Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-0MV7CE3A3398Fc3_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-0MV7CE3A3398Fc3_180x130-0.png'
crop-0MV7CE3A3398Fc3_180x130-0.png
W przyszłości pierwszoklasista będzie miał jeden umowny podręcznik do wszystkiego, będzie on własnością szkoły - o tej i innych propozycjach rządu mówi rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska.

Konrad Piasecki: Już się pani rozgościła i okopała na nowym stanowisku?

Małgorzata Kidawa-Błońska: Przyzwyczajam się dopiero. To nie jest tak, że można z dnia na dzień widzieć wszystko i wszystko dobrze zorganizować.

Kobieta ma dostęp do tego męskiego dotąd świata - najbliższego otoczenia premiera?

Ma. Nie wyobrażam sobie...

Na mecze panią zapraszają?


Na mecze nie, ale ostatnio w ciągu tego tygodnia nie było żadnego wielkiego meczu - zdaje się z tego, co wiem.

Rozumiem, że kalendarz meczowy pani już opracowała.

W Platformie kalendarz zawsze był dobrze znany.

Czyli na pierwszy mecz wpadnie pani do premiera?

Jeżeli będziemy rozmawiali na inne tematy niż oglądanie meczu.

Pani minister, wie pani, że ozusowanie umów śmieciowych dotknie najsłabszych.

I o tym mówił premier, też trzeba to uporządkować, ale trzeba to zrobić w taki sposób, żeby nie zamknąć drogi zarabiania dla tych osób, które - jeżeli to zrobimy - nie będą mogły pracować.

To jest dobry czas, żeby podrażać koszta pracy?

Na pewno trzeba krok po kroku zacząć to uporządkować, dlatego że nigdy nie będzie dobrego czasu. A nie można pozwolić na to, żeby te osoby w późniejszym czasie nie miały szansy na korzystanie.

To może zostawić tak, jak jest, jak do tej pory było i jakoś sobie wszyscy radzili.

Ale też nie jest to uczciwe wobec tych wszystkich innych, którzy płacą ZUS, którzy płacą podatki, którzy płacą tak naprawdę na to, żeby te osoby miały pomoc od naszego państwa. Trzeba małymi krokami - na pewno nie będzie to w takiej skali, jak wszystkie inne umowy, ale musimy do tego się przyzwyczaić, żeby pracowników... Zresztą przypominam: bardzo mocno mówią o tym związki zawodowe a także i dobrze pracodawcy będą mogli... Przecież to nie będzie tak wielka kwota, tylko stopniowo.

"Ci ludzie, którzy nie płacą, to nie są ludzie, którzy szukają wybiegu, to są ci, którzy nie mają innego wyjścia" - kto tak mówi?

Na pewno ktoś, kto jest zatrudniony na umowę w taki sposób o pracę. Bardzo często chciałby mieć etat. Chciałby mieć te wszystkie zabezpieczenia socjalne, ale nie może - to jest dla niego jedyna szansa - pracowanie...

Wie pani, kto się pochylał nad ich ciężkim losem i ubolewał?

Podejrzewam, że wszyscy, bo to dla wszystkich duży problem. Podejrzewam, że to są słowa kogoś od nas.

No, czyli kogo?

Premiera.

No właśnie. 2012 rok. październik. Premier obiecuje: 2013 i najprawdopodobniej 2014 rok - nie wprowadzimy ozusowania umów śmieciowych. 2014 nastał: premier chce ozusowania.

Ale to też nie są wszystkie umowy. Dokładnie to będzie przedstawione przez ministra Kosiniaka-Kamysza. Jest to przygotowywane bardzo precyzyjnie. Mamy nadzieję - i tak też premier powiedział, że zrobił wszystkie analizy tak, żeby te osoby, dla których jest to jedyne źródło utrzymania, nie straciły na tym.

To miała być wtedy - jak mówił premier - danina, która uderzy w najsłabszych. No i co? Dziś okazuje się, że to sprawiedliwość? Że to wyrównywanie szans?

Ale musimy też myśleć o tych ludziach nie dziś, kiedy trochę poprawia się koniunktura w naszym kraju, tylko też musimy myśleć, co będzie z nimi za 10, za 15 lat. Jest cała grupa ludzi, którzy w przeszłości nie będą mieli żadnych zabezpieczeń: ani zdrowotnych, ani emerytalnych, i musimy o tym myśleć.

Ale gdzie są obietnice premiera, że nie będzie ozusowania?

Wszyscy mówili, że trzeba to uporządkować, tylko tak, żeby nie skrzywdzić.. I to będzie zrobione. Nie wszystkie umowy - nie może to być nadużywane...  Nie mogą one być ozusowane w takiej formie jak normalne etaty, ale jakieś uporządkowanie, bezpieczeństwo - musi być. Tym bardziej, że - o czym mówił premier - bardzo często jest tak, że zakłady pracy oszukują pracowników, podpisując umowę na bardzo małą kwotę. Te pieniądze...

Ale czy to jest tak, że w tej sprawie rząd ugina się pod presją związkowców? Czy uznał, że musi pójść na lewo, żeby pozyskać trochę wyborców?

Nie, raczej myślimy tu o tym, żeby zabezpieczyć te osoby, które pracują, żeby zwrócić uwagę, że to jest poważny problem. I to nie jest tak, że wszystkie umowy, natychmiast zostaną w stu procentach ozusowane. Będzie to przebiegać spokojnie, po analizie tego, jakie skutki przyniesie to tym osobom, które pracują...

W ile książek rząd będzie wyposażał pierwszoklasistę?

W jedną, która pozwoli...

W jedną? Do wszystkiego?

A ile przedmiotów ma pierwszoklasista? Elementarz?

Matematyka, angielski, religia, podstawy przyrody...

Do religii nie jest chyba potrzebny  podręcznik.

Jest, owszem. Dziś pierwszoklasista ma zeszyty ćwiczeń, karty pracy, książkę do angielskiego, książkę do religii, do matematyki i polskiego.

Mówimy tutaj o takim przysłowiowym podręczniku: żeby to był jeden zestaw, ale na pewno nie musi to być tak rozbudowane. O tym dokładnie powie pani minister Kluzik-Rostkowska za dwa tygodnie. Dokładnie powie, jak jest to wyliczone, przygotowane. Na pewno pierwszoklasista nie musi mieć sześciu czy siedmiu podręczników.

Będzie miał jeden? Taka "Biblia pierwszoklasisty".

Coś takiego.

"Świecka Biblia Donalda Tuska".

Nie, no nie. Chodziliśmy do szkoły, pamiętamy, że mieliśmy kiedyś jeden elementarz, jeden podręcznik do matematyki i całe pokolenia świetnie się wychowywały.

Pani minister, od tego czasu wiele się zmieniło w nauczaniu dzieci.

Tak, ale ćwiczenia to jest co innego, bo każde dziecko powinno mieć własny zeszyt do ćwiczeń, ale nie może być tak, że co roku każdy uczeń musi kupować nowy podręcznik. Ten podręcznik będzie własnością szkoły i każdy uczeń przychodzący do danej szkoły dostanie taką...

Ja zastanawiam się, jak za pomocą jednego podręcznika da się załatwić wszystko to, co do tej pory załatwiało jakieś dziesięć podręczników?

To jest jeden, umowny podręcznik.

Właśnie, "umowny. Ile on będzie kosztował rząd?

Na pewno zdecydowanie mniej niż wyposażenie.

Bo premier mówi, że to parę milionów.

Na pewno sporo pieniędzy, dokładnie o tym powie pani minister Kluzik-Rostkowska. Dzisiaj nie chcę państwa wprowadzać w błąd. To są przygotowania już w 97 procentach.

A gdzie są te laptopy, które obiecał wszystkim uczniom premier?

Ale sytuacja zmieniła się od czasu obietnic. Szkoły są wyposażone w pracownie komputerowe, wszystkie szkoły mają dostęp do internetu.

2010 rok: każdy gimnazjalista dostanie od rządu spersonalizowanego laptopa i internet - obiecywał premier.

I mam nadzieję, że kiedyś młodzież będzie to miała.

Premier obiecuje, dzieci czekają.

Nie, to też tak nie jest, że premier obiecuje, dzieci czekają.

Ale laptopa też nie będzie. Ten program, jak rozumiem, wycofuje się. Teraz książka..

Nie, nie wycofujemy się, ale książka dla pierwszoklasisty jest ważniejsza, dziecko w pierwszej klasie powinno mieć do czynienia z podręcznikiem, a nie laptopem.

Laptop już nie jest ważny.

Ważny, ale na późniejszym etapie.

Ale już go nie będzie.

Będzie, ale trochę później.

Kiedy będzie?

Wie pan, możemy wydawać pieniądze tylko wtedy, gdy wiemy, ile tych pieniędzy mamy. Co ile kosztuje. Akurat te zapowiedzi, to myślenie, żeby zmieniać polską szkołę, żeby stawała się bardzo nowoczesna, były w takim czasie, że wydawało nam się, że kryzysu nie będzie.

Nieszczęśliwe były te zapowiedzi, powiem pani dzisiaj.

Nie, one były słuszne, bo musimy do tego...

Czyli były szczęśliwe, bo optymistyczne?

Wie pan, ale nie można zmieniać świata jeżeli nie wierzy się, że można optymistycznie podejmować pewne decyzje. Poza tym biorąc się do rządzenia trzeba mieć wizję, wiedzieć co by się chciało zrobić. Nie zawsze to się zrobi w tych latach, w których by się chciało, ale trzeba wierzyć do czego się dąży. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image