Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-J5fyI5Gcf9OIz17_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-J5fyI5Gcf9OIz17_180x130-0.png'
crop-J5fyI5Gcf9OIz17_180x130-0.png
W Konwencji o zapobieganiu przemocy wobec kobiet nie ma artykułu, który by uderzał w tradycję; konwencja mówi jedynie, że przemocy nie można usprawiedliwiać tradycją ani religią - mówi pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz.

PAP: W grudniu zapowiadała Pani, że pod koniec lutego rząd zajmie się wnioskiem o ratyfikację Konwencji Rady Europy o zapobieganiu przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej. Czy ten termin zostanie dotrzymany?

Agnieszka Kozłowska-Rajewicz: Wszystko na to wskazuje. Wniosek dotarł już do Rady Ministrów. Kilka tygodni temu rozmawialiśmy na posiedzeniu rządu o stanie prac nad konwencją, wtedy ustaliliśmy, że przydałby się jeszcze do wniosku o ratyfikację jakiś plan legislacyjny, który pomógłby przekonać niezdecydowanych posłów, że te kilka niezgodności, które jeszcze są pomiędzy prawem polskim a konwencją, jest do usunięcia w bardzo krótkim czasie po ratyfikacji.

Proszę przypomnieć o jakie niezgodności chodzi.

Najważniejsze, że te zasadnicze konflikty prawne – jak tryb ścigania za gwałt i sprawa izolacji sprawcy od ofiary są już załatwione. W ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie jest przepis, że to sprawca opuszcza mieszkanie, a nie ofiara, nawet, jeśli jest właścicielem mieszkania. Mamy również od kilku miesięcy zmianę w kodeksie karnym, która odnosi się do trybu ścigania za gwałt. Byliśmy już ostatnim krajem w Europie, który ścigał gwałt na wniosek. Teraz, jak wszyscy, będziemy ścigać z urzędu. To jest szczególnie ważne w przypadku ofiar ubezwłasnowolnionych, chorych, niezdolnych do kierowania własnym życiem, także niepełnoletnich powyżej 15 roku życia. Młodsze dzieci są objęte przepisami o pedofilii, za którą już wcześniej ścigaliśmy z urzędu.

Pozostała nam m.in. definicja przemocy w rodzinie. W konwencji mówi się o przemocy domowej, co wiele środowisk uważa jest za lepszy termin, ale przede wszystkim jego treść jest szersza. Konwencja mówi, że przemoc domowa to jest przemoc fizyczna, psychiczna, seksualna i ekonomiczna, do której dochodzi pomiędzy obecnymi lub byłymi partnerami. My w polskim prawie nie mamy kategorii przemocy ekonomicznej. 

Nasze przepisy dotyczące przemocy nie odnoszą się także do byłych partnerów, podczas gdy mechanizm przemocy pomiędzy obecnymi i byłymi partnerami jest podobny, bo dotyczy osób, które są w bliskiej, intymnej relacji. To zupełnie co innego niż przemoc wobec osób obcych, np. napaść na ulicy. 

Mamy też trudności z wykonywaniem przepisu dotyczącego izolacji sprawcy od ofiary. W niewielu miejscach w Polsce prokuratura i policja przygotowały procedury, które pozwalają z tego przepisu korzystać. A wiec jest potrzeba dalszych prac i doprecyzowania mechanizmów czy procedur natychmiastowego odizolowania sprawcy od ofiary czy ofiar. Policja już nad tym pracuje, więc można spodziewać się efektów w stosunkowo krótkim czasie. Musimy się też zastanowić nad świadczeniami dla cudzoziemców, którzy padają ofiarami przemocy.

Są to korekty legislacyjne, a nie zmiany kodeksowe, jak np. tryb ścigania za gwałt, który wymagał rocznej debaty i potem kilku miesięcy prac w Sejmie. Chodzi o zmiany mniej zasadnicze, dotyczące procedur albo pojęć, których już używamy. A więc rzeczy absolutnie do zrobienia w krótkim czasie. 

Czyli możemy te zmiany wprowadzić po ratyfikacji?

Mamy dwie możliwości, jeżeli chodzi o ratyfikację: możemy najpierw w pełni dostosować prawo, a potem ratyfikować dany akt międzynarodowy albo przystąpić do ratyfikacji, zanim dokończymy pełne dostosowanie prawa, mając bardzo klarowną wizję, jak będzie to dostosowywanie prawa wyglądało i mając pewność, a przede wszystkim wolę polityczną, żeby w ogóle przepisy w tym kierunku zmieniać.

Jaka będzie dalsza droga wniosku o ratyfikację?

Wniosek ratyfikacyjny musi zatwierdzić Sejm. Z Rady Ministrów idzie tylko jednozdaniowa ustawa, która mówi, że Sejm wyraża zgodę na ratyfikację konwencji. Ustawa dotycząca ratyfikacji tym się różni od innych ustaw, że posłowie nie dyskutują o treści tego prawa pod kątem wprowadzania zmian, czyli nie wprowadzają poprawek do Konwencji. Rząd musi przygotować solidne uzasadnienie do wniosku o ratyfikację, załączyć tłumaczenie Konwencji, zastrzeżenia i noty interpretacyjne, Sejm tylko musi podjąć decyzję: tak czy nie. 

Już teraz widać, że nie będzie jednomyślności w tej sprawie. Pojawiają się argumenty, które przytaczane były przed podpisaniem konwencji, że zagraża ona naszej tradycji, uderza w rodzinę. Jak zamierza Pani odbierać te zarzuty?

Moją najsilniejszą bronią jest po prostu treść konwencji. Wystarczy ją otworzyć i przeczytać. Nie ma tam żadnego artykułu, który by w jakikolwiek sposób uderzał w rodzinę. Wręcz przeciwnie, ta konwencja to akt prawny, który został uznany w zeszłym roku, na dwutygodniowej sesji ONZ poświęconej przemocy, za międzynarodowy złoty standard polityki antyprzemocowej. Przecież przemoc nie jest normą, tylko patologią; zapobieganie i zwalczanie przemocy domowej rodzinę wzmacnia, a nie osłabia.

Po drugie, Polska jest członkiem Rady Europy i jest współautorem tej konwencji, sami ją pisaliśmy, więc Konwencja częściowo bazuje na polskich doświadczeniach i rozwiązaniach w tym zakresie. 

Po trzecie, nie ma w konwencji artykułu, który by w jakikolwiek sposób uderzał w tradycję. Tam jest tylko napisane, że aktów przemocy nie można usprawiedliwiać tradycją ani religią. Bo są kraje, w których to się dzieje. Kraje, gdzie tzw. honorowe zabójstwa, przymusowe małżeństwa, w tym dzieci, 9-letnich dziewczynek z dojrzałymi mężczyznami, są usprawiedliwiane obyczajem i tradycją, a nawet religią, naprawdę nie są na końcu świata. Rada Europy liczy 47 państw, a więc daleko wykracza poza Unię Europejską i naszą tradycję kulturową. Wiele przepisów Konwencji odnosi się do praktyk z krajów spoza naszego kręgu kulturowego. To nie znaczy, że powinniśmy je ignorować. Musimy patrzeć trochę dalej, niż na czubek własnego nosa i solidarnie sprzeciwiać się przemocy we wszystkich jej formach.

To, co w Konwencji nowe w stosunku do innych aktów dotyczących polityki antyprzemocowej, to nacisk na związek między polityką równościową a zapobieganiem przemocy. Promowanie równości, promowanie solidarności pomiędzy kobietami a mężczyznami, promowanie równego traktowania i równych szans kobiet i mężczyzn ogranicza przemoc, powoduje, że do niej rzadziej dochodzi, a jeżeli już, to łatwiej jest z niej wyjść. Promowanie równości sprzyja trwałości związków i rodziny, a więc całkiem odwrotnie niż sądzą krytycy konwencji. (...)

wł/PAP

bg Image