Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-IXC73ul8GFR21T2_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-IXC73ul8GFR21T2_180x130-0.png'
crop-IXC73ul8GFR21T2_180x130-0.png
Zimowe igrzyska to doskonały element promocji dla Polski, a powstała infrastruktura będzie z pewnością w przyszłości wykorzystywana - mówi minister sportu i turystyki Andrzej Biernat.

Konrad Piasecki: Drogie, mało atrakcyjne, przynoszące straty. Po co nam zimowe igrzyska w Krakowie?

Andrzej Biernat, minister sportu: Ile razy można na ten temat mówić. Igrzyska zawsze są elementem promocyjnym, a przede wszystkim impulsem do rozbudowy infrastruktury. 

Ale po co nam tor saneczkarski w Krakowie?

Nie mówię o infrastrukturze sportowej. To jest najmniejszy element kosztowy organizacji igrzysk olimpijskich.

Ale trzeba to budować. Potem to niszczeje, rozbiera się.

A proszę mi powiedzieć, gdzie w Polsce można pojeździć na bobslejach, czy na saneczkach?

Przeżyje Polska bez bobslejów.

Ale są sportowcy, którzy chcieliby pojeździć.

Ja wiem, że jest pięciu sportowców, którzy by chcieli na bobslejach pojeździć. I z tego powodu państwo musi budować im tor?

Mamy kilkadziesiąt sportów na świecie, które niekoniecznie są masowe, ale mają grupę ludzi i co? Nie chce pan, żeby ktoś, kto lubi saneczki, czy bobsleje miał możliwości uprawiania?

Jak sobie wybuduje, to proszę bardzo. Ale nie za moje pieniądze.

To znowu staramy się alienować tych, którzy mają niszowe zainteresowania.

Samo aplikowanie o te igrzyska kosztuje 48 milionów złotych. Kupa pieniędzy.

Niekoniecznie. W pierwszej fazie to by kosztowało kilkanaście milionów.

W pierwszej fazie kilkanaście, ale jak nas dopuszczą to 48.

Ale to dopiero jak nas dopuszczą.

Warto wydawać 48 milionów na to, żeby promować Kraków jako centrum sportów zimowych?

Ja w ogóle uważam, że warto organizować wielkie imprezy sportowe, a igrzyska olimpijskie są to największe imprezy.

Ale po co?

Po to, żeby za rok, za dwa po igrzyskach do Polski przyjechał 3 miliony turystów więcej i zostawiło kilka miliardów euro.

A ilu turystów więcej przyjechało po Euro 2012?

Półtora miliona.

7 procent. 

Półtora miliona razy 1000 euro to półtora miliarda euro. Nie zależy panu na takich pieniądzach?

A wydatki jakie?

Na procesie 10-letnim okaże się, że pieniądze zwróciły się bardzo szybko.

Myśli pan, że w miejscu, gdzie ostatnio były igrzyska, są większe tłumy?

Ja nie wiem, czy są większe. Ci, którzy zajmują się tego typu badaniami to na pewno wiedzą. Dla Polski efekt promocyjny będzie duży.

Pan jest narciarzem. Gdzie były ostatnie igrzyska zimowe?

Po Turynie było... O jejku....zaskakuje mnie pan pytaniem, ale zaraz panu odpowiem.

Zastanawiam się, czy narciarz nie jest zainteresowany, żeby pojechać w miejsce, gdzie były ostatnie igrzyska zimowe.

W Vancouver. Bardzo odległe miejsce. Zaskakuje mnie pan pytaniami, ale przypomniałem sobie. Przedtem Turyn, przed Turynem Lake Placid.

To co, pomyślał pan, żeby do Turynu albo Lake Placid pojechać na narty?

Chętnie jeżdżę, ponieważ w okolicach Turynu są świetne trasy narciarskie, bo to już Alpy.

Czyli będzie pan jeździł w miejscach, gdzie są igrzyska zimowe?

Na pewno. Z ciekawości byłem dwa razy w Cortinie - starej, historycznej miejscowości, gdzie były igrzyska. Czy w Predazzo, gdzie Stoch i Małysz zdobywali złote medale mistrzostw świata.

Czy o igrzyskach w Krakowie zdecydują mieszkańcy tego miasta? Na ile będzie istotny ich głos?

Jeśli doprowadzą do referendum, to prawdopodobnie tak. Ale nie chce mi się wierzyć, żeby mieszkańcy Krakowa i Małopolski byli przeciwni igrzyskom.

Ale czy jeśli powiedzą 'nie', to nie będzie igrzysk w Krakowie?

Ja myślę, że większość Małopolski i Krakowa nie powie 'nie'.


Dlaczego nie? Skąd ta pewność?

Dlatego, że dla nich to też jest nobilitacja. Dziś Kraków już jest najlepszym miastem turystycznym w Polsce. Po igrzyskach olimpijskich będzie mekką dla tej grupy, która też zajmuje się sportem.

Kraków?

Kraków? Podhale i Małopolska.

I tam będą przyjeżdżali na bobsleje z całego świata?

Bobsleje to takie prześmiewcze, ale to jeden z elementów infrastruktury sportowej.

Kraków nie ma gór. Zakopianka jest zatłoczona. Zakopane jest zatłoczone maksymalnie. Po co nam taka promocja?

Przecież budujemy jeszcze od grudnia fragment do Rabki...

A Zakopane i tak pęka w szwach. Więcej turystów w Zakopanem, to większy problem.

Jest też pomysł rozcieńczenia ruchu przy wjeździe do Zakopanego. Także to nie jest problem. Zakopiańczycy będą szczęśliwi, że zbudujemy taką infrastrukturę.

Jakoś pan mało przekonujący w sprawie tych igrzysk, panie ministrze...

Wie pan co, patrzę na ten tor bobslejowy, który może rzeczywiście...

Przepraszam, to pan powiedział o torze bobslejowym, nie ja...

Znaczy, mówię, że jednym z elementów... Ale tak naprawdę wszystko, co powstanie na igrzyska, będzie funkcjonowało przez lata, dla mieszkańców Małopolski.

Już ich widzę, jak na tych bobslejach i saneczkach będą jeździli...

Ale na pewno w hali lodowej... Niech pan zobaczy, co się dzieje na ślizgawce na Narodowym.

Zapasy tak, pięciobój mniej. Czy pan utrzyma ten system finansowania sportu, który ministra Mucha wprowadziła?

Ale to nie jest tak. Przynależność do którejkolwiek grupy, nazywanej złotą, srebrną, brązową, nie świadczy o finansowaniu. Jest przygotowany algorytm, który finansowanie uzależnia od wyniku sportowego, ilości szkolących się dzieci, młodzieży itd...

Ale to hasło minister Muchy: koniec z komunizmem w sporcie. Podpisuje się pan pod nim?

Nie wiem, o co chodziło z tym komunizmem.

No nie, to była pańska koleżanka, partyjna i klubowa, pańska poprzedniczka, więc rozumiem, ze wiem pan, o co jej chodziło?

Nie pytałem jej o komunizm w sporcie. W każdym razie algorytm, który został przygotowany, już nie ma tego charakteru równościowego dla wszystkich związków, tylko rzeczywiście jest oparty o sukces. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image