Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-375d5B2T5noC93K_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-375d5B2T5noC93K_180x130-0.png'
crop-375d5B2T5noC93K_180x130-0.png
Każdemu, kto będzie myślał, że Polska pod rządami PiS-u będzie bezpieczniejsza lub będzie się szybciej rozwijała gospodarczo, przypomnimy prawdziwą twarz prezesa Kaczyńskiego. A PiS rządził tylko dwa lata - mówi przewodniczący klubu Rafał Grupiński.

Kolejni politycy Platformy Obywatelskiej przerzucają odpowiedzialność za sprawę Trynkiewicza na poprzednie rządy. Ale prawda jest taka, że to za waszych rządów wyszedł na wolność.
Mówiąc najkrócej, po prostu właśnie teraz przypadł koniec 25 lat odbywania kary i więzień wyszedł na wolność. Sytuacja jest rzeczywiście trudna, bo ustawodawca ćwierć wieku temu nie przewidział sytuacji, że człowiek, który odbył karę za najcięższe zbrodnie, mógł nie zostać w pełni zresocjalizowany. Trynkiewicz nie jest przecież jedynym przestępcą, któremu kara mniej więcej w tym czasie się kończy. Jako państwo musimy się z tym zmierzyć. 
Bez wątpienia wyjście takiego przestępcy na wolność powoduje poczucie zagrożenia.

PiS chce sprawozdania Donalda Tuska w sprawie Trynkiewicza. Premier się na nie zdecyduje?
W zasadzie nie ma dnia, w którym minister sprawiedliwości nie udzielałby rzetelnych informacji na ten temat. Moim zdaniem w tej sprawie przekazów i komentarzy jest zbyt wiele, nie zbyt mało. Są one nagłaśniane chociażby przez polityków opozycji, którzy uznali, że to dobry moment, aby pokazywać się w mediach.

Ale chodzi o informacje od premiera.
Nie zgadzam się z tezą, że pan premier powinien wypowiadać się w każdej sprawie, nawet tak poważnej. Te i podobne sprawy podlegają poszczególnym ministrom, w tym konkretnym przypadku ministrowi sprawiedliwości, a jeśli chodzi o dozór policyjny - ministrowi spraw wewnętrznych. Dzisiaj wszelkie decyzje, zgodnie z nową ustawą, są w rękach niezawisłego sądu. Tutaj politycy nie mają już nic do powiedzenia.

Jarosław Gowin przerzuca winę za niewprowadzenie ustawy na kancelarię premiera. Sam mówi, że o niej alarmował.
Pan minister Gowin przez półtora roku tej ustawy nie wniósł do Sejmu, więc jest ostatnim, który może pouczać rząd, którego jeszcze niedawno był członkiem. Niestety, minister Gowin wolał przez wiele miesięcy zajmować się kreacją własnej osoby oraz likwidacją siedzib małych sądów, zamiast zająć się takimi problemami jak upływ kary dla zbrodniarzy z PRL-u.

Patrząc pragmatycznie na sprawę Trynkiewicza i spadające sondaże, widzi Pan duży związek? Środowy TNS OBOP dla "Wiadomości" daje Platformie 20 proc., PiS-owi 25 proc.
To badanie dotyczy eurowyborów. Nie sądzę, żeby sprawa Trynkiewicza miała znaczący wpływ na ten sondaż. Choć pośredni, być może, tak. Myślę jednak, że czym innym jest sondaż w sytuacji rozgłosu tej sprawy, a czym innym jest decyzja przy urnie wyborczej na temat tego, kto będzie nas i Polskę najskuteczniej reprezentował w Europie. To są zupełnie różne rzeczywistości i o tym trzeba pamiętać. Liczę na wyraźną poprawę naszych notowań w porównaniu do sondaży.

Ile procent będzie miała, według Pana, Platforma?
Myślę, że nie powinniśmy zejść poniżej 30 proc., jeśli chodzi o wybory europejskie, chociaż to też w dużym stopniu zależy od frekwencji.

To dosyć duża różnica w stosunku do ostatniego badania. 20 proc. to poziom waszego twardego elektoratu. Co, jeśli przekroczycie magiczny próg i spadniecie do kilkunastu procent?
To jest w tej chwili jedyne badanie, które sprowadziło poprzeczkę ocen na poziom naszego twardego elektoratu. Nie wpadałbym w panikę z powodu tego badania, ale oczywiście, musimy w odpowiedni sposób poprowadzić kampanię. Musimy przyjąć strategię, dzięki której pokażemy, kto był najbardziej skuteczny, jeśli chodzi o odbudowanie pozycji państwa polskiego w Europie, kto wprowadził nas do grupy sześciu najsilniejszych graczy, kto zdobył 400 mld na dalszy rozwój, na najbliższe siedem lat. Myślę, że ta argumentacja będzie przekonująca.

Argumentacja będzie poparta działaniami? Będziecie jeździć po kraju i prezentować inwestycje ze środków europejskich?
Wszystkie elementy pozytywnej kampanii są możliwe do wyobrażenia. Ale po szczegóły mogę panią odesłać tylko do szefa sztabu.

Skoro przeszliśmy do Jacka Protasiewicza. Jest Pan zadowolony, że Grzegorz Schetyna nie kandyduje do Parlamentu Europejskiego?
Uważam, że Grzegorz Schetyna jest na tyle ważnym i doświadczonym politykiem, że zarówno w Brukseli, jak i w polityce krajowej dobrze wypełniałby swoje funkcje. Świadczą o tym jego życiorys i doświadczenie szefa Komisji Spraw Zagranicznych oraz kontakty międzynarodowe, jakie posiada, a także jego umiejętności skutecznego zarządzania zarówno w świecie polityki, jak i poza nim.
Nie jestem przeciwnikiem wyjazdu Grzegorza Schetyny do Brukseli. Decyzja zresztą należy od niego. Uważam natomiast, że byłoby szkoda, gdyby pracował tam, a nie w Polsce.

Wszystkie zewnętrzne okoliczności sprawiły, że premier przestał zajmować się wnętrzem partii. Miało być wyjazdowe posiedzenie klubu. Co z nim?
Wspólnie z panem premierem doszliśmy do wniosku, że nie jest ono niezbędnie konieczne. I że odłożymy je na spokojniejszy czas, na przykład gdy będą już zamknięte i ogłoszone listy do Parlamentu Europejskiego. W istocie nie ma dzisiaj palących spraw, które musielibyśmy w tej formule omawiać, tym bardziej że podczas każdego posiedzenia Sejmu mamy dwa klubowe spotkania.

To co było aż tak palące po radzie krajowej, że chcieliście wyjazdowego posiedzenia klubu?
Nie było nic palącego. Planowałem posiedzenie klubu na 24 stycznia. I zapowiadałem je jeszcze na długo przed radą krajową. Bo wcześniej trzeba było rezerwować miejsce.

Czuje się Pan dziś bezpieczny na stanowisku szefa klubu?
W polityce nigdy nikt nie powinien się czuć spokojny. Staram się jak najlepiej wypełniać moje obowiązki.

Coś złego dzieje się natomiast w regionach partii. Dalej trwa bratobójcza walka na Dolnym Śląsku.
Po tym, co wydarzyło się na Dolnym Śląsku, nie widzę już ogni zapalnych wewnątrz naszej organizacji. Wszystkie siły skupimy na kampanii wyborczej.

I walce z opozycją. PiS zyskuje w sondażach. Jest strach w szeregach Platformy?
PiS nie zyskuje w sondażach, ma stałe poparcie.

Tylko wy tracicie.
Proszę pamiętać, że to my odpowiadamy za Polskę i musimy podejmować także te mniej popularne decyzje. Przez to straciliśmy sporo punktów procentowych. Opozycja, mimo populistycznych haseł, trzyma się na poziomie około 25-30 proc. Nasza strata jest jedyną przyczyną tego, że PiS jest na prowadzeniu. Znaleźliśmy się w sytuacji, w której Platforma musi stoczyć główny bój o większą dziś niż dawniej grupę niezdecydowanych wyborców, która w dużej części składa się z naszych sympatyków, ale którzy zawiesili bezpośrednie wspieranie PO. Minimalnie przybyło głosów, jeśli chodzi o lewicę. Trudno przewidzieć, jaki będzie efekt końcowy, bo lewicowe środowiska mocno ze sobą rywalizują, więc mogą sobie wzajemnie odbierać głosy.

Coraz bardziej realna jest przyszła koalicja z SLD?
Obserwując scenę polityczną, myślę, że SLD będzie miał podobne poparcie, jakie uzyskał w poprzednich wyborach. Nie jestem zwolennikiem koalicji z Sojuszem, bardzo dobrze sprawdza się nasz obecny koalicjant. Nie wyobrażam sobie jednego rządu z Leszkiem Millerem, choć dopuszczam współpracę w samorządach. W latach 90. byłem za dekomunizacją. Szkoda, że się nie dokonała. (...)

Cała rozmowa: polskatimes.pl


bg Image