Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-23NyA16c9YcbhVa_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-23NyA16c9YcbhVa_180x130-0.png'
crop-23NyA16c9YcbhVa_180x130-0.png
Z regionu nie przyszły informacje, że samorządy same nie dadzą sobie rady i że potrzebują jednak wsparcia z zewnątrz - mówi rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska na temat zasypanej śniegiem Lubelszczyźny. Konrad Piasecki: Premiera wciąż nie należy męczyć śniegiem?

Małgorzata Kidawa-Błońska: Śnieg męczy nas wszystkich, szczególnie kiedy jest w dużych ilościach...

A premiera najbardziej...

Na pewno premiera mogło zdenerwować, że pyta się go o drogę lokalną, bo ja przypominam, że tego dnia wszystkie drogi i wojewódzkie, i krajowe były odśnieżone, a krajowe były czarne.

Ale chyba nawet premier zdał sobie sprawę z tego, że jego wybuch irytacji i prośba o niemęczenie nie wyszła najlepiej.

Wie pan, ale każdy może mieć jedno gorsze czy lepsze słowo, natomiast ważny jest efekt tego, co się dzieje.

Były gorzkie słowa premiera, wymówki, że nikt go nie uprzedził, że taki dramat na Hrubieszowszczyźnie?

Na pewno tutaj nie zadziałała komunikacja, bo ja czytałam ten raport, który przyszedł z różnych regionów Polski. Rzeczywiście wskazywał, że sytuacja tam jest ciężka i poważna, tak samo jak ciężka była wtedy sytuacja na Mazowszu, ale nie było tego światełka alarmowego, że tam jest jeszcze bardziej trudna sytuacja.

To kto zawiódł? Minister spraw wewnętrznych, minister administracji, rzecznik rządu?

Podejrzewam, że z regionu nie przyszły informacje, że samorządy same nie dadzą sobie rady i że potrzebują jednak wsparcia z zewnątrz.

No właśnie, pani minister, bo pomijając już gafę czy irytację premiera, bo ona oczywiście nie ma tutaj kluczowego znaczenia...

Ale ludzie są ludźmi. Każdy ma prawo... To jest naturalne i wolałabym, żebyśmy byli bardziej ludzcy niż udawali...

Ale nie jest chyba dobrze z państwem, które nie może sobie poradzić ze śniegiem, który nie pada jakoś rekordowo. Bo żeby to były rekordowe opady na terenie całego kraju - wiadomo...

Państwo potrafi sobie poradzić ze śniegiem...

...coś nie za bardzo...

...dlatego że te drogi są odśnieżane. Proszę spojrzeć na Rzym. Rzym nie potrafi poradzić sobie z deszczem. Możemy takie przykłady... Część Anglii nie potrafiła poradzić sobie z wiatrem. Przyroda jest silniejsza od nas, mimo że jest XXI wiek i wydaje nam się, że potrafimy panować...

Ale wystarczyło posłuchać wczoraj starosty hrubieszowskiego Józefa Kuropatwy, który się skarżył, że najpierw go lekceważono, a jak się zrobiło wielkie show premiera, to mu przysłano jeden wirnik, a ten wirnik za chwilę się zepsuł. Wołałbym, żeby na styku Kuropatwy Józefa z wojewodą jakoś rzecz działała szybciej.

Do tej pory we wszystkich akcjach w poprzednich latach taka jedna wielka maszyna dawała radę. W tym roku były trzy a okazało się, że za mało. Musiało być jeszcze z osiem, więc skala tego śniegu i niezabezpieczenia dróg przed zaspami no była...

Ale co zawiodło pani zdaniem? Informacja czy działanie?

Informacja, bo okazało się, że sprzęt się znalazł, ludzie byli...

A kto za to odpowiada Rządowe Centrum Bezpieczeństwa - tam na górze.

To jest tak stopniowo: na początku koordynuje działania najniższy szczebel samorządu, potem te informacje, że nie dają sobie rady powinny iść dalej do wojewody i od wojewody powinien być sygnał.

Dziwię się o tyle, że ja prosty dziennikarz słyszałem swoich kolegów, którzy próbują przedrzeć się do...

I docierali...

Jakoś docierali, ale moi koledzy docierali, ja to słyszałem w radiu, a Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, które dysponuje 70 pracownikami tego nie słyszało.

Ale co innego wiedzieć, że jest jakaś droga zasypana - co jest rzeczą dla ludzi na pewną denerwującą i przykrą. Co innego sytuacja, że są ludzie chorzy, którzy nie mogą dotrzeć na dializę i tutaj potrzebne jest inne wsparcie, którego samorząd nie da rady, bo samorząd nie da helikopterów, samorząd nie zrobi transportu chorych w taki czy inny sposób. I tutaj ta pomoc jest bardzo potrzebna.

Niepokoi mnie to, że gdyby nie media, to mający kilkaset tysięcy różnego rodzaju urzędników i funkcjonariuszy rząd niewiele by wiedział o tym, co dzieje się w hrubieszowskim.

Tak też nie jest. Na pewno interwencja dziennikarzy przyspieszyła to. To nie jest tak, że tam się nic nie działo, bo tam cały czas - przypominam - od środy pracowali wszyscy, żeby te drogi udrożnić, żeby straż graniczna pracowała. Także wszystkie instytucje na danym terenie pracowały. Na pewno interwencja dziennikarzy przyspieszyła to. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image