Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-IQp3i2468L9251b_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-IQp3i2468L9251b_180x130-0.png'
crop-IQp3i2468L9251b_180x130-0.png
Młodzi ludzie powinni mieć to swoje miasto, przyjazne dla siebie, także sportowo. Myślę, że to słuszne – rozbudzajmy podmiotowość i obywatelskie zaangażowanie także najmłodszych - mówi Andrzej Halicki, Przewodniczący Regionu Mazowieckiego Platformy Obywatelskiej.

Jak Pan ocenia pomysł, by w Warszawie nad budżetem głosowali nieletni? Limitu wieku nie będzie...

Bardzo pozytywnie. Wiele inicjatyw lokalnych to także zagospodarowanie służące młodym – place, skate parki i inne tego typu rzeczy, których zawsze brakuje. Młodzi ludzie powinni mieć to swoje miasto, przyjazne dla siebie, także sportowo. Myślę, że to słuszne – rozbudzajmy podmiotowość i obywatelskie zaangażowanie także najmłodszych. Nie mówimy tu przecież o dzieciach w wieku przedszkolnym, ale ludzie w wieku gimnazjalnym czy licealnym to już osoby bardzo poważnie myślące i pełne inicjatyw.

Porównuje się to do pomysłu Jarosława Gowina, by rodzice dostawali dodatkowe głosy za swoje dzieci w wyborach.

To zupełnie co innego, rzecz nieporównywalna. Demokracja to jednak sytuacja, w której każdy ma jeden głos i one są równe, więc nie można czynić jakichś głosów kwalifikowanymi. Myślę, że tamten pomysł nie ostał się nawet w samej Polsce Razem. W Warszawie zaś mówimy o inicjatywach, które mogą i mają służyć młodszym i wychodzić naprzeciw ich oczekiwaniom.

Jeśli już mowa o pomysłach, które się nie ostały: w niedzielę TVN24 napisał, że Pan zgłaszał do ustawy o "bestiach" poprawkę mogącą "wysadzić" całą ustawę...

Powtórzę jeszcze raz: nigdy nie będę głuchy na uwagi ekspertów, którzy uczestniczą w danej komisji czy podkomisji. Mówiąc o uwagach co do treści ustawy, i to były w tym wypadku uwagi prof. Kruszyńskiego, prosiłem też by nie obradować za zamkniętymi drzwiami – zwłaszcza, że sam profesor był na tej komisji nieobecny. Mówiłem, że trzeba się przyjrzeć jego uwagom. I nigdy nie zrobiłbym inaczej – wydawało mi się, że trzeba było wysłuchać tych uwag.

To nie była zgłoszona poprawka. Gdybym chciał i rzeczywiście miał się zaangażować, to przyszedłbym na komisję, bo przecież każdy poseł ma do tego prawo. Rzeczywiście potem, na korytarzu sejmowym, w dwóch zdaniach potwierdziłem to, co jest też w sms-ie: że prof. Kruszyński i inni eksperci mają uwagi co do jednego, zbyt ogólnego zapisu w treści ustawy. Można było ją doprecyzować, ale to nie wywracałoby sensu ustawy.

To zamieszanie i oskarżenia pod Pana adresem to zemsta Pana konfliktu z wiceministrem Królikowskim?

Nie przesadzajmy, w tej sprawie powstało jakieś zamieszanie niewarte zachodu. Powtórzę tylko: zawsze, jeżeli poważni eksperci – karnista w tym wypadku – zwracają uwagę na jakieś szczegóły, to warto te uwagi rozstrzygnąć i im się przyjrzeć, przysłuchać. Uczyniłbym dokładnie tak samo, zwracając kolegom i koleżankom uwagę, gdybym się o tym dowiedział. (...)

Cała rozmowa: NaTemat.pl

Foto: PAP


bg Image