Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-qrY4NiPYdXISzmx_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-qrY4NiPYdXISzmx_180x130-0.png'
crop-qrY4NiPYdXISzmx_180x130-0.png
Róża Thun, posłanka do Parlamentu Europejskiego, w rozmowie z tygodnikiem "Polityka" opowiadała o życiu i roli katolików w świecie opanowanym przez fundamentalistów i antyklerykałów oraz myleniu światopoglądu z polityką.

Janina Paradowska: W pani książce, która niebawem się ukaże, jest rozdział poświęcony księżom w pani życiu, a szerzej mówiąc Kościołowi i środowiskom katolików świeckich. Ten krąg ludzi kształtował pani światopogląd, był ważną częścią życia. Róża Thun, Polka, katoliczka, wierząca, praktykująca i jeszcze przekonana Europejka – jak to wszystko dziś pogodzić? Tamtego pani świata już nie ma.

Róża Thun: Fantastyczni księża oczywiście są, są świetne parafie i fantastyczni katolicy też, ale widać ich coraz mniej. Widać za to coraz więcej walczących, podszywających się pod katolicyzm polityków, i to niezależnie, czy są w zakonnych sukienkach, w sutannach czy w cywilnych garniturach. Widać też drugie, coraz bardziej radykalne ekstremum i nie wiem, czy jest jeszcze w środku przestrzeń dla tych, którzy nie chcą nieustannej walki, dla ludzi, powiedziałabym, normalnych. Wydaje mi się, że ta przestrzeń niesłychanie się zawęża i że zasadnicza formacja chrześcijańska, czyli w Polsce katolicka, uważająca, że najważniejsza jest miłość bliźniego i odpowiedzialne życie, nie ma dziś głosu. Jest mało miejsc, w których możemy na ten temat rozmawiać. Taką przestrzeń można sobie oczywiście znaleźć w miastach, zwłaszcza dużych, bo są w  nich środowiska starające się rozwijać swoje chrześcijaństwo, ale w mniejszych miejscowościach, na wsi, gdzie jest upolityczniony proboszcz, słuchający wyłącznie Radia Maryja, już nie można. Tak samo nie można, kiedy wokół są środowiska agresywnie antyklerykalne, nieskore do dialogu, których przybywa. W czasach mojej młodości takiej polaryzacji nie było, nie było też, a przynajmniej tego nie odczuwaliśmy, takiej polaryzacji wewnątrz Kościoła. Nikomu nie zakazywało się występowania publicznego – jak teraz kilku księżom. Nigdy o czymś takim nie słyszałam.

Janina Paradowska: Jaka jest więc pani diagnoza: coś się złego dzieje z wiernymi, samym Kościołem, a może to wpływ polityki?

Róża Thun: Mam wrażenie, że do naszego katolicyzmu podchodziliśmy i podchodzimy mało świadomie i mało intelektualnie. Skutkiem tego wykształcenie katolickie jest niezwykle słabe, poziom nauki religii w szkołach bardzo niski. Dawniej, kiedy uczyliśmy się religii w parafiach, ten poziom też nie był zbyt wysoki, ale czegoś jednak wszyscy się uczyli. Ponadto zdecydowanie obniżył się ogólny poziom wiedzy – w Kościele i o Kościele. Wydaje mi się, że nowy papież wziął sobie za patrona św. Franciszka także dlatego, że był on osobą wykształconą, wiedział, dlaczego jest człowiekiem wierzącym, chrześcijaninem i katolikiem. My nie mamy intelektualnego przygotowania do rozwijania naszego chrześcijaństwa, co jest dość (...)

Źródło: polityka.pl


bg Image