Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-t26k6nn9SYV42zy_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-t26k6nn9SYV42zy_180x130-0.png'
crop-t26k6nn9SYV42zy_180x130-0.png
Dopóki będziemy myśleć o Unii w sposób zmitologizowany, dopóty będziemy tam mało skuteczni. W konsekwencji wyhodujemy pożywkę dla postaw antyunijnych - pisze poseł do Parlamentu Europejskiego Bogusław Sonik.

Jeżeli ludzie słyszą długi głośny krzyk o zagrożeniach, a informacje o rozwiązaniu problemu podawane są niesłyszalnym szeptem, to proszę się nie zdziwić, że w pewnym momencie pojawi się radykalny wzrost wrogości do Unii. A wtedy możemy się obudzić w świecie gorszym, brutalniejszym i dla Polski bardziej niebezpiecznym.

Przez wiele tygodni bombardowano opinię publiczną informacjami o złym Parlamencie Europejskim, który zakaże nam eksploatacji łupków i produkcji cienkich papierosów, przez co Polska straci setki tysięcy miejsc pracy. Alarm był zresztą uzasadniony, a niebezpieczeństwo realne. Problem w tym, że o konkluzji niemal nie informowano. Ludzie pozostali z osadem w głowach i wielu do dzisiaj sądzi, że odebrano nam i łupki, i slimy (cienkie papierosy), i kiełbasę. Gdybym brał udział w organizacji przestępczej, sprawa wróciłaby przy okazji wyroku i Polacy mieliby szansę poznać rozwiązanie thrillera. W przypadku działań Parlamentu Europejskiego finał interesuje tylko nielicznych.

I nie jest żadnym argumentem tłumaczenie, że mechanizmy unijne są zawiłe i nudne. W istocie bowiem mamy do czynienia z komplikacją niezbyt skomplikowaną i możliwą do ogarnięcia w szerokim przekazie. Tymczasem dopóki będziemy myśleć o Unii w sposób zmitologizowany, dopóty będziemy tam mało skuteczni. W konsekwencji wyhodujemy pożywkę dla postaw antyunijnych.

Z perspektywy doświadczeń pracy w Brukseli widzę kilka schematów myślowych, które kursują po Polsce. I szkodzą.

Mit absurdu

Tysiące razy słyszałem, że dowodem głupoty Unii jest uznanie marchewki za owoc. Nikt nie wyjaśnia, że chodzi wyłącznie o definicję pozwalającą Portugalczykom sprzedawać w innych krajach ich flagowy dżem marchewkowy. Żartownisiom proponuję, by zajęli się karierą wysokocukrowej marchwi, która wypiera tradycyjną, i w efekcie mamy słodkawy rosół; Unia się tym nie zajmie. Ponieważ absolutna większość propozycji legislacyjnych PE wynika z realnych problemów. Podam przykłady. Jest oczywiste, że skutki zdrowotne papierosów kosztują nas majątek, że slimy są bardziej szkodliwe niż większość tradycyjnych papierosów, a dodatki aromatyczne do tytoniu zwiększają atrakcyjność palenia, przez co ułatwiają wejście w nałóg. To samo dotyczy produktów wędzonych Nie ma wątpliwości, że substancje wytwarzane podczas nieprawidłowego wędzenia są silnie rakotwórcze, a przecież jemy dzisiaj kilkadziesiąt razy więcej wędlin niż nasi przodkowie.

Tak więc samo zdefiniowanie i nazwanie problemu jest wartością. Natomiast do europosłów należy odpowiedź na pytanie, czy rzeczywiście nowe prawo uzdrowi sytuację. Niemniej ważna jest analiza skutków nowego prawa dla różnych grup obywateli i różnych państw. Innymi słowy, trzeba wiedzieć, kto na tym zyska, a kto straci.

Mit nieomylności i bezinteresowności

Parlament Europejski (podobnie jak parlamenty narodowe) jest terenem ścierania się różnych poglądów i różnych interesów. Nie ma w tym nic złego, to naturalny mechanizm demokracji. Np. lobby prozdrowotne najchętniej wprowadziłoby całkowity zakaz palenia papierosów, wędzenia, wydobywania paliw kopalnych, a najlepiej jeszcze jazdy samochodami. Lecz tamę temu stawiają zwolennicy osobistej odpowiedzialności, krzycząc: hola, hola, każdy człowiek ma prawo do wyboru stylu życia i PE nie może w to ingerować. W tym samym czasie ekonomiści obliczają, ile przemysł danego kraju (regionu) zyska lub straci miejsc pracy w wyniku proponowanych rozwiązań. (...)

Cały tekst: wyborcza.pl

foto: pap


bg Image