Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-u4hkmtT6csLyEGK_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-u4hkmtT6csLyEGK_180x130-0.png'
crop-u4hkmtT6csLyEGK_180x130-0.png
W imię obrony demokracji i wolności zwracam się do wszystkich polityków dobrej woli o stworzenie już dziś sanitarnego kordonu wokół PiS – pisze poseł Stefan Niesiołowski.

Poświęcanie uwagi osobie i polityce Jarosława Gowina wydaje mi się zajęciem o tyle jałowym, że nic nie wskazuje, aby jego ugrupowanie mogło odegrać jakąkolwiek rolę w polityce polskiej. Wygląda raczej na to, że partia ta podzieli los ugrupowań między innymi: Parysa, Słomki, Szeremietiewa, Ikonowicza, Korwin-Mikkego, Jagielińskiego, Ujazdowskiego, Olechowskiego, Wrzodaka, Janowskiego itp., których nazw prawie nikt już nie pamięta. Całego tego dość żałosnego politycznego planktonu, swoistego folkloru zamulającego od lat politykę polską.

Dorwać się do władzy

Jednak ponieważ wybitny prawicowy publicysta Jarosław Makowski uznał za stosowne dostrzec w pomysłach Gowina pewien sens, a nawet widzieć w nim przyszłego koalicjanta Kaczyńskiego, mogącego współrządzić Polską jako koalicjant PiS, to chciałbym ten pomysł i ewentualne jego konsekwencje ocenić. „Jasne, że Kaczyński robi obecnie dobrą minę do złej gry. Powtarza więc, iż PiS najpewniej wywalczy w 2015 r. taki wynik, by mógł rządzić samodzielnie. Tyle że to pobożne zaklęcia. I dlatego Kaczyński przygotowuje realistyczny plan polityczny. Na czym on polega? Z jednej strony na osłabieniu Platformy Obywatelskiej. Z drugiej na pokazaniu własnej zdolności koalicyjnej. Zadanie, by grać na osłabienie PO, ma być zrealizowane dla prezesa PiS przez Jarosława Gowina. Co widać dziś jasno, były już polityk Platformy podważał wiarygodność formacji, której wciąż pozostawał członkiem. Dlatego Kaczyński, gdy tylko Gowin osobiście dzień w dzień atakował premiera i Platformę Obywatelską, a media bezkrytycznie powtarzały każdą powielaną przez niego bzdurę, spokojnie pojechał na wakacje. Odejście posła z Krakowa, jak pokazują sondaże, nie osłabiło znacząco Platformy. Polska Razem, co pokazują wstępne wyniki badania opinii publicznej, nie tyle odbiera głosy Platformie, ile raczej... PiS-owi. I to jest największe zaskoczenie nie tylko dla Kaczyńskiego, ale zapewne także dla samego Gowina. Bo nie tak miało być" – pisał Makowski.

Ten cytat, może trochę zbyt obszerny, ale dzięki temu dobrze oddaje poglądy autora, z którymi trudno się nie zgodzić. W moim przekonaniu wymagają one oceny i komentarza. Cały plan cichego, a w gruncie rzeczy jawnego, istniejącego od dawna i mającego charakter propisowskiej dywersji planu Gowina, aby wspólnie z Kaczyńskim dorwać się do władzy, a przy okazji maksymalnie zaszkodzić Platformie i osobiście Donaldowi Tuskowi (do którego irracjonalna i trudna do zrozumienia nienawiść Gowina dorównuje zapiekłej i patologicznej nienawiści Kaczyńskiego), zakłada, że partia Gowina wejdzie do parlamentu.

To jasne, ale wydaje się nierealne. Nie ma bowiem żadnego istotnego powodu, aby wyborcy po raz kolejny głosowali na pisowską atrapę, a nie na oryginał. Takimi atrapami były i są kolejne grupy, które odrywały się od PiS i miały, a niektóre wegetujące mają nadal, wielką trudność w wyjaśnieniu, po co powstały i czym się od PiS różnią. Powody odejścia od PiS są oczywiste i trudno mi raczej zrozumieć, jak można w PiS wytrzymać.

Uzasadniona awersja i żal do antypatycznego, gruboskórnego Kaczyńskiego (kolejno: Zawiszy, Ujazdowskiego, Dorna, Selina, Kowala, Ziobry, Kurskiego, Wiplera itd.) oraz słuszne zarzucanie mu cynizmu, krętactwa, koniunkturalizmu i przeróżnych podłości mało jednak obchodzą wyborców. I – co nawet w tak zbrutalizowanej i spersonalizowanej polityce jak polska ma pewne znaczenie – brak pomysłu politycznego, całkowita jałowość i bijąca w oczy bezprogramowość skazuje partię Gowina na powolny uwiąd. Wydaje się, że kilka sondaży, w których nie przekroczy ona jednego procentu, załatwi sprawę i nie będzie potrzeby czekać do wyborów europejskich.

Zagrożona demokracja

Wydaje mi się, że istotniejsze w cytowanej diagnozie Makowskiego jest desperackie poszukiwanie przez PiS koalicjanta. Zaklinanie rzeczywistości twierdzeniem, że Kaczyński zdobędzie samodzielną większość, skończy się tak samo jak wszystkie dotychczasowe pisowskie zaklęcia o masowym poparciu, przełomie towarzyszące między innymi „odwołaniu" Hanny Gronkiewicz-Waltz itd. Pozostaje zaś problem zagrożenia, jakim dla demokracji w Polsce i tym samym dla Polski jest pisowska demagogia, populizm, kłamstwo i nienawiść, najkrócej mówiąc: permanentne podpalanie Polski.

Tak jak w latach 50. i 60. partie demokratyczne we Francji i Włoszech odmówiły tworzenia jakichkolwiek koalicji z komunistami traktowanymi jako sowiecka agentura groźna dla demokracji i wolności, tak dziś w Polsce takim zagrożeniem jest PiS. Nie jest niczyją agenturą, chociaż jeśli chodzi o samego Macierewicza, to zachowuje się on jak wariat lub agent (jak mówił mój brat Marek w czasach Ruchu i ROPCiO – „wariat czy ubek – wychodzi na jedno"). Jednak w każdym obszarze – od polityki zagranicznej poprzez gospodarkę, fałszowanie historii, rozpalanie nienawiści – stanowi zagrożenie i nie może sprawować władzy.

Wokół PiS tak jak wokół komunistów francuskich i włoskich, a przed wojną wokół Związku Sowieckiego, należy utworzyć kordon sanitarny w obronie demokracji, wolności, a w dalszej perspektywie także niepodległości. W imię obrony demokracji i wolności zwracam się do wszystkich polityków dobrej woli o stworzenie już dziś takiego sanitarnego kordonu. Polska niedemokratyczna, skłócona z sąsiadami, wroga wobec Unii Europejskiej, zbankrutowana ekonomicznie i jałowa kulturalnie, rządzona przez propagandystów w stylu stalinowskim i lizusów Rydzyka będzie Polską, której niepodległość w dłuższej perspektywie może być zagrożona. To, że taka Polska nie przeszkadza Gowinowi, to tym gorzej dla niego, ale uświadomienie wyborcom, co wybierają i na kogo głosują, jest obowiązkiem polityków i mediów.

W pełni podzielam opinię Jarosława Makowskiego o bezkrytycznym powtarzaniu przez media „każdej bzdury"; dodam jedynie, że nie przez wszystkie media, chociaż obniżenie poziomu, słabość merytoryczna, ignorancja, nieuctwo, to, co w skrócie nosi nazwę tabloidyzacji istotnej części środków przekazu, jest (nie tylko w Polsce) jednym z mankamentów demokracji.

Niektórzy publicyści zachowują się tak, jakby znali sposób na rozwiązanie wszystkich problemów, byli nieomylni i genialni w swojej przenikliwości i tylko można się dziwić, dlaczego w takim razie nie założą partii politycznej, nie wygrają wyborów i nie obejmą władzy, aby w naszym kraju zapanowała wreszcie mądrość, równość i powszechny dobrobyt. Od dziennikarzy można oczekiwać większej odpowiedzialności, zamiast przekonania o własnej doskonałości. (...)

Źródło: rp.pl


bg Image