, bo to kolega ze studiów, ale mam wrażenie, że Davidowi Cameronowi daliśmy stanowczy odpór.

Podobno kwestia tego typu świadczeń socjalnych ma być tematem do negocjacji między Londynem a Brukselą w najbliższym czasie w kwestii statusu członkowskiego Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Jak rozumiem, gdyby coś takiego się pojawiło, byłoby to zakwestionowanie traktatu, zmiana...

Nie no, zawsze można zaproponować zmianę traktatu i to nie będzie (...)

No tak, ale wtedy wszystkie państwa członkowskie muszą powiedzieć: tak lub nie. My, jak rozumiem, w tej sytuacji mówimy...

Na dyskryminacyjne zmiany traktatów się nie zgodzimy, natomiast jeśli kraje chcą luki w swoich systemach ochrony socjalnej zatykać, to my to przecież też robimy. To trzeba robić, bo w Europie wydajemy połowę globalnych wydatków na cele socjalne, i nawet tak zamożny kraj, jak Wielka Brytania na to nie stać. Ale to trzeba robić, szanując prawa wszystkich podatników i wszystkich obywateli Unii Europejskiej.

W tej sytuacji nawet głos zabiera Komisja Europejska, która mówi, że nie wolno dyskryminować. No i ma rację, takie są regulacje, takie są przepisy.

Dokładnie tak.

Czym to się zakończy?

No, Polska i Wielka Brytania mają wiele interesów wspólnych, np. kwestie wydobycia gazu łupkowego, np. jesteśmy krajami za silnym Sojuszem Północnoatlantyckim, jesteśmy krajami przywiązanymi do wspólnego wolnego, konkurencyjnego rynku. Więc mam nadzieję, że brytyjscy politycy ten sygnał odebrali i że takie czepianie się Polaków już więcej nie nastąpi.

Pan już wspomniał o tym, panie ministrze. Czy widzi pan możliwość, konieczność zasiadania we wspólnej frakcji w Parlamencie Europejskim Prawa i Sprawiedliwości, eurodeputowanych tej partii z politykami Partii Konserwatywnej Davida Camerona?

Ja uważam, że to szkodzi polskim interesom, że gdyby europarlamentarzyści PiS byli w głównej rządzącej partii, to polska frakcja w tej rządzącej partii byłaby większa, bylibyśmy bardziej wpływowi, a przez tę dziwną decyzję PiS-u o wyjściu z Europejskiej Partii Ludowej polski głos jest słabszy.

Pamięta pan minister, czym żył świat, Europa, Polska pod koniec ubiegłego roku?

O, wieloma rzeczami.

Ukrainą na przykład?

Na przykład.

Zapomnieliśmy? Świat zapomniał?

Ukraina jest w centrum zainteresowania naszej polityki wschodniej, to Polska doprowadziła do wynegocjowania umowy stowarzyszeniowej za naszej prezydencji, ale oczywiście my nie możemy podejmować decyzji za inne kraje. Ja uważam, że politycy ukraińscy popełniają błąd, nie zaczynając reform, że te reformy byłyby dobre dla ich kraju, a przy okazji uruchomiłyby wielkie finansowanie ze strony Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Komisji Europejskiej, ale Ukraina miała demokratyczne wybory, więc każdy kraj wyśpi się tak, jak sobie pościele.

Pisał pan na Twitterze w sprawie Ukrainy, mówił pan o tym przed sekundą, trzeba tylko zacząć reformy. A może trzeba było napisać: trzeba aż zacząć reformy.

No, my zaczęliśmy i dzisiaj zaczynamy zbierać tego żniwa. 25 lat temu byliśmy na głowę mieszkańca tak samo zamożni jak Ukraińcy, dzisiaj jesteśmy trzy raz zamożniejsi. Oczywiście w porównaniu z Wielką Brytanią czy Niemcami jeszcze doganiamy, ale proszę zauważyć, że dzisiaj Ukraińcy z kolei do Polski przyjeżdżają do pracy, że nasze pensje, z których oczywiście wszyscy jesteśmy niezadowoleni, dla Ukraińców są atrakcyjne.

Panie ministrze, czy pojawiło się cokolwiek nowego w sprawie ogromnie ważnej dla Polski? W grudniu rozmawiał pan z Siergiejem Ławrowem, z szefem dyplomacji rosyjskiej, minister Ławrow powiedział wówczas, że Kreml nie odda resztek wraku samolotu Tu-154M przed zakończeniem śledztwa w kwietniu 2014 roku. Czy coś się wydarzyło od dnia tamtej rozmowy w tej sprawie?

Niestety nie. Nasze śledztwo i tak będzie zakończone i wrak... Ale wrak jest dla nas po pierwsze naszą własnością, a dla wielu osób w Polsce wręcz ikoną. I nie rozumiem stanowiska rosyjskiego.

Czy pod koniec kwietnia dowiemy się, że śledztwo w Rosji zostało przedłużone o kolejnych kilka miesięcy?

Obawiam się, że tak może być.

Mówiliśmy przed godziną 8 za sprawą naszej korespondentki z Brukseli Beaty Płomeckiej o konferencji i wystawie w Brukseli w Parlamencie Europejskim poświęconej wielkiej postaci, emisariuszowi Polskiego Państwa Podziemnego, naocznemu świadkowi zagłady, Janowi Karskiemu. Decyzją Sejmu rok 2014, czyli bieżący, został ustanowiony Rokiem Jana Karskiego. Zresztą Senat z kolei postanowił uhonorować w tym roku inną wielką postać Jana Nowaka Jeziorańskiego. Czy świat wie o tych ludziach i co o nich wie?

Za mało. Jan Karski był polskim dyplomatą, był emisariuszem. W Waszyngtonie w naszej ambasadzie mamy wręcz tapczan, na którym siedział jego rozmówca, on w fotelu, najwyższy rangą Amerykanin pochodzenia żydowskiego, to był wtedy członek Sądu Najwyższego, sędzia Frankfurter, któremu Karski tłumaczył, że był w Izbicy, był w getcie warszawskim, rozmawiał z przywódcami społeczności żydowskiej w Polsce i że jest naocznym świadkiem zagłady. I próbował poruszyć sumienia, spowodować przynajmniej dyplomatyczne reakcje sojuszniczych państw zachodnich...

Próbował także z Franklinem Delano Rooseveltem.

No i wiemy, że się nie udało.

Swoją drogą, oczywiście te sprawy są różne, ale mamy dokumenty przywiezione przez Krystyną Piórkowską dotyczące zbrodni katyńskiej, zeznania podpułkownika Johna Van Vlieta z maja 1945 roku, amerykańskiego jeńca wojennego. Te dokumenty były w amerykańskich archiwach, zostały właśnie opublikowane, Stany Zjednoczone o tym wiedziały tak na dobrą sprawę od początku. Zresztą Brytyjczycy też, tylko Brytyjczycy mają tę przewagę, że kiedy zbliża się moment ujawnienia archiwów, to podejmują decyzję, że utajniamy jednak na kolejne 20-50 lat.

Dla mnie nie ulega wątpliwości, że przywódcy Zachodu wiedzieli o masakrze katyńskiej zbrodni, tak samo jak wiedzieli o holokauście, bo przecież czytali depesze niemieckie, przy pomocy zresztą przez Polaków złamanego szyfru Enigmy. Więc wiedzieli, ale sojusz ze Stalinem i utrzymanie Rosji w wojnie przeciwko Hitlerowi był ważniejszy od polskich interesów i od prawdy historycznej. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image