Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-imC30IYmH6ciOmq_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-imC30IYmH6ciOmq_180x130-0.png'
crop-imC30IYmH6ciOmq_180x130-0.png
Od 2007 roku rząd podejmował często trudne reformy, których pozytywne skutki odczuwamy dzisiaj i odczuwać będziemy stopniowo w przyszłości - mówiła rzecznik rządu, Małgorzata Kidawa-Błońska.
Jak się Pani czuje na stanowisku rzecznika rządu Donalda Tuska? Zdecydowała się Pani od razu na propozycję premiera? Czy może, podobnie jak Ewa Wachowicz, uważa, że po prostu "premierowi się nie odmawia"?

Małgorzata Kidawa-Błońska: Miałam wiele wątpliwości odnośnie sprawowania tej funkcji, bo wiedziałam, jak ona zmieni moje życie. Zdarzają się takie sytuacje, że trzeba myśleć zespołowo i odpowiedzialnie, pewne rzeczy po prostu powinno się zrobić. Rozpoczęłam pracę od stopniowego zmieniania funkcjonowania urzędu. Dla mnie najważniejsze są szybkie i dobre kontakty z dziennikarzami. Sprawne odpowiadanie nawet na najtrudniejsze pytania.

Chciałabym, żeby przepływ informacji pomiędzy rządem i dziennikarzami był jak najszybszy. Media powinny mieć dobry dostęp do informacji na temat działań podejmowanych przez premiera Donalda Tuska i rząd. Jednak żeby to działało w pełni sprawnie, potrzeba jeszcze trochę czasu, ale mam nadzieję, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Czy, podobnie jak były rzecznik rządu Paweł Graś, ma Pani zamiar być aktywna na Twitterze? Pani konto tam istnieje, ale jest ono nieaktywne.

Jak już wspomniałam, największą wagę przywiązuję do relacji bezpośrednich z dziennikarzami. Moim zdaniem ważniejsze są np. spotkania, kontakt telefoniczny czy rozmowy. Do tej pory nigdy nie korzystałam z Twittera. Ma on wiele zalet, ale i wad - powinien być jedynie uzupełnieniem, a nie głównym kanałem komunikacji.

Skorzystam z tego narzędzia, ale dopiero, jeśli wszystko będzie ułożone tak, jak sobie wcześniej zaplanowałam. Wówczas Twitter stanie się także moim narzędziem do szybkiego przekazywania informacji i komentowania sytuacji, jako forma uzupełniająca bezpośrednią formę komunikacji.

Czyli nie możemy liczyć na codzienne "dzień dobry" z Pani strony, tak jak to robił na Twitterze Paweł Graś?

Zamierzam używać Twittera raczej w nagłych sytuacjach, kiedy będę chciała szybko poinformować opinię publiczną o jakimś fakcie, a nie będzie innej możliwości.

"Jej styl, a przy okazji elegancję podziwiamy od lat i od lat zajmuje ona wysokie miejsca w naszych rankingach. Czasem wydaje się zbyt wyciszona, ale na tle sejmowego rozgardiaszu jest gwiazdą powagi i rozwagi. Okazuje się, że można bez agresji, z uśmiechem mówić nawet rzeczy ostre i przykre" – takie słowa znalazły się w uzasadnieniu przyznania Pani nagrody w rankingu "Polityki" (nagroda dla najlepszych posłów – red.). Czy nadal ma Pani zamiar kierować się taką postawą?

Wiele osób krytykowało mój sposób działania, chciało, abym była bardziej agresywna, ale ja nie zamierzam się zmieniać. Uważam, że w każdej dyskusji politycznej można powiedzieć wszystko, nie obrażając przeciwnika czy odbiorcy. Trzeba mieć szacunek do osoby, z którą się rozmawia, ale jeśli wymaga tego sytuacja trzeba mówić stanowczo to, co się myśli. W każdej sytuacji należy zachować kulturę wypowiedzi.

Miesiąc po katastrofie smoleńskiej, w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej", powiedziała Pani: "chciałabym, by polityka złagodniała". "Nie wierzę, że ludzie przestaną się kłócić i obrażać, że staną się aniołami, ale chciałabym, byśmy potrafili uznać swoje racje, ustąpić tam, gdzie to możliwe. Choć u nas i tak nie jest najgorzej, bo widzimy w partnerach politycznych ludzi, nie próbujemy ich zniszczyć…" – czy dziś podpisałaby się Pani pod tymi słowami? Rzeczywistość krótko po katastrofie w Smoleńsku była inna niż ta, która jest obecnie.

Wierzę, że wielu polityków chciałoby, by dysputa polityczna wyglądała inaczej. Ale jest ich jeszcze o wiele za mało. Jednak moje wyobrażenie ciągle jest przed nami.

Po katastrofie smoleńskiej mieliśmy wrażenie, że zmieni się kultura wypowiedzi…

…i niestety nic się nie zmieniło, a ja ciągle wierzę, że kiedyś to nastąpi...

Dużo negatywnych opinii na temat rządu przyjmuje Pani na co dzień? W najnowszym sondażu CBOS 26 proc. badanych (o 4 pkt proc. więcej niż w grudniu) popiera rząd Donalda Tuska. Do jego przeciwników zalicza siebie 43 proc. respondentów (bez zmian). 28 proc. ankietowanych jest zadowolonych z tego, że na czele rządu stoi właśnie Tusk.

Ten sondaż pokazuje, jak jeszcze wiele pracy przed nami i jaką cenę płacimy za trudne i konieczne reformy. Jeśli popatrzymy na niego przez pryzmat sześciu lat rządzenia, to zobaczymy, jak bardzo nasz kraj zmienił się na lepsze. Od 2007 roku rząd podejmował często trudne reformy, których pozytywne skutki odczuwamy dzisiaj i odczuwać będziemy stopniowo w przyszłości.

Obserwując, jak szybko zmienia się Polska wokół nas, wydaje mi się, że liczba zwolenników rządu będzie rosła. Tym bardziej że ten wzrost w styczniu pokazuje, że więcej osób pozytywnie ocenia działania rządu, a to dobry sygnał. (...)

Cała rozmowa: onet.pl


bg Image