Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-01hs0zUMt3e93P1_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-01hs0zUMt3e93P1_180x130-0.png'
crop-01hs0zUMt3e93P1_180x130-0.png
W maju będziemy mogli przedstawić ten darmowy podręcznik w wersji pedeefowskiej. Będzie się on składał z 4 części, głównie po to, żeby dzieci nie musiały nosić jednego dużego podręcznika - mówi minister edukacji narodowej Joanna Kluzik-Rostkowska.

Zuzanna Dąbrowska: Naszym gościem jest minister edukacji narodowej Joanna Kluzik-Rostkowska. Dzień dobry.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Dzień dobry, witam o poranku.

Pani minister, to o poranku bardzo proszę o jasne wskazanie terminu, kiedy jeden podręcznik zostanie już przesądzony, to znaczy będzie wiadomo, że ministerstwo i wykonawcy tej premierowskiej dyrektywy zdążą po prostu tak, żeby we wrześniu pierwszaki miały w tornistrach tę wymarzoną książkę darmową.

To, że rząd i ministerstwo zdąży, wiemy już dzisiaj. Na pewno w maju będziemy mogli państwu pokazać ten podręcznik w wersji pedeefowskiej i musimy go mieć w maju, żeby we wrześniu wydrukowany podręcznik trafił do szkół. Tak że będę bardzo zachęcała...

Czyli pliki komputerowe, które...

...bardzo zachęcała do tego, żeby się przyglądać temu podręcznikowi już w maju, będę zachęcała do tego nauczycieli, oczywiście. Tak że na pewno w maju, jeżeli pani redaktor mnie zaprosi, to będziemy już rozmawiać o tym, co się mieści na kolumnie 16, 17 czy (...)

To bardzo chętnie, ale, pani minister, w takim razie jeżeli tak dokładnie będzie można rozmawiać, to proszę powiedzieć jeszcze mniej więcej chociaż, jak ten podręcznik będzie wyglądał. Mamy połowę lutego, czyli do końca marca półtora miesiąca, kwiecień dwa i pół, no to może już coś pani wie, jak ten podręcznik będzie zorganizowany, z czego się będzie składał.

Pani redaktor, ten podręcznik będzie się składał z 4 części, głównie po to, żeby dzieci nie musiały nosić jednego dużego podręcznika. On będzie zawierał te wszystkie treści, które są wskazane w podstawie programowej, czyli polonistyczną, przyrodniczą, społeczną, matematyczną, pewnie z jakimiś elementami również edukacji plastycznej. Nie chcę tutaj jakby mówić za zespół, który będzie się tym zajmował, na pewno będzie to podręcznik, który będzie spełniał wymagania podstawy programowej.

Ale przepisy mówią, że do 15 czerwca szkoły muszą się zdecydować na listę podręczników konkretną. To jeżeli podręcznik zostanie zaprezentowany w maju, to będą miały szkoły bardzo mało czasu, żeby się dobrze przyjrzeć, żeby zaakceptować ten podręcznik.

Tu jest kilka rzeczy. Po pierwsze chciałabym powiedzieć, że jedną z pierwszych myśli moich, kiedy zaczęłam się zajmować podręcznikami, było wykreślenie daty 15 czerwca, głównie dlatego, że to jest data, która służy wyłącznie wydawcom, to znaczy to jest oczywiście sytuacja z punktu widzenia wydawców niesłychanie komfortowa, ponieważ do 15 czerwca szkoły miały określić dokładnie, jakie będą chciały mieć podręczniki, więc wydawcy już 16 czerwca wiedzieli co do jednej sztuki, ile danych podręczników wydrukować. Ja uważam, że nie ma... że dzisiaj biorąc pod uwagę, że mamy bardzo wielu nauczycieli, którzy chcą skorzystać z programów autorskich, którzy zastanawiają się, czy korzystać z podręcznika, czy korzystać z innych materiałów, bo chciałam przy okazji powiedzieć, że podręcznik jest dodatkiem do nauczyciela, a nie czymś pierwszoplanowym, uważam, że nauczyciel ma prawo podejmować decyzję co do wyboru podręcznika i jakiego nawet 15 września, tym bardziej że od 2015 roku będziemy mieli propozycję e-podręczników do wszystkich poziomów edukacyjnych i wyobrażam sobie, że przyjdzie do nowej klasy nauczyciel i swobodnie będzie decydował, czy będzie chciał korzystać z e-podręcznika, czy z innych materiałów, dopiero jak pozna klasę. Bo mówię tutaj o początku kolejnych etapów nauczania. Naprawdę nie ma żadnego powodu, żeby utrzymywać datę 15 czerwca. Jeśli chodzi o kwestię wyboru podręcznika w ogóle...

Czyli można powiedzieć, że to zostanie z przepisów wykreślone...

Tak, już w tej chwili pracujemy nad tym, żeby to zostało z przepisów wykreślone. Żeby była jasność, w momencie, kiedy zaczęła się debata na temat podręcznika, to nauczyciele sami przyznali, pamiętam taki tekst w jednej z ważnych polskich gazet, gdzie nauczyciele sami przyznają, że oni tak naprawdę nie wybierali podręcznika, tylko wybierali to, co do tego podręcznika było dołączane. Tak że tutaj miejmy świadomość tego. I pedagodzy, i część nauczycieli, z którymi rozmawiam, mówią: tak, dzisiaj mamy boksy, tak naprawdę jesteśmy zniewoleni przez wydawnictwa, dlatego że ponieważ te boksy mamy, to oznacza tyle, że 1 września otwieramy pierwszą książkę czy pierwsze zeszyt ćwiczeń, ostatni zamykamy ostatniego czerwca, wydawnictwo...

O ile się uda wszystko zrealizować, bo...

Tak, o ile się uda wszystko zrealizować, to wydawnictwo wyznacza nam tempo pracy, kiedy my, nie wiem, wydaje nam się, że możemy ominąć jedną czy dwie strony, no to wtedy przychodzą rodzice i mówią: dobrze, ale pan źle pracuje czy pani źle pracuje, przecież to jest po to, żeby wszystko wypełnić. Te boksy również one spowodowały takie ułatwienie nauczania, że...

Boksy, wyjaśnijmy, że to jest po prostu komplet książek danego wykładowcy...

Boksy to jest komplet... Przepraszam, bo ja już po prostu jestem w tym od paru miesięcy, więc oczywiście nie dla wszystkich jest to jasne. Dzisiaj jest tak, że dziecku do I klasy, I, II i III klasy oferuje się komplet zapakowany właśnie w pudełka, on się składa z wielu zeszytów ćwiczeń, w tych zeszytach ćwiczeń często już są postawione wielkie litery, przecinki i kropki, więc dziecko wypełnia treści pomiędzy, musi kupić całość, ponieważ jest to zapaczkowane. W dodatku tam czasem w tych boksach się pojawiają jeszcze różne inne elementy, które podrażają koszty. Tam również są... Oczywiście, i tam jest wiele różnych materiałów dla nauczycieli ze scenariuszami lekcji włącznie...

To wygodne jest, ale też dzieci mogą nalepiać, mazać po tym, rysować ładniej...

No tak, tylko że na przykład zamiast liczyć na patyczkach, to przyklejają te patyczki. Naprawdę przerost formy nad treścią kosztuje to ponad 200 złotych, bardzo duży wydatek dla rodziców. Sami pedagodzy to przyznają, myślę, że oni tutaj są wiarygodni, że to nie jest dobre z takiego edukacyjnego punktu widzenia, że nauczyciel powinien mieć znacznie większą swobodę w kreowaniu lekcji tak jak uważa za stosowne, a nie w takim rytmie wyznaczonym przez wydawnictwo. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image