Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-UbPW4fev41EYm4h_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-UbPW4fev41EYm4h_180x130-0.png'
crop-UbPW4fev41EYm4h_180x130-0.png
Polityka jest brutalna. Jeśli ktoś daje pretekst, nie może liczyć na litość. Nasi oponenci będą wykorzystywać ten incydent w kampanii, dlatego po wydarzeniach we Frankfurcie, trzeba przesterować kampanię PO do Parlamentu Europejskiego. Także personalnie - mówił Grzegorz Schetyna w Kontrwywiadzie RMF FM.

Konrad Piasecki: Strasznie przykra historia z tym Protasiewiczem.

Grzegorz Schetyna: Tak czasami się zdarza w życiu i w polityce.

Pana przyjaciel od lat i takie rzeczy.

No tak, każdy pisze swoją historię życia. Politykom zawsze wolno mniej i chyba o tym zapomniał Protasiewicz.

Jako przyjacielowi wierzy mu pan? Wierzy pan w tę wersję, że on w gruncie rzeczy próbował wyjaśnić, że "raus" źle się Polakowi kojarzy?

ie chcę się angażować i analizować, bo tych wersji jest masa. Przychodzą nowi świadkowie i opisują to. Każda minuta, każda godzina opisywania tej historii kompromituje jej uczestników.

Ale rozumiem, że zadzwonił pan do niego i zapytał: Jacku, co tam się działo w tym Frankfurcie?

Nie mieliśmy kontaktu. Nie chcę o tym rozmawiać, bo on musi sobie sam z tym poradzić.

Ale przecież razem studiowaliście. To nie ma tak, że przyjaciel dzwoni do przyjaciela i go wspiera w takiej trudnej sytuacji?

Musi sobie sam z tym poradzić.

Bo?


Bo sam to zorganizował, więc on wie jak było i musi sobie z tym poradzić.

Ma i miał problemy z utrzymaniem nerwów na wodzy zawsze?

Nie znam go z takiej strony, ale ludzie się zmieniają, to jest jednak kwestia presji, czasami dyspozycji dnia.

Alkoholu.

Tak. Ale tak jak powiedziałem, to wiadomo w takich sytuacjach, że polityk rozpoznawalny, szczególnie nie może sobie pozwolić na takie ekscesy, nawet na zachowanie dwuznaczne.

Świadkowie mówią: był pijany, zabrał wózek, głośno dyskutował.

To akurat samo w sobie nie jest grzechem.

Alkohol też nie? W publicznym miejscu?

Wie pan, alkohol w samolocie, jeżeli jest serwowany... Kwestia tylko zachowania.

Pytanie oczywiście, ile tego alkoholu się wypije i jak on na człowieka wpłynie. Ale alkohol, potem paszport dyplomatyczny, potem dyskusja - nie wygląda to dobrze.

To, co się zdarzyło we Frankfurcie, już na samym lotnisku, to było niepotrzebne...

Kompromitujące?

Na pewno tak. Kompromitujące Polskę, polityków, samego Protasiewicza. Tak, jak powiedziałem, on musi tę sprawę zamknąć, on musi ją wyjaśnić, przeprosić i wyciągnąć wnioski.

I skończyć swoją karierę polityczną?

O to już proszę pytać przewodniczącego partii, bo on się w tej sprawie wypowiadał i on mówił o opisie tej sytuacji.

A co by mu pan doradzał, rekomendował?

Nie doradzam. Mi jest niezręcznie, bo rywalizowaliśmy z Protasiewiczem parę miesięcy temu.

Są między wami rachunki krzywd w ostatnich miesiącach, ale tylko polityczne, jak rozumiem.

No właśnie, więc dlatego każde zdanie, każde słowo naszej rozmowy będzie w ten sposób opisywane i analizowane, więc nie chcę tego mówić.

A abstrahując już od tej sytuacji, wyobraża pan sobie, żeby ktoś z takim bagażem był szefem kampanii wyborczej Platformy?

To będzie na pewno wykorzystywane w kampanii przez naszych oponentów politycznych. To jest oczywiste.

Czyli trzeba usunąć Protasiewicza sprzed ich oczu.

Będą to wykorzystywać, polityka jest brutalna w takich reakcjach. Jeżeli ktoś daje pretekst, to nie może liczyć na litość. Ja sobie zdaję z tego sprawę. Trzeba będzie przesterować całą kampanię, jej rozmiar, ale też personalia.

Złośliwcy mówią, że wczoraj był najpiękniejszy dzień w pańskim politycznym życiu, albo jeden z piękniejszych.

Nie. Ja się nie cieszę, bo to jest tak, że nie można się cieszyć z takich przypadków, bo to przede wszystkim bardzo mocno opisuje Platformę jako formację polityczną, w ogóle polską politykę. Szczególnie, że rzecz jest publiczna i jest głośna nie tylko w Polsce, ale również w Europie i poza Europą.

Czy takie internetowe obrazki z Grzegorzem Schetyną uśmiechniętym od ucha do ucha i mówiącym: dotarły właśnie do mnie przykre wieści z Frankfurtu...

Nie, nie, nie.

...Absolutnie

nie odzwierciedlają pańskiego nastroju.

Nie, ja uważam, że to jest po prostu kłopot i to nie tylko dla Protasiewicza, ale dla całej formacji, dla polskiej polityki, dla Polski. On jest osobą publiczną, wiceszefem Parlamentu Europejskiego, eurodeputowanym. To jest informacja, która jest obecna we wszystkich mediach, więc to po prostu jest kłopot, a nie przyczyna do radości.

A może jest jakiś problem z traktowaniem Polaków przez niemieckich urzędników?

Na pewno tak.

Może to jest sprawa dla komisji spraw zagranicznych?

Nie sądzę, nie słyszałem o żadnej formalnej interwencji. Oczywiście bywają takie na poziomie konsulatu. One się zdarzają.

Ale jest to problem powszechny?

Rzeczywiście mieliśmy takie informacje, ja byłem w kontakcie z konsulem w Kolonii. Bywają takie rzeczy i to na poziomie konsularnym jest wyjaśniane, ale one nigdy nie przekraczają takiego rozmiaru spięcia personalnego, które po prostu ma miejsce na lotnisku i się kończy tam po kilkunastu minutach. Nic dalej się nie dzieje. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl

bg Image