Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-Iu9ZYpJt45Vx8ea_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-Iu9ZYpJt45Vx8ea_180x130-0.png'
crop-Iu9ZYpJt45Vx8ea_180x130-0.png
Wszystkie ekipy zamiast przerzucać się odpowiedzialnością i wskazywać innych powinny uderzać się w tej sprawie we własne piersi - mówi sekretarz generalny partii Paweł Graś odnośnie Mariusza Trynkiewicza.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Paweł Graś, sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Paweł Graś: Dzień dobry, witam serdecznie.

Monika Olejnik: Wczoraj, w sobotę znaleziono w celi Mariusza Trynkiewicza materiały pornograficzne, stare zęby, wielu komentatorów mówi, że to jest prowokacja, że to jest szyte grubymi nićmi.

Paweł Graś: Tak wielu komentatorów mówi, że współczuje Trynkiewiczowi, no rzeczywiście.

Monika Olejnik: Nie, to nieprawda, bo nie współczuje.

Paweł Graś: Tak, wielu komentatorów i wielu dziennikarzy tak mówi, sam czytałem wczoraj wieczorem takie wypowiedzi.

Monika Olejnik: To może tak, ale ja mówię o opiniach poważnych ludzi, czyli Pawła Moczydłowskiego, byłego ministra sprawiedliwości pana Ćwiąkalskiego, pana Bodnara, mówię o takich osobach, prof. Zolla.

Paweł Graś: Ja natomiast uważam, że z takimi opiniami należy poczekać do decyzji, jaką wyda w tej sprawie prokuratura, a być może niezawisły sąd. Bo naczelnik więzienia zrobił to, co do niego należało, jeśli powziął wiedzę o tym, że w celi znaleziono rzeczy, czy w tej celi krótko mówiąc doszło do przestępstwa, to obowiązkiem naczelnika jest zgłosić taką sprawę do prokuratury i z tego się wywiązał. I teraz prokuratura spokojnie, tak jak w każdej innej sprawie, zbada materiał dowodowy i stwierdzi, czy rzeczywiście do popełnienia przestępstwa doszło czy nie, więc poczekajmy. Ja nie uważam wbrew tym komentatorom, nie uważam, że ani, żeby minister sprawiedliwości czy naczelnik więzienia byli samobójcami, którzy w takiej sytuacji dopuszczaliby się prowokacji i podrzucali do celi Trynkiewiczowi jakieś materiały. No trudno mi sobie taką sytuację wyobrazić. Żyjemy w państwie prawa i zgodnie z regułami prawa wszystkie instytucje w tym państwie postępują.

Monika Olejnik: Prof. Zoll mówi: brzydko pachnie ta sprawa.

Paweł Graś: Ale pan prof. Zoll ma jednocześnie dobre zdanie na temat tej ustawy. Mówi, że ta ustawa była potrzebna, mówi, że ta ustawa być może jest, była spóźniona, ale być może była spóźniona o 10 lat, a nie o cztery czy pięć, więc rzeczywiście przez te 25 lat politykom trochę zabrakło wyobraźni żeby tą sprawę uregulować. Ona została wreszcie uregulowana.

Monika Olejnik: Tak, zabrakło wyobraźni, również trochę tępa, bo gdyby tępo było szybsze to ta ustawa by szybciej weszła w życie, to co mówi minister Gowin, że gdyby kilka tygodni nie leżała, czy kilka miesięcy w centrum legislacyjnym.

Paweł Graś: Nie, nie zgadzam się z ministrem Gowinem w tej sprawie fundamentalnie, o czym świadczy chociażby ta decyzja, która została podjęta przez niezawisły sąd, który odroczył sprawę o miesiąc prawie do 3 marca. To pokazuje, że niezależnie od tego kiedy by ta ustawa została podpisana, bo nawet gdyby została podpisana przed 1 stycznia, to to nie miałoby żadnego wpływu na decyzję sądu. Więc być może, tak jak powiedział prof. Zoll, ta ustawa jest spóźniona, ale być może jest spóźniona o wiele lat i tu wszystkie ekipy zamiast przerzucać się odpowiedzialnością i wskazywać innych powinny uderzać się w tej sprawie we własne piersi.

Monika Olejnik: No, ale najbardziej chyba powinien...

Paweł Graś: Ta ekipa, być może za późno, ale jednak coś w tej sprawie zrobiła.

Monika Olejnik: No tak, uderzyć się w piersi państwo powinni, bo minister sprawiedliwości pan Kwiatkowski był pytany o tę sprawę w 2012 roku i nie widział potrzeby wprowadzania nowej ustawy, bo stwierdził wtedy, powiedział dziennikarzom, mogę panu dać dokładnie jego słowa, powiedział, że sąd może zlecić dalsze leczenie Trynkiewicza. Tak powiedział w 2012 roku.

Paweł Graś: To widocznie wynikało z błędnej oceny pana ministra Kwiatkowskiego, bo mamy tutaj do czynienia z bardzo specyficzną sytuacją. To znaczy, być może wtedy na stan wiedzy ministra, wydawało mu się, że będzie można wobec tej osoby stosować te przepisy, które dotyczą skierowania na badanie, ale nie na podstawie kodeksu karnego, ale ustawy o ochronie zdrowia psychicznego. 

Monika Olejnik: Wie pan, może się okazać w ogóle że ta ustawa jest niekonstytucyjna, bo eksperci biura analiz sejmowych stwierdzili, że jest niekonstytucyjna, tak mówi też były minister sprawiedliwości i prokurator generalny Włodzimierz Cimoszewicz, a ja myślę, że jest dobrym prawnikiem.

Paweł Graś: A co stwierdzi Trybunał Konstytucyjny, to zobaczymy, bo ani biuro analiz sejmowych, ani pan minister Cimoszewicz nie mogą tej instytucji zastąpić i trzeba na orzeczenie, na werdykt Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie poczekać. Ja tutaj jestem przekonany, że zapewnienia pana ministra Gowina, że dołożył wszelkich starań, żeby ta ustawa była zgodna z konstytucją, przecież ona była wielokrotnie przepracowywana. Ona przypomnę, budziła kontrowersje zanim w ogóle jeszcze zaczęły się nad nią prace, bo już wtedy się podnosiły prace, że w ogóle nie wolno tego tematu ruszać, bo obojętnie co, jakie w tej ustawie znajdą się zapisy będą one sprzeczne z konstytucją, my zrobiliśmy w tej sprawie wszystko, co było można, żeby społeczeństwo przed takimi ludźmi, o których być może w 89 r. nie do końca pomyślano co się z nimi stanie, zrobiliśmy wszystko żeby społeczeństwo...

Monika Olejnik: No nie, no nie pomyślano.

Paweł Graś: ...przed takimi ludźmi uchronić i uchronimy.

Monika Olejnik: Pomyślał Jarosław Kaczyński, który był wtedy przeciwko i Lech Kaczyński też byli przeciwko amnestii, co dzisiaj przypomina Jarosław Kaczyński i mówi, że ci, którzy siedzieli w więzieniu, byli więźniami politycznymi, zżyli się z więźniami nie potrafili się otrząsnąć z tego i byli zbyt słabi intelektualni, miałcy żeby zadecydować, że nie powinno być amnestii.

Paweł Graś: Nie będę się wypowiadał na temat przymiotników, które pod adresem innych polityków, zwłaszcza już nieżyjących wypowiada Jarosław Kaczyński.

Monika Olejnik: Mówił akurat o Władysławie Frasyniuku...

Paweł Graś: Nie pierwszy to raz, mówił o Geremku również.

Monika Olejnik: I o prof. Geremku, tak.

Paweł Graś: No dokładnie. Więc w międzyczasie przypomnę tylko, że Lech Kaczyński był ministrem sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński był premierem i nie pamiętam ani jednej próby, ani jednego sygnału, który wtedy, kiedy pełnili swoje funkcje, że tą sprawę należy rozwiązać, żadnej inicjatywy, żadnego projektu ustawy w tym czasie, kiedy mieli narzędzia, bo pełnili funkcje najwyższe w państwie nic w tej sprawie nie zrobili. Więc lepiej żeby teraz zbyt dużo przeciwników politycznych w tej sprawie nie atakowali.

Monika Olejnik: Jarosław Gowin, którego pan przed chwilą chwalił mówi w „Rzeczpospolitej”: „blamaż państwa i rządu Tuska, cztery dni na likwidację OFE, trzy tygodnie na ważną ustawę”.

Paweł Graś: No więc jak mówiłem wcześniej, pan Jarosław Gowin w tej sprawie się absolutnie myli, być może rzeczywiście stało się tak, że to on wiele miesięcy, albo rok z tą ustawę się spóźnił, natomiast podkreślam jeszcze raz, to co ta decyzja sądu odraczająca sprawę do marca, pokazuje, że to spóźnienie w kancelarii premiera nie miało kompletnie dla tej sprawy znaczenia i niezawisły sąd podejmuje w tej sprawie decyzje na podstawie własnego przekonania i własnego sumienia i należy to uszanować.

Monika Olejnik: Dlaczego część Platformy jest przeciwko, pan premier jest przeciwko komisji w sprawie Antoniego Macierewicza i raportu WSI?

Paweł Graś: Analizowaliśmy tą sprawę bardzo głęboko. Pan premier przeprowadzał w tej sprawie rozmowy i z ministrem obrony i z ministrem spraw wewnętrznych zajmujące się nadzorem nad służbami specjalnymi. Bardzo długo ważył wszystkie za i przeciw. I rzeczywiście z jednej strony jest tak, że należałoby zbadać nie tyle samego Macierewicza, czy kwestię odpowiedzialności Macierewicza, bo ja uważam, że tu został popełniony przez Palikota błąd, że nakierował to, czy usiłował tą sprawę wyjaśnienia publikacji raportu WSI, usiłował z tego zrobić taką maczugę na Macierewicza. Uważam, że rzeczywiście powinno się zbadać w tej sprawie różne aspekty, chociażby kwestie ochrony informacji niejawnych, chociażby kwestie odpowiedzialności urzędników za decyzje, czy ich braku odpowiedzialności, co wynika z tego orzeczenia prokuratury o umorzeniu, ale wydaje się, że komisja śledcza nie jest do tego właściwym narzędziem. Bo skoro jest tak, że czynimy taki główny zarzut Macierewiczowi i temu całemu raportowi, że wyrządził szkody w funkcjonowaniu polskich służb specjalnych dlatego, że zbyt wiele rzeczy wyciągnął na światło dzienne, to trudno sobie wyobrazić żeby taka komisja mogła działać nie robiąc dokładnie tego samego, czyli w dalszym ciągu nie szkodząc służbom. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image