Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-Jgk480u5h976PdA_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-Jgk480u5h976PdA_180x130-0.png'
crop-Jgk480u5h976PdA_180x130-0.png
Głosowanie na PO, to głosowanie na ludzi rozsądnych. W następnej kadencji europarlamentu będziemy decydować o sprawach strategicznych, dotyczących rozwoju Wspólnoty i byłoby lepiej, żeby do Brukseli pojechali ludzie, którzy wzmocnią prointegracyjny kierunek rozwoju UE, a nie go osłabią - mówi Andrzej Halicki o wyborach do europarlamentu.

Rz: Jak pan się czuje jako polityk grillowany z powodu ataku na wiceministra Królikowskiego?

Andrzej Halicki: Nie czuję się grillowany, 
ale skończmy 
ten temat.

Nie chce pan rozmawiać o konflikcie między panem a ministrem Markiem Biernackim czy o katolikach na stanowiskach rządowych?

Nie ma żadnego konfliktu. To są wymysły. A jeżeli chodzi o drugą część pytania, to jestem osobą o konserwatywnych poglądach, ale uważam, że państwo powinno być wolne od dogmatycznego spojrzenia na prawo. Poza tym członek gabinetu niezależnie od przekonań musi prezentować stanowisko rządu. Gdyby członkiem rządu był muzułmanin, który zaproponowałby nam debatę nad wielożeństwem, uznałbym to za równie niewłaściwe postępowanie jak proponowanie zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej.

Nie ma przecież stanowiska rządu w sprawie ustawy antyaborcyjnej. Była jedynie wypowiedź pana premiera, że rząd nie będzie prowadził żadnych prac zmieniających tę ustawę. Ale to chyba nie wyklucza dyskusji?

Wypowiedź premiera Tuska była stanowiskiem rządu koalicyjnego. PO zobowiązała się wobec wyborców, że będzie dbać o stabilny rozwój gospodarczy i polityczny, a także chronić Polskę przed wojną światopoglądową. Tego konsekwentnie się trzymamy od początku naszych rządów i dotyczy to także kompromisu aborcyjnego. Obecna ustawa wyeliminowała z przestrzeni publicznej destrukcyjną wojnę światopoglądową, i to jest wartość sama w sobie.

Czy wartością jest też minister zdrowia Bartosz Arłukowicz? Dlaczego go bronicie, choć widać, 
że jest słabym ministrem?

Dlatego że jest wyjątkową nieuczciwością opowiadanie o rzekomym testamencie ministra Zbigniewa Religi, którego podobno Arłukowicz nie wykonuje. Mamy dwukrotnie większe nakłady na służbę zdrowia niż za czasów ministra Religi, więcej nowoczesnego i znacznie wydajniejszego sprzętu, wyższe płace i lepszą organizację służby zdrowia. Na pewno mamy jedno zadanie niezrealizowane, czyli reformę NFZ, i ono stoi przed ministrem Arłukowiczem.

Czy pan korzysta z publicznej służby zdrowia?

Staram się nie korzystać i nikomu nie życzę chorowania.

Z pana wypowiedzi wynika, że jedynym problemem służby zdrowia jest brak reformy NFZ, tymczasem głównym problemem są ogromne kolejki do lekarzy specjalistów.

To nieprawda. Jeżeli ktoś marzy o powrocie do PRL, niech się zastanowi, jak wówczas wyglądała służba zdrowia.

Co ma PRL do tego, że w ciągu roku kolejki do specjalistów wydłużyły się o 40 proc.?

Jest zdecydowana poprawa w dostępie do lekarzy. Proszę porównać np. z 2007 rokiem.

To się nazywa zaklinanie rzeczywistości.

Widzę, że pani nie przekonam. Proszę o następne pytanie.

PO znowu spadło poparcie w sondażach, a już byliście na równi z PiS.

Prawdziwym testem będzie dzień wyborów. Nie mam wątpliwości, że odrobimy straty. Będziemy przekonywać obywateli do uczestnictwa w tych wyborach, bo kluczem jest frekwencja. Przy niskiej frekwencji górę mogą wziąć ugrupowania populistyczne i nacjonalistyczne. A mogą one zawrócić Polskę z drogi spokojnego rozwoju. Prezes Kaczyński wiele razy mówił, że będzie cofał reformy, które wprowadziliśmy.

Politolodzy uważają, że to PO i PiS najbardziej przyczyniają się do obniżenia frekwencji, o której pan mówi, od ośmiu lat polaryzując scenę polityczną.

Delikatnie mówiąc, to niskich lotów analiza. Jak największy udział Polaków w procesach demokratycznych jest bardzo ważny. Osoby, które nie chcą się angażować w wybory, bo np. uważają, że wszystko idzie dobrze, oddają pole radykałom, którzy często mają wypisany na sztandarach eurosceptycyzm. Przypomnę, że w pierwszych wyborach do europarlamentu, gdy frekwencja była niska, dużą reprezentację w nim miały np. Liga Polskich Rodzin i Samoobrona. Ich wyborcy poszli głosować.

Poprzednie wybory to wyście wygrali, a frekwencja nie była wiele wyższa. Więc pana analiza jest fałszywa.

Mówię o pierwszych wyborach do PE. Ostatnie rzeczywiście wygraliśmy i wierzę, że w tym roku rozsądek również weźmie górę w Polakach i ponownie nam zaufają. To jest bardzo ważne, bo w Brukseli ustanawianych jest większość praw, które obowiązują w krajach członkowskich, również w Polsce. Poza tym proszę się zastanowić, co by było, gdyby eurosceptycy wzięli górę w europarlamencie. Jak wyglądałby np. budżet unijny, gdyby decydowali o nim brytyjscy konserwatyści, którzy chcą niższych wydatków unijnych? Najwyższy czas wejść na ścieżkę budowania integracji UE, a nie cofania się do czasów dezintegracji. Jeżeli pozwolimy, aby zapanował eurosceptycyzm, to wrócimy do demonów z początku ubiegłego stulecia.

Straszy pan wojną?

Staram się pokazać coś, co jest czarnym scenariuszem, ale możliwym. Jeżeli nie będziemy o tym myśleć, to możemy się obudzić w trudnej sytuacji. Konflikty potęgują się i żywią problemami społecznymi i gospodarczymi, a tych ostatnio mamy w Europie sporo.

Głosowanie na Platformę Obywatelską uchroni nas przed wojną?

Głosowanie na ludzi rozsądnych, których najwięcej jest w PO. Wywalczyliśmy więcej środków unijnych niż w poprzedniej perspektywie finansowej, co było dużym wyzwaniem, zważywszy na sytuację gospodarczą w Europie i na świecie. W następnej kadencji europarlamentu będziemy decydować o sprawach strategicznych, dotyczących rozwoju Wspólnoty i byłoby lepiej, żeby do Brukseli pojechali ludzie, którzy wzmocnią prointegracyjny kierunek rozwoju UE, a nie go osłabią. To powinny być główne tematy debat w naszym parlamencie – co nas czeka w najbliższych latach i dekadach. Niestety opozycja – jak pokazuje doświadczenie z Sejmu – nie jest zainteresowana konstruktywną debatą, szczególnie ta z prawej strony. (...)

Cała rozmowa: rp.pl


bg Image