Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-lV6v99InCD41jkl_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-lV6v99InCD41jkl_180x130-0.png'
crop-lV6v99InCD41jkl_180x130-0.png
W Brukseli i w Strasburgu życie jest drogie. Europarlament o nas naprawdę dba. Ale to nie są pieniądze dla nas, one są po to, by dobrze wykonywać mandat - powiedziała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" eurodeputowana Róża Thun.

Agata Nowakowska: Europoseł może zarobić nawet 17 tys. euro miesięcznie.

Róża Thun: Dziennikarze w Polsce ekscytują się naszymi zarobkami, bo one znacznie odbiegają od tzw. średniej krajowej. I potem na spotkaniach ludzie nie pytają mnie o moją pracę, tylko o pieniądze.

Pensja europosła na rękę to 6,2 tys. euro, czyli 26 tys. zł. Państwo polskie zrezygnowało z pobierania podatku od części tych zarobków, choć podatki płacą emeryci z najniższą emeryturą. To sprawiedliwe?

To kwota po opodatkowaniu w Brukseli. Nie znam się na tym dokładnie, to raczej pytanie do Ministerstwa Finansów.

Europoseł może zarobić nawet 17 tys. euro miesięcznie.

Dziennikarze w Polsce ekscytują się naszymi zarobkami, bo one znacznie odbiegają od tzw. średniej krajowej. I potem na spotkaniach ludzie nie pytają mnie o moją pracę, tylko o pieniądze.

Pensja europosła na rękę to 6,2 tys. euro, czyli 26 tys. zł. Państwo polskie zrezygnowało z pobierania podatku od części tych zarobków, choć podatki płacą emeryci z najniższą emeryturą. To sprawiedliwe?

To kwota po opodatkowaniu w Brukseli. Nie znam się na tym dokładnie, to raczej pytanie do Ministerstwa Finansów.

Kto ma w europarlamencie dobrą opinię?

O rany, na pewno o kimś zapomnę i wszyscy się na mnie obrażą. Jest wielu. Bardzo dobrzy byli Lena Kolarska-Bobińska i Rafał Trzaskowski. Wspomnę jeszcze o Jerzym Buzku, który specjalizuje się w tematach energetycznych. Raz wychodzę z parlamentu dobrze po północy, słyszę stukot męskich butów, widzę, idzie Buzek i mówi do mnie: "No, zobacz, jacy my jesteśmy wariaci". Jackowi Protasiewiczowi dziennikarze ciągle wypominają, że go gdzieś nie było. Ale on organizuje naszą współpracę z innymi grupami narodowymi wewnątrz chadecji. To jest bezcenne. PO i PSL należą do frakcji Europejskiej Partii Ludowej - spotykamy się z Francuzami, Niemcami i ustalamy stanowisko. Ludowcy specjalizują się w sprawach rolnych, lewica też nieźle pracuje.

Zatem lenią się głównie wasi konkurenci, czyli prawica? Pamięta pani jakieś ich akcje kompromitujące Polskę?

W europarlamencie nie konkurują z nikim, bo nie grają tu żadnej roli, są w małych pokłóconych ze sobą frakcjach, nie są rozpoznawalni. Czasem zrywa się któryś z nich i zaczyna coś wykrzykiwać na polski rząd, co spotyka się z buczeniem sali, bo nikt poważny nie lubi używania PE do rozgrywek wewnątrzkrajowych.

Podobno opłaca się robić tzw. breaki, czyli przerwać pobyt w Brukseli, wrócić do kraju i ponownie polecieć w tym samym tygodniu. Niektórzy robią te "breaki" samochodem, by pobrać wyjątkowo duży zwrot kosztów. Albo udają, że jadą samochodem, a lecą tanią linią.

Przez te pięć lat dwa razy pojechałam do Brukseli samochodem. To jest tak męcząca podróż, że nie ma ludzkiej siły, żeby po takiej jeździe normalnie pracować. Nie mogę też sobie wyobrazić, jak fizycznie wyrabiają ci, którzy latają tanimi liniami. Ponoć jeden z posłów - nie powiem kto - powiedział kiedyś: "Moralność zostawiam na Okęciu". Ale podkreślam: większość moich kolegów ciężko pracuje. Parlament o nas naprawdę dba, zwraca za bilety w klasie biznes. Mogę się w takim samolocie przespać, mam stolik, mam gdzie rozłożyć papiery, przeczytać je. A i tak te podróże są męczące: trzeba bardzo wcześnie wstawać na samolot, często to loty z przesiadką, bo inaczej z Krakowa nie da się dolecieć. Latamy co tydzień, a weekend przeznaczamy na spotkania w okręgu wyborczym, a więc wiele godzin w samochodzie. To jest również fizycznie bardzo wymagające zajęcie. (…)

Źródło: wyborcza.pl


bg Image