Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-0zPmXV6Yd3ewGOV_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-0zPmXV6Yd3ewGOV_180x130-0.png'
crop-0zPmXV6Yd3ewGOV_180x130-0.png
Unia Europejska działa jak magnes, który opiera siłę na przyciąganiu do atrakcyjnych wartości i otwartego sposobu organizacji społeczeństwa oraz konkurencyjności technologicznej – pisze europoseł Paweł Zalewski.

Agresywne zaangażowanie Putina w konflikt ukraiński pokazało społeczności międzynarodowej, że Rosja i Zachód, chociaż poruszają się po różnych orbitach, mogą być narażone na bolesne zderzenie. Jest to zderzenie dwóch odrębnych koncepcji budowania rozwoju. Rosja przywiązała się do archaicznej idei wielkości terytorialnej, mimo że znaczna część jej obszaru nie jest do końca zagospodarowana i wymaga modernizacji podstawowej infrastruktury. Unia Europejska działa raczej jak magnes, który opiera siłę na przyciąganiu do atrakcyjnych wartości i otwartego sposobu organizacji społeczeństwa oraz konkurencyjności technologicznej.

Europejskie aspiracje Kijowa są dla Putina upokarzającym policzkiem. Ukraina to perła w koronie rosyjskich koncepcji Unii Eurazjatyckiej. Prozachodni wybór sąsiada to nie tylko utrata wpływów, które Rosja zachowałaby w znacznej części również po podpisaniu umowy stowarzyszeniowej. To przede wszystkim dowód na porażkę autorytarnego modelu władzy, budowanego przez Putina od końca lat 90. Dla obywateli Federacji Rosyjskiej – wskazanie alternatywnej drogi rozwoju, skoro „Ukraińcy i Rosjanie to w istocie jeden naród" – jak lubią myśleć Rosjanie. Użycie siły udowodniło, że w demokratycznych warunkach wyboru model putinowski ponosi druzgocącą klęskę, a cywilizację „eurazjatycką" można wprowadzać jedynie na czołgach.

Militarna aneksja Krymu lub innych części Ukrainy, czy poprzez wchłonięcie do Rosji, czy przez zupełne uzależnienie w ramach powiększonej „autonomii", będzie się wiązało z kolejnymi obciążeniami ekonomicznymi. Jak wiadomo, Krym jest w stanie pokryć jedynie 1/3 swoich potrzeb. Tymczasem rubel słabnie, spadają ceny gazu. Być może wkrótce Stany Zjednoczone staną się kluczowym eksporterem gazu i ropy pochodzących z łupków. A wtedy pozycja Rosji zostanie skutecznie podważona.

Putin po podboju nie będzie miał nic do zaoferowania obywatelom Ukrainy i coraz mniej Rosjanom. Nawet jeśli inwazja zakończy się sukcesem, to obudzone aspiracje proeuropejskie Ukraińców będą jak koń trojański, który przyspieszy klęskę agresora. Ukraina to nie Abchazja, Rosjanie zawsze lekceważyli Ukraińców, tymczasem u boku wyrósł im odważny naród, który nie pozwoli się już traktować protekcjonalnie. Ten naród nie spocznie, dopóki nie odzyska niepodległości.

Rosja wkrótce straci jeszcze bardziej na znaczeniu. Jeśli powiodą się rozmowy gospodarcze z USA o strefie wolnego handlu, to Rosja znajdzie się pomiędzy dwoma wielkimi blokami gospodarczymi: euroatlantyckim i chińskim. Jeśli nie zmieni sposobu postępowania, te dwa kamienie zmielą ją gospodarczo.

Mimo że Rosja została członkiem Międzynarodowej Organizacji Handlu, do dzisiaj nie wywiązała się z podstawowych zobowiązań związanych z jej członkostwem, np. dotychczas stosuje podwójne ceny na gaz w obrocie wewnętrznym i na eksport. Zamiast postępu technologicznego motorem rozwoju gospodarki Rosja uczyniła przemysł zbrojeniowy. Ale najnowsze technologie jest zmuszona importować. Agresja na osłabioną Ukrainę to prawdopodobnie wykorzystanie ostatniego momentu siły przed załamaniem gospodarczym w kolejnych latach. (...)

Cały tekst: rp.pl

foto: PAP


bg Image