Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-eVT5n16HHc5BX75_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-eVT5n16HHc5BX75_180x130-0.png'
crop-eVT5n16HHc5BX75_180x130-0.png
Dla polityków PiS nie jest ważne, czy interesy oraz wizerunek Polski i Polaków są naruszone, tylko kto to robi. Jeśli Niemcy lub „eurobiurokratyczna” Bruksela – to podnoszą larum w najdrobniejszej sprawie – pisze Jacek Protasiewicz w Rzeczpospolitej.
Po lekturze artykułu „Dobre rady koalicji" autorstwa Konrada Szymańskiego mam nieodparte wrażenie, że europoseł PiS najwyraźniej próbuje zatrzeć istotę problemu związanego z wypowiedzią premiera Camerona na temat nadużywania przez Polaków systemu zasiłków rodzinnych w Wielkiej Brytanii, zalewając powodzią argumentów, które w istocie nie dotyczą sedna problemu.

Ponad narodami

Otóż jest oczywiste, że Unia Europejska to nie idylla, ale przestrzeń ścierania się różnych interesów. Europosłowie PiS patrzą na nie głównie przez pryzmat interesów narodowych i widzą głównie jako spory między narodami. My, europosłowie PO, widzimy szerszy kontekst: na arenie europejskiej dochodzi do konfliktu interesów ponadnarodowych grup ideowo-politycznych równie często, a może częściej, jak do starć narodów. Proekologiczni Zieloni walczą ostro z chadeckimi i konserwatywnymi sojusznikami przemysłu. Sprzyjający związkom zawodowym socjaliści i komunistyczna lewica spierają się z probiznesowymi liberałami, wspieranymi bardzo często przez chadeków i konserwatystów. Prawdziwe wojny ideologiczne wybuchają między chcącymi szybkich zmian obyczajowych Zielonymi i liberałami a obrońcami mniej lub bardziej tradycyjnych wartości wśród chadeków, konserwatystów i radykalnych narodowców.

Konrad Szymański i pozostali europosłowie PiS rozwiązania dotyczące polityki klimatycznej niepokrywające się w 100 proc. z oczekiwaniami polskiego sektora energetycznego (bo przyjęte przez Parlament Europejski jako kompromis między różnymi interesami narodowymi i sektorowymi) interpretują jako działania antypolskie. Dla mnie i dla moich kolegów bywa to częściej zwycięstwo w UE bardzo ambitnych środowisk proekologicznych, z którymi nasz kraj, jako członek europejskiej wspólnoty, musi się pogodzić, a następnie zmierzyć.

Dla posłów do Parlamentu Europejskiego ta różnica w podejściu PO i PiS do polityki europejskiej jest oczywista. Dlatego tak dziwi, że gdy frakcyjni koledzy PiS z brytyjskiej Partii Konserwatywnej ustami swojego przywódcy w sposób niebudzący wątpliwości wykorzystali Polaków do ilustracji nieprawdziwej tezy o wyłudzaniu brytyjskich świadczeń społecznych, ta antypolska wrażliwość europosłów PiS została stępiona.

Chcę wyraźnie oświadczyć, iż uważam, że każdy polityk ma prawo formułować krytyczną ocenę aktualnych rozwiązań europejskich, nazywać je błędnymi i proponować zmiany. Jednak żaden polityk nie ma prawa posługiwać się innym narodem, grupą etniczną czy grupą społeczną do ilustracji nieprawdziwej tezy, kształtując w ten sposób negatywny stereotyp, który może kiedyś przybrać groźną formę.

Źródło: rp.pl

bg Image