Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-ImK102xAZyFzYo3_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-ImK102xAZyFzYo3_180x130-0.png'
crop-ImK102xAZyFzYo3_180x130-0.png
Najgorsze gdybyśmy chcieli teraz pouczać i wtrącać się w ukraiński dialog wewnętrzny, który jest bardzo trudny i którego konsekwencje mogą być i historyczne i ciężkie moralnie - mówi wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Jacek Protasiewicz.

Konrad Piasecki: Czy polski rząd ma jakikolwiek pomysł, czy plan jak zachować się wobec ukraińskiej rewolucji?

Jacek Protasiewicz: Ma prosty plan.

Jaki?

Pomagać w takim zakresie w jakim Ukraińcy tego oczekują. Najgorsze gdybyśmy chcieli teraz pouczać i wtrącać się w ukraiński dialog wewnętrzny, który jest trudny, bardzo trudny i którego konsekwencje mogą być i historyczne i ciężkie moralnie. Naprawdę, każde rozwiązanie może skutkować czołgami na ulicach Kijowa. Mówię serio, mówię poważnie.

Ale czy w tym sporze jedna strona ma rację, czy te racje są podzielone i trudne do wyważenia?

Na pewno strona opozycyjna ma racje, ale prezydent Janukowycz nie jest samozwańcem. On został wybrany na tę funkcję w drodze uczciwych wyborów prezydenckich. Bo nikt nie kwestionuje tamtych wyborów i ich uczciwości i nie podważa legitymacji.

Czyli ma demokratyczny mandat?

Ma.

I ten mandat nie wygasł mu w momencie, kiedy zaczął strzelać do ludzi.


Wie pan, chyba jeszcze... to trudne pytanie. Moim zdaniem cały czas ten mandat ma. I co więcej, ci, którzy dzisiaj uważają, że on leży ma łopatkach i władza na Ukrainie leży na ulicy - tak jak mówił kiedyś Jacek Kuroń i trzeba po nią sięgnąć - bardzo się mylą. Bo naprawdę mobilizacja w ramii jest duża. Wystarczy spojrzeć do internetu, żeby zobaczyć jak czołgi ładowane są na platformy kolejowe i żołnierze mówią, że jadą do Kijowa na Majdan.

Oczywiście, że sytuacja jest trudna, jest skomplikowana, ale ja patrząc z perspektywy Warszawy na polskie władze mam takie poczucie, że my nie wiemy, czy jawnie wspierać opozycję i zachęcać ją do boju, czy stać z boku i nie faworyzować żadnej ze stron.

Panie redaktorze, byłoby najgorsze co moglibyśmy zrobić, gdybyśmy zachęcali opozycję do boju i potem wziąć odpowiedzialność za ofiary na ulicach Kijowa. Pan uważa, że to jest rola polskich polityków? Kto chce to zrobić? Oni muszą się porozumieć, bo my zachęcamy ich. I to mówi prezydent Komorowski w rozmowach z prezydentem Janukowyczem i premier Tusk w rozmowach z Jaceniukiem, kiedy rozmawiał z nim w niedzielę.  

Czyli polskie stanowisko jest takie: uspokajać i zachęcać do dialogu i wyciszenia sporu.


To jest polskie i europejskie, bo premier wcześniej uzgodnił to stanowisko z panem Barroso, ale to jest jedyne, mądre rozwiązanie, bo alternatywą jest stan wojenny, rewolucja i krew na ulicach Kijowa. Czy naprawdę tego chcemy? 

Ale czy my uznajemy, że ich walka, to co dzieje się w tej chwili na Majdanie, to jest nasza sprawa, czy to jest raczej ich sprawa i my od tego jesteśmy z daleka?
 

Przede wszystkim to ich sprawa, bo to jest ich ojczyzna, ich przyszłość i ich odpowiedzialność odpowiedzialność za decyzje, które mogą skutkować zarówno w wymiarze politycznym jak i w wymiarze ludzkim, tragedii ludzkich. Naprawdę, panie redaktorze, to jest najgorsze co... Słyszał pan wiadomości o godzinie 8? Rosjanie już mówią, że to jest opłacana przez Zachód rewolucja. No każdy polityk zachodni, który teraz na Majdanie będzie zagrzewał do większej walki, uwiarygadnia tę tezę, dając świetne wytłumaczenie siłownikom, którzy będą namawiać do tego, żeby wyprowadzać wojsko na ulicę. Jak ktoś sobie z tego nie zdaje sprawy, to się nie nadaje do polityki międzynarodowej, niestety.

Ta oferta Janukowycza: Jaceniuk premierem, Kliczko jego zastępcom, to jest oferta serio?

To jest bardzo poważna oferta, jednocześnie ogromne ryzyko.

I Europa radzi opozycji, żeby przejmowała współodpowiedzialność za rządzenie czy wręcz przeciwnie?

Jak jesteśmy pytani, to radzimy, ale nie możemy za nich podejmować decyzji, bo wie pan...

Ale co radzimy?

Przyjęcie tej oferty... Rozumiemy ich dylemat, przyjąć tę ofertę oznacza podzielić opozycję i oznacza, że Majdan prawdopodobnie się nie rozejdzie, tyle tylko, że rządzić nim będzie już nie Kliczko, a rządzić będą radykałowie. Bo takie są nastroje na Majdania. My radzimy im tyle, na ile oni oczekują od nas rady. Nie możemy za nich podejmować tej decyzji, bo to są decyzję naprawdę najwyższej wagi i ktoś musi to nie tylko w rozsądku, ale w sumieniu rozstrzygnąć.

Ja nie twierdzę, że ta sytuacja jest prosta, ja nie twierdzę, że ona jest zerojedynkowa. Tylko zastanawiam, się: jak Tusk rozmawia z opozycjonistami, to mówi im: "Przyjmujcie ofertę Janukowycza, wchodźcie do władzy", czy mówi: "Uważajcie, czekajcie, bo to nie jest dobra oferta"?

To proszę zapytać pana premiera. Ja nie jest upoważniony, żeby odsłaniać szczegóły rozmów między nim a kandydatem na premiera, panem Jaceniukiem.

A co by pan poradził?

Ja bym prosił: "Uważajcie, ale też miejcie świadomość, że odrzucenie tej oferty może usprawiedliwiać twardsze, ostrzejsze, radykalne kroki ze strony Janukowycza". Bo może powiedzieć: Proszę bardzo, złożyłem ofertę. Ale to nie są ludzie, którzy chcą rozmawiać, oni chcą przejąć siłą władzę, więc musimy tej władzy bronić, bo ona ma legitymację demokratyczną. Prezydent ma i parlament też. Ostatecznie, nawet jeżeli te wybory do końca nie były uczciwe, to jednak zyskał międzynarodowe uznanie ten parlament, w którym Partia Regionów ma większość.

Bo dzisiaj opozycja żąda przyspieszonych wyborów prezydenckich. Są na to jakiekolwiek szanse, czy mówiąc wprost - żadne?   

Mówiąc wprost - niewielkie. Chociaż mają prawo formułować takie żądanie, ale też wierzę, że w trakcie negocjacji, być może z tego żądania ustąpią na rzecz innych rozwiązań, które będą wystarczające, żeby zawrzeć kompromis z prezydentem Janukowyczem. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image