Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-wz313Rs004C00E7_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-wz313Rs004C00E7_180x130-0.png'
crop-wz313Rs004C00E7_180x130-0.png
Patrząc na kraje europejskie Francję, Niemcy, ale także na inne państwa nie funkcjonuje już w żadnym z tych państw obowiązek rejestracji odbiornika radiowego i telewizyjnego - zauważył w programie "Gość Radia ZET" minister kultur i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest minister kultury Bogdan Zdrojewski, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Bogdan Zdrojewski: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Jest nowy pomysł opłata audiowizualna, która ma wynosić 10 złotych od każdego gospodarstwa domowego.

Tak, na takim etapie jesteśmy w chwili obecnej w resorcie kultury, w którym obliczyliśmy, że opłata w wysokości 10 złotych, czyli połowę niższa niż w chwili obecnej, jeżeli będzie powszechnie stosowana będzie wystarczającym zabezpieczeniem dla realizacji wszystkich zadań, nie tylko telewizji publicznej, publicznego radia, ośrodków regionalnych, ale także około 10 proc. będzie można przeznaczyć na misje realizowane w stacjach prywatnych.

Czyli to będzie na stacje prywatne telewizyjne, publiczne, radiowe też, rozumiem, prywatne.

Tak jest.

A czym się będzie różniła opłata audiowizualna od abonamentu radiowo-telewizyjnego?

Tylko i wyłącznie dwoma elementami. Po pierwsze będzie niższa o połowę, po drugie nie będzie związana z koniecznością rejestracji odbiornika radiowego i telewizyjnego, to jest anachronizm, będzie po prostu łatwiej zapłacić za taką opłatę. W każdych warunkach internetem, przelewem, bankowym, na poczcie, to jest dodatkowe ułatwienie.

A jak to będzie wyglądało w praktyce, bo część ludzi zrezygnowało z opłaty abonamentu, po słynnym wystąpieniu premiera Tuska, czy obejmie ich amnestia, czy jak się okaże, że teraz zaczną płacić to będą płacili kary za to, że do tej pory nie płacili.

Rozważane są różne warianty dotyczące amnestii. One byłyby oczywiście uwarunkowane przede wszystkim wprowadzeniem tej opłaty i uiszczeniem tej opłaty w pierwszym roku i wtedy można się zastanawiać czy opłaty te, które są zaległe, trzyletnie, czteroletnie, pięcioletnie, być może roczne mogłaby objąć właśnie taka amnestia.

Ale czy to będzie warunek...

Warunków w tej chwili w założeniach nie mamy. Podkreślam, że rozważamy możliwość takiej abolicji, ale abolicji podkreślam nieco odłożonej w czasie. Ci, którzy mają zarejestrowany odbiornik radiowy i telewizyjny i ci, którzy nie rejestrują i mają odbiorniki de facto powinni w chwili obecnej płacić.

Pan premier powiedział w 2008 roku „abonament radiowo-telewizyjny jest archaicznym sposobem finansowania mediów publicznych, haraczem ściąganym z ludzi, dlatego rząd bezwzględnie będzie zabiegał o poparcie prezydenta i opozycji dla jego zniesienia”, więc skoro premier chciał znieść abonament radiowo-telewizyjny to dlaczego państwo teraz chcą wprowadzić opłatę audiowizualną.

Abonament rzeczywiście jest anachroniczny. Patrząc na kraje europejskie Francję, Niemcy, ale także na inne państwa nie funkcjonuje już w żadnym z tych państw obowiązek rejestracji odbiornika radiowego i telewizyjnego.

Ale premier, przepraszam, tutaj nie mówi o rejestracji, tylko o pieniądzach.

Mówi przede wszystkim o anachroniczności abonamentu. I ten abonament rzeczywiście jest anachroniczny, natomiast premier nigdzie nie powiedział, że telewizja publiczna, czy publiczne radio, czy ośrodki radiowe nie powinny mieć wspomagania.

Nie, premier powiedział, przepraszam tak: „Co do dalszych rozstrzygnięć musicie państwo pytać naszych oponentów, czy są w stanie zaakceptować sytuację, w której nie abonament, a budżet z całym systemu audytu, kontroli, odpowiedzialności będzie metodą finansowania mediów publicznych”.

Dokładnie tak, i rozważano, mieliśmy nawet w sejmie taką ustawę, w której zakładano, iż telewizja publiczna, publiczne radio i ośrodki regionalne będą finansowane wprost z budżetu państwa. Niestety podczas ostatniego czytania, trzeciego czytania nie uzgodniono wielkości tej dotacji, z różnych powodów, także z powodów no dość mało wiarygodnych obliczeń samej telewizji.

Tak, ale premier zrobił olbrzymie zamieszanie, był krytykowany za te słowa i po słowach premiera pamiętam, że ludzie przestali płacić i właśnie się powoływali na premiera Donalda Tuska, który namawiał nas do tego żebyśmy nie płacili.

Notabene sprawdziłem jak wyglądał skutek tych słów, niezupełnie tak, bo okazało się, że wyrejestrowanie odbiorników radiowych i telewizyjnych następowało mniej więcej w podobnych proporcjach, jak wcześniej, a dynamika odchodzenia od opłat wcale się nagle nie powiększyła. Trzeba pamiętać, że opłaty od radiowego i telewizyjnego odbiornika maleją od około 16, 17 lat i malały regularnie. Dopiero ubiegły rok, 2013 odwrócił ten trend.

A jak byśmy płacili, ta opłata audiowizualna to byłaby, nie wiem, z czynszem, w jaki sposób trzeba byłoby to płacić?

Propozycja ministerstwa kultury jest od adresu pocztowego, dotyczyłoby to i podmiotów gospodarczych i gospodarstw domowych, na każde gospodarstwo domowe obowiązywałaby jedna opłata. Jeżeli w tym gospodarstwie domowym prowadzona jest działalność gospodarcza, w której zatrudnia się nie więcej niż trzy osoby, byłaby tylko jedna opłata tej samej wysokości.

Kiedy pan był, minister kultury Bogdan Zdrojewski, kiedy pan był szefem klubu Platformy Obywatelskiej w 2007 roku, 20 lutego powiedział pan, że PO przygotowuje opinię o skutkach publikacji raportu o WSI. Czy taka opinia powstała?

Nie, nie powstała, zakończyła się ta kadencja dość szybko, właśnie w tym 2007 roku i ta opinia nie zdążyła powstać.

Ale państwo dalej rządzą.

Tak, ale mówimy w chwili obecnej o propozycji sejmowej. Ta opinia miała powstać albo w komisji obrony narodowej, albo w komisji do spraw służb specjalnych, nie zdążyła do końca 2007 powstać.

No tak, ale były następne lata, Platforma dalej rządziła, komisja obrony narodowej dalej była...

Ma pani absolutnie rację, ale nie wiem czy taki raport nie powstał w ministerstwie obrony narodowej, tego nie wiem.

Monika Olejnik: To byśmy słyszeli chyba, ja nie słyszałam o takim raporcie, o skutkach.

Ja też nie, ale to nie oznacza, że takiego raportu wewnętrznego nie ma. Nie wiem, naprawdę nie wiem.

Aha, to może jest taki raport.

Nie wiem.

No, ale jak pan się czuje z tymi słowami, że coś miało być i tego nie ma?

Uważam, że taki raport powinien powstać. To jest niezmienne. I widzimy wyraźnie po tym w jakiej jesteśmy w chwili obecnej sytuacji, że skutki ówczesnej decyzji rozwiązania służb kontrwywiadu i wywiadu wojskowego są dość poważne.

Czy to była słuszna decyzja Platformy Obywatelskiej, bo PO jak jeden mąż, poza Bronisławem Komorowskim głosowała przeciwko.

Dziś widzimy, że nie, ale nie mieliśmy prawa wtedy zakładać, że służby będą rozwiązywane w taki sposób, jak zostały.

Według pana to rozwiązanie przyniosło szkody Polsce?

Według mojej oceny przyniosło szkody, bez wątpienia.

A jakie to są szkody?

One są trudne do oszacowania, ale trzeba pamiętać, że służba wywiadu i kontrwywiadu wojskowego to dwie różne służby. Nabór do takich służb odbywa się także troszeczkę inaczej. Stworzenie białego wywiadu jest może nie bardzo proste, ale dość proste, natomiast zbudowanie grupy pracowników, którzy zabezpieczają interesy państwa polskiego, polskich żołnierzy poza granicami kraju, to są dekady pracy, a nie pojedyncze lata. Jeżeli mieliśmy do czynienia z sytuacją, nieważne, czy ona zaszła dokładnie tak jak jest nieraz opisywana przez opozycję wobec Antoniego Macierewicza czy w mniejszym stopniu, ale jeżeli doprowadzono do powstania potencjalnego ujawnienia naszych współpracowników to sam ten fakt, potencjalnego zagrożenia jest niezwykle poważny i ma bardzo poważne konsekwencje.

Czy powinna być komisja śledcza w sprawie skutków wprowadzenia raportu WSI i Antoniego Macierewicza.

Spór o komisję w chwili obecnej jest podobnym sporem, jak wówczas, kiedy podejmowano decyzje o rozwiązaniu, czy rozwiązanie i czy powołanie komisji nie wywoła kolejnych skutków, tych negatywnych, związanych z jawnym debatowaniem o pracy służb. I według mojej oceny te obawy mogą okazać się zasadne.

Ale można debatować tajnie też.

Ale wie pani, co wszyscy o tym będą sądzić i wie pani, jak wygląda tajne debatowanie w sejmie. Nie jest tajne.

Czyli Platforma nie ma jednego zdania, bo minister Sikorski jest za tym żeby była komisja śledcza.

Podzielona jest opinia w tej sprawie, rzeczywiście, natomiast decyzja jeszcze nie zapadła.

Czy Grzegorz Schetyna mógł być szefem, gdyby taka komisja powstała?

Byłby chyba dobrym kandydatem.

A czy Grzegorz Schetyna będzie kandydatem do europarlamentu?

Tego nie wiem, decyzje zapadną wkrótce, prawdopodobnie zostanie zgłoszony, natomiast czy przyjmie tą propozycję zależy od niego i zależy prawdopodobnie i od okręgu, w którym otrzyma propozycję startu, jak i również od miejsca.

A czy według pana ministra powinien przyjąć tę propozycję?

Nie wiem, to są bardzo subiektywne oceny, trzeba pamiętać, że z jednej strony mamy taką ocenę, w której jak odchodzi Grzegorz Schetyna do europarlamentu mówimy o skazaniu, jak inny poseł odchodzi do parlamentu to mówimy o nagrodzie. Natomiast nie wiem czy tak jest naprawdę. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image