Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-SwlT9TvMq52aA2L_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-SwlT9TvMq52aA2L_180x130-0.png'
crop-SwlT9TvMq52aA2L_180x130-0.png
Ofensywny, nierealny, takie "political fiction", które pokazuje, że można powiedzieć wszystko i napisać wszystko - mówił w "Sygnałach Dnia" Grzegorz Schetyna o programie wyborczym PiS.

Krzysztof Grzesiowski: Przenosimy się do wrocławskiego studia Sygnałów, tam przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, poseł Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. Dzień dobry, panie pośle.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu, kłaniam się.

Już zeszły z pana emocje po sobotnich wydarzeniach w Soczi?

Troszkę tak, jak z nas wszystkich, ale wszyscy, także wszyscy kibice, wszyscy w Polsce czekamy na przedłużenie tej passy, czyli na dzisiejszy konkurs drużynowy skoków narciarskich. Wydaje mi się, że tak dobrze to się wszystko zaczęło i tak dobrze trwa jak sen taki, nikt z nas nie marzył o tym, że będzie taki deszcz złotych medali, więc czekajmy dalej i śnijmy.

No tak, tylko każdy sen się kiedyś kończy, to po pierwsze, a po drugie jeszcze jeśli zdobędziemy, co daj Boże, medal, dwa, kto wie, dojdziemy do wniosku być może, że oto jesteśmy potęgą w sportach zimowych, co zdaje się nie do końca jest prawdą.

No, tak nie jest, chociaż przecież jeszcze jest bieg Justyny na 30 km, Justyny Kowalczyk, i rzeczywiście ten wynik może być lepszy niż rzeczywisty nasz stan sportów zimowych i naszego przygotowania. Więc, tak jak mówię, to jest cud, ale też powinniśmy i z takich cudów, i z takich wielkich rzeczy wyciągać wnioski. To jest pytanie, to jest wyzwanie, co dalej z tym sukcesem, z tak wielką ilością uzdolnionych sportowców, także przecież młodzieży, która trenuje. To jest pytanie o bazę, o infrastrukturę sportową, też o igrzyska olimpijskie w Krakowie, o ten wielki projekt, o którym rozmawiamy od miesięcy.

Pan jest za takimi igrzyskami, za organizacją przez Kraków?

Ja byłem bardzo zdystansowany i jestem cały czas, bo to oczywiście jest wielkie wyzwanie i wielki, wielki projekt, który kosztuje wiele, wiele pieniędzy, ale uważam, że jako pomysł na... Bo pamiętam, przecież był taki pomysł, jeśli chodzi o Zakopane, kilkanaście lat temu, ale jako pomysł i jako cel, który mógłby mobilizować także te inwestycje w infrastrukturę w Małopolsce, także szkolenie młodzieży, rozwijanie tych sportów zimowych, bo widać, że mamy zdolną młodzież i zdolnych sportowców, którzy dają możliwości i zdobywają wielkie... osiągają wielkie sukcesy w igrzyskach olimpijskich, to jest temat, o którym poważnie warto porozmawiać i jako taki cel, jako marzenie warto go chyba wyznaczyć. My musimy mieć jako Polacy, Euro 2012 bardzo wyraźnie to pokazało, musimy mieć cel, musimy mieć kierunek wspólnej pracy, wielkiego wyzwania, więc być może należałoby się nad tym poważnie zastanowić i pomyśleć także o tym.

To świat sportu. A świat polityki prawdopodobnie w jakiejś części żyje pytaniem, czy dojdzie do debaty Donalda Tuska z Jarosławem Kaczyńskim. Sądzi pan, że dojdzie? Telewizja Polska zaprasza obu panów.

Wszyscy zapraszają, wszystkie strony powiedziały, że są bardzo zainteresowane. Ja uważam, że nie dojdzie do tej debaty, będziemy gonić króliczka przez miesiące, to będzie temat, który będzie zabudowywał emocje publiczne i wszyscy będą się zastanawiać, kiedy do tej debaty dojdzie. Przypomnę, że do wyborów parlamentarnych tych decydujących o następnych rozdaniach rządowych jest prawie 2 lata. Po tak bardzo mocnym akcencie, tak bardzo mocnej konwencji programowej PiS-u w ostatni weekend widać, że kampania wyborcza już się zaczęła. I ona będzie rzeczywiście bardzo intensywna. Organizowanie tej debaty będzie jednym z elementów tej intensywności.

No bo tak na dobrą sprawę z powodu czego miałoby dojść w najbliższym czasie do takiego spotkania? Wybory do Europarlamentu w maju, 25-go, potem wybory samorządowe jesień, wybory prezydenckie, wybory parlamentarne, tak jak pan powiedział, przyszły rok. No to dlaczego akurat teraz?

To wynika oczywiście z tego, co było powiedziane na konwencji PiS-u, bardzo taki ofensywny program wyborczy, nierealny, takie "political fiction", które pokazuje, że można powiedzieć wszystko i napisać wszystko, natomiast rozdać wszystkie pieniądze, które się ma i których się nie ma, nie mówiąc, skąd trzeba znaleźć te... gdzie trzeba znaleźć te brakujące. Więc tak rozumiem tę odpowiedź ze strony przewodniczącego, premiera Tuska, że on chce rozmawiać na temat konkretów. Do tej rozmowy nie dojdzie. PiS będzie obiecywał, będzie pisał te scenariusze przyszłości, ale bez konkretnego sprawdzam, bo po prostu tego sprawdzić się nie da ani dziś, ani jutro, ani pojutrze. Dlatego będą obiecywać, będą mamić, ale nie będzie w tym politycznego, finansowego i organizacyjnego konkretu.

Mało tego, jeszcze inni politycy czują się tą propozycją urażeni. Leszek Miller mówi: zaraz, zaraz, a dlaczego nie spotkać się w gronie trzech premierów? Stanisław Żelichowski z Polskiego Stronnictwa Ludowego właściwie mówi to, o czym pan przed chwilą, że na dzień dzisiejszy rozmawiać w gronie dwóch partii nie ma sensu. Czyli tak będzie jak będzie, tak? Że my chcemy, wy nie chcecie, ja zapraszam, wy odrzucacie zaproszenie, to, co dla was jest merytoryczne, dla nas nie jest, no i tak to się będzie kręcić.

Przyzna pan redaktor, że to jest sympatyczny pomysł na wielotygodniowe ustalenia, bo przecież każdy szef partii chciałby uczestniczyć w takiej rozmowie. Mówiąc poważnie, debata tak, ja jestem zawsze za debatami, bo one pokazują różnice i pozwalają w emocjach, ale jednak w takim prawdziwym obrazie swojego programu złożyć obietnice, które potem opinia publiczna może egzekwować. I mamy zresztą dobre doświadczenie z debatami politycznymi, zaczynając od tej z 89 roku, pamięta pan Lecha Wałęsy z Alfredem Miodowiczem, która też bardzo istotnie wpłynęła na całą politykę w Polsce. Więc ja uważam debata tak, ale już w kampanii wyborczej, chyba że ta miałaby dotyczyć pomysłu, koncepcji naszej obecności w Europie, ale tu wielkich różnic nie ma, tak jak czytam program PiS-u, a przecież znam program Platformy. Tak że jeżeli taka debata poważna na temat następnych 4 lat, to uważam, że w kampanii wyborczej przyszłego roku, w kampanii wyborczej parlamentarnej ona na pewno powinna się wtedy odbyć i mam nadzieję, że się odbędzie, bo tak jak powiedziałem, to jest ważne dla opinii publicznej, ludzie na podstawie takich debat, rozmów, zderzenia programów, też osobowości wypracowują swój pogląd na polityczne decyzje.

A jaki pana zdaniem efekt, no, wizerunkowy chociażby da sobotni kongres Prawa i Sprawiedliwości, te 3 główne elementy programu prezentowane 3 główne filary: zdrowie, praca, rodzina, to najogólniej, bo są oczywiście i szczegóły, jeśli ktoś ma ochotę z tym się zapoznać, to oczywiście to uczyni. Ale jaki to będzie miało efekt?

Na pewno każda odsłona programowa jest dobra dla partii, która ją przedstawia. Ten wizerunkowo... Ten projekt jest interesujący, ciekawy, nietypowy dla PiS-u, natomiast problem jest  tym, że jeżeli się odkrywa ten program, jeżeli się wchodzi w szczegóły chociażby tego słynnego biliona złotych, które ma się znaleźć, to widać, że on jest po prostu naprawdę pisany takim bardzo, bardzo optymistycznym i nierealnym atramentem. Więc dlatego trzeba... Nie wystarczy wizerunek, nie wystarczy spojrzenie na to jako... określenie tego jako coś nowego, merytorycznego, otwierającego nowy etap, bo trzeba sięgnąć po szczegóły, a te szczegóły są takie jak zawsze w kampanii wyborczej, tzn. jest masę obietnic, nie jest to wpisane w konkretny wymiar finansowy, ile to będzie kosztowało i skąd na to wziąć pieniądze. Bo na końcu, jeżeli ktoś jest poważny, jeżeli tworzy poważny projekt polityczny i idzie po zwycięstwo w wyborach, to to musi powiedzieć, to to musi pokazać. I to jest oczywiście zawsze najtrudniejsze w kampanii wyborczej, ale niezbędne, żeby dać wiarygodność swojej ofercie politycznej. Tutaj tego nie ma. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image