Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-pFlgnT53021rEg9_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-pFlgnT53021rEg9_180x130-0.png'
crop-pFlgnT53021rEg9_180x130-0.png
Nowe przepisy o unikaniu opodatkowania będą szczegółowe i stosowane w nielicznych przypadkach – mówi wiceminister finansów w rozmowie z Pawłem Rochowiczem.

Rz: Ministerstwo Finansów zamierza umieścić wkrótce w ordynacji podatkowej klauzulę  zapobiegającą tworzeniu sztucznych struktur prawnych, służących unikaniu opodatkowania. Kiedyś już taka klauzula w ordynacji była, 
ale zakwestionował ją Trybunał Konstytucyjny. Co zrobi resort, by tym razem do Trybunału nie trafiła?

Janusz Cichoń: Spodziewać się trzeba, że te przepisy Trybunał prędzej czy później oceni. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby do Trybunału trafiły nawet przed wejściem 
w życie.

To odważna deklaracja.

Taki scenariusz wyjaśniłby sytuację już na samym początku. Kilka lat temu Trybunał rzeczywiście zakwestionował treść dawnej klauzuli obejścia prawa podatkowego, ale nie podważył samego sensu wprowadzania takiej instytucji do porządku prawnego. Trzeba dodać, że w 11-osobowym składzie Trybunału tylko dwa głosy przeważyły za uznaniem tych przepisów za niekonstytucyjne. Ale też przepisy o klauzuli były dość krótkie i ogólne. A to się Trybunałowi nie spodobało. Tworzone dzisiaj podobne reguły w innych krajach europejskich, na przykład w Wielkiej Brytanii, są obszerniejsze i dokładniejsze. Inne kraje, które miały takie klauzule, poprawiają je, by stały się bardziej szczegółowe. Zresztą takie są zalecenia Komisji Europejskiej. My także chcemy wprowadzić nie tyle jeden przepis, ile cały rozdział w ordynacji podatkowej. Zapewne nie będziemy mogli przewidzieć w niej wszystkich sposobów unikania opodatkowania, bo możliwości tworzenia struktur z użyciem dwustu krajów świata są nieograniczone.

To jaki jest zatem pomysł, by nowe przepisy nie trafiły do kosza?

Pierwszym filarem konstytucyjności nowych przepisów będzie ich znacznie większa szczegółowość. Drugim – procedury zabezpieczające. Chodzi przede wszystkim 
o możliwość uzyskania uprzedniej opinii zabezpieczającej oraz o funkcjonowanie Rady ds. Unikania Opodatkowania. Przeprowadziliśmy bardzo wnikliwą analizę podobnych rozwiązań stosowanych w wielu krajach i staraliśmy się wybrać najlepsze. Poprzeczkę mamy ustawioną bardzo wysoko. Nigdzie poza Polską instytucja rangi sądu konstytucyjnego nie zajmowała się przepisami o obejściu prawa podatkowego. Postaramy się spełnić najważniejszą wytyczną naszego Trybunału, czyli przewidywalność stosowania tych przepisów.

Tego właśnie najbardziej obawiają się podatnicy: by urzędnik gdzieś w terenie nie mógł dowolnie zastosować klauzuli obejścia prawa, gdy mu się jakaś firma nie spodoba.

Nie każdy urzędnik będzie mógł klauzulę stosować, ponieważ przewidujemy skoncentrowanie tych kompetencji w Ministerstwie Finansów. Jeśli pojawią się przypuszczenia, że podatek jest w konkretnej sprawie unikany, to żaden urząd skarbowy ani żaden urząd kontroli skarbowej sprawy nie będzie prowadził – przejmie ją ministerstwo. Zresztą to rozwiązanie wprowadziliśmy już do założeń projektu ustawy, uwzględniając postulaty przedsiębiorców. Gdy właściwym organem 
w tych sprawach będzie minister finansów, zapewni to większą przewidywalność stosowania klauzuli, ale też ograniczy skalę jej stosowania. Sądzę, że będzie to najwyżej kilka, kilkanaście spraw rocznie. Nawet  jeśli minister wyda decyzję zarzucającą unikanie opodatkowania, to nie będzie ona podlegała wykonaniu, dopóki nie zweryfikuje jej sąd.

Można będzie także uzyskać uprzednią opinię o planowanej strukturze biznesowej, ale to słono kosztuje. 15 tys. zł...

Rzeczywiście, to znacznie więcej niż opłata za wydanie zwykłej interpretacji prawa podatkowego. Zakładamy jednak, że będą to sprawy bardzo skomplikowane, wymagające analizy porządków prawnych w innych krajach. Można taką pracę porównać do dość żmudnych analiz dotyczących tzw. wiążących porozumień cenowych, zawieranych z podatnikami w sprawie stosowania przepisów o zwalczaniu cen transferowych. Tam opłaty są jeszcze wyższe, bo mogą sięgnąć 200 tys. zł.  Można oczywiście dyskutować, czy opinia zabezpieczająca nie powinna być tańsza, ale wtedy spore koszty prac pokrywałby budżet, czyli wszyscy podatnicy. Zauważę, że wydanie  zwykłej  interpretacji indywidualnej  kosztuje ok. 
1 tys. zł, a podatnik płaci tylko 40 zł.

Gdy zajrzeć do konstytucji, to widać, że Polska jest państwem prawa. Jeśli zaś schemat biznesowy optymalizujący podatki  z tym prawem będzie formalnie zgodny, to dlaczego go kwestionować?

Pojawi się przepis definiujący unikanie opodatkowania i zakaz tego unikania. Oczywiście jak najbardziej dopuszczalne będzie rozwijanie struktur związanych z realnie istniejącym biznesem – handlowym, usługowym czy produkcyjnym. Fundamentem unikania opodatkowania jest tworzenie konstrukcji sztucznych, za którą nie kryje się żaden rzeczywisty biznes. Sztuczność polega na tym, że firma istnieje wyłącznie na papierze. Takie unikanie opodatkowania i znamiona sztuczności biznesu będą zdefiniowane w ordynacji podatkowej. I to także powinno gwarantować, że przepisy o klauzuli obejścia prawa będą zgodne z konstytucją. Mam nadzieję, że Trybunał, jeżeli na jego wokandzie znajdą się te przepisy, weźmie pod uwagę ogólną zasadę, że prawo podatkowe dotyczy zdarzeń w świecie realnym. Jeśli zaś podatnik ucieka poprzez sztuczki prawnicze w świat biznesowo pusty, powinna być podstawa, by jego działania zakwestionować.

Kiedy pojawi się nowa ordynacja podatkowa czy też kodeks podatkowy?

To kwestia co najmniej kilku lat prac, w których trzeba będzie uwzględnić opinie wszystkich zainteresowanych. Dlatego w jej tworzeniu powinni wziąć udział sędziowie, przedstawiciele świata nauki, fiskusa, biznesu, doradcy podatkowi. To ważne przedsięwzięcie. Jak wiadomo, motorem tej inicjatywy jest minister finansów, ale patronem samego pisania ustawy powinno być nawet nie ministerstwo, ale np. Sejm, 
a może nawet prezydent. Wszelkie konsultacje w tej sprawie powinny mieć jednak neutralną, odpolitycznioną formułę. Chcemy po prostu, aby powstał  dobry akt prawny i, rzecz jasna, jako jego przyszły wykonawca chcemy współpracować przy jego tworzeniu.

Czy w przyszłej ordynacji pojawi się wyraźny zakaz orzekania przez sądy administracyjne na niekorzyść podatnika w sytuacji, gdy prawo jest niejasne? Podatnik jest przecież z reguły słabszą stroną w sporze z organem skarbowym, więc taki postulat słychać od dawna.

To jedno z fundamentalnych zagadnień, 
z którymi przyjdzie nam się zmierzyć przy tworzeniu nowej ordynacji. Trzeba ustalić zakres stosowania tej zasady, zarówno od strony wykładni prawa, jak i od strony ustalania faktów w toku procedur podatkowych. Chcę jednak zauważyć, że choć w dzisiejszej ordynacji podatkowej nie ma wyraźnej zasady orzekania na korzyść podatnika, czyli in dubio pro tributario, nie ma zasady także odwrotnej, czyli in dubio pro fisco. Wydaje się, że orzecznictwo sądowe te zasady dziś sprawiedliwie równoważy.

W środowiskach naukowych i doradców podatkowych słychać postulat, by w nowej ordynacji pojawiła się swoista klauzula zakazu obejścia prawa przez urząd skarbowy. Innymi słowy, chodzi o wyrównanie szans podatnika
i administracji skarbowej. Czy na taką zasadę można liczyć w nowej ordynacji?

A co to znaczy „obejście prawa przez urząd skarbowy"?

Przykładów jest wiele. Podatnik wnioskuje
o wydanie interpretacji indywidualnej i dostaje ją, ale jej treść jest sprzecza z orzecznictwem sądów administracyjnych. Zdarzają się także nadużycia w stosowaniu rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji, w wyniku czego firma upada, nie doczekawszy rozstrzygnięcia sporu z fiskusem.

Jeśli są takie nieprawidłowości, zawsze można zaskarżyć decyzję organu skarbowego do sądu. Statystyki sądów administracyjnych pokazują jednak, że ostatnio stopień uchylania decyzji podatkowych jest najmniejszy w historii, w 2012 r. był poniżej 21 proc. Mamy tutaj trochę lepsze wyniki  niż inne polskie organy administracji, porównywalne z administracjami podatkowymi w innych krajach. Przypadki, o jakich pan wspomniał, są dość rzadkie i nie można na ich przykładzie budować obrazu administracji podatkowej. Rygor natychmiastowej wykonalności decyzji obejmuje tylko niewielki ułamek wszystkich decyzji wymiarowych, wynosi około 5 tys. przypadków rocznie w całym kraju. Nie ma nigdzie zapisanej zasady, że interpretacje prawa podatkowego muszą być zawsze i bezwzględnie zgodne z liniami orzecznictwa sądowego. Te linie czasem są też niezgodne między sobą. W interpretacjach najważniejsze jest, że minister finansów wydaje interpretację i daje bezpieczeństwo prawne temu, kto się do niej zastosuje.  Zresztą znów przywołam statystyki: około 
97 proc. wszystkich wydanych interpretacji jest prawidłowych. To znaczy, że podatnicy albo ich nie zaskarżają, albo sądy administracyjne utrzymują ich brzmienie.  
Z tymi nadużyciami nie jest zatem tak źle. Zgadzam się jednak, że w nowej ordynacji należy starannie wyważyć pozycję stron. Nie możemy zakładać, że każdy podatnik jest oszustem, ale też nie ustalajmy z góry, że administracja podatkowa z założenia szkodzi podatnikowi. (...)

Cała rozmowa: rp.pl


bg Image