Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-XOc77PUV2Q5qLES_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-XOc77PUV2Q5qLES_180x130-0.png'
crop-XOc77PUV2Q5qLES_180x130-0.png
W Polsce zostało wykreowane nowe pojęcie: ideologia gender. W praktyce nic takiego nie istnieje - za tym pojęciem nic nie stoi, to puste słowa - mówi Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania.

"Głównym wrogiem gender jest rodzina . I dlatego zawsze będę zwalczał ideologię gender jako szkodliwą". Kto to powiedział?

Mam kilku kandydatów. Ksiądz Oko chyba nie, bo to za mało wyraziste i soczyste. Ale to mógł być jakiś biskup albo proboszcz. Prof. Lew-Starowicz też mógł tak powiedzieć... Albo któryś z moich prawicowych kolegów...

Ciepło, ciepło, Gorąco.

Poseł Stefan Niesiołowski?

Dokładnie. Pani kolega z PO.

Mógł tak powiedzieć, bo nie dokończyliśmy naszej rozmowy o gender. Myślę, że jak porozmawiamy, przestanie mówić takie rzeczy. Wiedza, którą ma o gender prawdopodobnie pochodzi z kręgów kościelnych, więc obraz jest mocno skrzywiony.

Na czym to skrzywienie polega?

W Polsce zostało wykreowane nowe pojęcie: ideologia gender. W praktyce nic takiego nie istnieje - za tym pojęciem nic nie stoi, to puste słowa. Ksiądz Dariusz Oko, który od miesięcy objeżdża Polskę z wykładami o "ideologii gender", pytany u Moniki Olejnik nie potrafił wskazać żadnej osoby ani instytucji, która stałaby za tą straszną, antyrodzinną krucjatą. Ta ideologia, "gorsza od nazizmu i marksizmu" nie ma żadnego lidera ani wykonawców. Ja też nie znam ani jednej osoby, ani instytucji w Polsce, która jest przeciwko rodzinie, chce seksualizować dzieci, uczyć je masturbacji, zmieniać im płeć itp. Nie ma takich rzeczy w żadnym programie partii, instytucji czy szkoły, podobnie jak nie ma żadnej "ideologii gender".

W głowach wielu osób gender jest właśnie ideologią.

Tak się składa, że ten termin pojawia się wśród osób związanych z oficjalnym nurtem Kościoła katolickiego w Polsce. Ale tylko grupy, głównie hierarchów, bo zwykli proboszczowie nie mają problemu z tym pojęciem, dominikanie nie mają problemu, środowisko "Tygodnika Powszechnego" też nie ma problemu. Piewcy "ideologii gender" przyklejają do tych dwóch słów wszystko, co im się źle kojarzy: niszczenie rodziny, seksualizację dzieci, promocję homoseksualizmu, feminizm, kwestionowanie płci i ról płciowych, pedofilię. Mieszają zjawiska patologiczne z normalnymi przejawami życia i polityką równości, naznaczając je negatywnie. To bardzo niebezpieczne zachowanie i skądś nam znane. Kościół wyczuwa zagrożenie w bezideowym, bezreligijnym życiu, które w Europie jest coraz częstsze, i stara się przed nim przestrzec posługując się pojęciem gender.

Takie bezreligijne podejście do życia jest też coraz popularniejsze w Polsce. Wystarczy spojrzeć na 30-latków żyjących w dużych miastach.

Zgadzam się. I Kościół ten nowy styl życia, który jest dla niego zagrożeniem, też podciąga pod gender. Paradoks polega jednak na tym, że im więcej wykładów księdza Oko, tym więcej niedorzecznych słów i tym więcej ludzi się od Kościoła odwraca. Dotyczy to nawet tych, którzy uważają się za przyjaciół Kościoła, a szczególnie tych, którzy są na granicy - jedną nogą w Kościele, drugą poza nim. Ci po wystąpieniach ks. Oko i jemu podobnych natychmiast tę pierwszą nogę z Kościoła zabierają. To bardzo niebezpieczne, bo naród bez religii, to słaby naród.

Ksiądz Dariusz Oko z pewnością się wzruszy, jeśli dojdą do niego Pani słowa - minister Agnieszka Kozłowska-Rajewicz zatroskana o kondycję Kościoła...

Jestem zatroskana o Polskę. I martwi mnie to, że niektórzy hierarchowie pozwalają sobie na stwierdzenia, iż równouprawnienie jest gorsze od Holocaustu. To nie służy ani Kościołowi, ani Polsce.

Gender w Pani rozumieniu to nie ideologia. Więc co?

Polityka równościowa. I to jest jedyne sensowne rozumienie. Niestety, gender pojmowane w ten sposób nie przebija się do świadomości Polaków. Nie rozmawiamy o tym, jak wprowadzać w życie konstytucyjną zasadę równości kobiet i mężczyzn - rozmawiamy o tym, co kto powiedział i dlaczego skłamał. Bez sensu!

A o czym przede wszystkim powinniśmy rozmawiać?

Na przykład o tym, jak zlikwidować lukę płacową (gender pay gap) - różnicę między zarobkami kobiet i mężczyzn.Wie Pan, że w Polsce przeciętnie kobieta zarabia miesięcznie o 700 zł mniej niż mężczyzna? Albo o tym, jak włączyć zasadę równości kobiet i mężczyzn do głównego nurtu polityki (gender mainstreaming). Cokolwiek robimy w ministerstwach pracy, sportu, gospodarki itd., to powinniśmy pamiętać o zasadzie równości. Nie możemy tworzyć ustaw, uchwał, czy zarządzeń, w których doszłoby do złamania tej zasady. To byłoby sprzeczne z Konstytucją i Traktatem Europejskim. W końcu, powinniśmy rozmawiać o tym, jak przeciwdziałać przemocy ze względu na płeć (gender based violen-ce). To ogromny problem w skali całego świata. Czytał Pan ostatnie relacje z Indii?

O kobiecie, której nie było stać na zapłacenie grzywny?

Tak. Ponieważ nie miała pieniędzy, rada wsi zamieniła jej tę karę na inną - na zbiorowy gwałt. I radni wyrok wykonali - zgwałcili ją. Gender dotyczy też przemocy wobec kobiet.

Jest Pani za gender rozumianym zupełnie inaczej, niż przedstawiają to ks. Oko i poseł Niesiołowski, ale w tym całym zamieszaniu takie - przepraszam za to stwierdzenie - niuanse giną i do ludzi idzie komunikat: Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, bojowniczka gender. Nie boi się Pani, że stanie się wkrótce ciężarem dla odcinającej się od wszelkich skrajności Platformy?

Ale to nie są niuanse! Powtarzam: Tylko w Polsce ze słowem gender kojarzą się takie rzeczy, jak przebieranie chłopców w sukienki. A co do Platformy - nie słyszałam nigdy od koleżanek i kolegów, że kogoś od partii odstraszam. Słyszałam jedynie, że niektórzy uważają, iż to ja jestem odpowiedzialna za konflikty wokół in vitro czy związków partnerskich, że ja te polityczne problemy tworzę.

A tworzy Pani?

Skąd, nie mam takiej mocy (śmiech)... Mogę tylko nimi zarządzać. Nie ja wymyśliłam "ideologię gender". Nie poszłam na żadną wojnę z Kościołem. Może nie jestem fundamentalistką katolicką, ale czuję się częścią Kościoła. (...)

Cała rozmowa: polskatimes.pl


bg Image