Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-kdarg10xCPsxqLC_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-kdarg10xCPsxqLC_180x130-0.png'
crop-kdarg10xCPsxqLC_180x130-0.png
Reagujemy dlatego, że rządzący polityk w innym kraju próbuje w sposób bezpodstawny obciążać nas odpowiedzialnością za nadużywanie praw i wolności gwarantowanych przez Unię Europejską - powiedział Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Jacek Protasiewicz.

"Super Express": - W tekście do "Guardiana" Jakub Krupa z Fundacji Forum Europejskie wytknął wam, że niewiele robicie jako klasa polityczna, by pomóc się zaadaptować polskim emigrantom. Łatwo zrzucacie z siebie odpowiedzialność za nich, pozostawiając ich sprawy wyłącznie Brytyjczykom.

Jacek Protasiewicz: - Zupełnie nie rozumiem tej argumentacji. Polscy politycy, a zwłaszcza Donald Tusk, podjęli interwencję wtedy, gdy szef brytyjskiego rządu bezpodstawnie posłużył się przykładem Polaków do zilustrowania negatywnych praktyk, z którymi jako naród nie mają nic wspólnego. Interwencja była dokładnie wtedy, kiedy miała być, i była dokładnie taka, jaka mogła być w ramach obowiązujących w Unii norm.

- Tak powinno wyglądać zainteresowanie polskich władz naszymi obywatelami mieszkającymi w krajach Wspólnoty?

- W ramach wspólnego rynku europejskiego każdy jest wolny w wyborze miejsca zamieszkania i pracy. Legalnie przebywając w Wielkiej Brytanii czy w każdym innym państwie Wspólnoty, obywatel Polski nabywa takie same prawa i obowiązki jak obywatel tego kraju. A więc oczekiwanie, że polskie władze będą interweniowały w sprawach podległych brytyjskim instytucjom, jest czymś, czego nie rozumiem. Premier zareagował wtedy, kiedy Polacy stali się obiektem bezpodstawnego ataku, i tak powinno być. A jeśli jakiś Polak ma kłopoty, np. z prawem, to pomocą będzie mu służyć miejscowy konsul RP.

- Nie jest tak, że nasze władze powinny czuć odpowiedzialność za swoich obywateli, którzy jadą trochę w nieznane? Nie powinien pomóc zaadaptować się do nowej rzeczywistości, by lepiej w niej funkcjonowali?

- Ponieważ Polacy są legalnymi imigrantami i mają takie same prawa i obowiązki jak Brytyjczycy, to oczekiwanie, że zostanie nad nimi rozpostarty specjalny parasol, sugerowałoby, iż mamy do czynienia z osobami nie w pełni wartościowymi i niesamodzielnymi. To tak, jakby oczekiwać, że prezydent Lublina będzie roztaczał opiekę nad mieszkańcami, którzy pojechali na studia do Warszawy. Przecież to nonsens!

- Czy zainteresowanie naszymi emigrantami nie sprowadza się tylko do sytuacji, w których można zbić na tym kapitał polityczny? Tak jak teraz, kiedy David Cameron stygmatyzuje Polaków.

- W takich wypadkach reagujemy nie dlatego, że jest kapitał polityczny do zbicia, ale dlatego, że rządzący polityk w innym kraju próbuje w sposób bezpodstawny obciążać nas odpowiedzialnością za nadużywanie praw i wolności gwarantowanych przez Unię Europejską.

- Jest też inna kwestia, której Jakub Krupa nie poruszył, a która wydaje się istotna. Czy nasi emigranci mogą się czuć oszukani przez władze, które obiecały im stworzyć warunki do powrotu, a tego nie zrobiły? Idąc do wyborów w 2007 r., obiecywaliście wielkie powroty. To nie nastąpiło.

- Nie zgadzam się, że tych powrotów nie ma. Znam dziesiątki ludzi z mojego regionu, którzy wrócili z Irlandii, ponieważ kryzys w tym kraju ograniczył im pole samorealizacji. Na tle wielu europejskich krajów, do których Polacy wyjechali, sytuacja gospodarcza w naszym kraju jest lepsza i często decydują się na powrót. Mam tu na myśli np. Hiszpanię czy Portugalię.

- Ja znam z kolei wiele przypadków, kiedy ci, którzy liczyli, że na Wyspach spędzą raptem kilka lat, dziś ściągają tam swoje rodziny. To pokazuje, że ziemi obiecanej w Polsce po prostu nie ma.

- Trudno mieć pretensje do tych, którzy mają dobrą pracę w Wielkiej Brytanii i z tego względu nie wracają do Polski. Czasy chłopa pańszczyźnianego przywiązanego do ziemi skończyły się w XIX w. Żaden Polak nie ma obowiązku żyć i pracować nad Wisłą. Wielka Brytania nie jest w kryzysie i dlatego niektórzy Polacy, kalkulując racjonalnie, wybierają kraj, w którym mają największe szanse na spełnienie zawodowe i życiowe. (...)

Cała rozmowa: se.pl


bg Image