Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-dy1VD72H2Faf3WW_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-dy1VD72H2Faf3WW_180x130-0.png'
crop-dy1VD72H2Faf3WW_180x130-0.png
Zdajemy sobie sprawę, że zakaz zabudowy na terenach zalewowych to bardzo poważny problem, bo wiąże się również z obniżeniem wartości nieruchomości - mówił Stanisław Gawłowski, sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska.

"Mała nowelizacja prawa wodnego została skierowana do pracy w komisjach sejmowych. Jednak dla samorządów zmiany nią wprowadzane wcale nie są małe. Z czego wynikają?

Ta nowelizacja w dużej mierze jest odpowiedzią Polski na wątpliwości Komisji Europejskiej co do prawidłowej implementacji dyrektyw wodnych (ramowej, ściekowej i powodziowej). Rzeczywiście niektóre zmiany będą miały również wpływ na działania samorządów, przy czym wiele kwestii doprecyzują.

Jak rozumiem chodzi o Krajowy Program Oczyszczania Ścieków Komunalnych (KPOŚK), który licznym włodarzom spędza sen z powiek...

W nowelizacji chcemy m.in. wprowadzić definicję gminy wiodącej w aglomeracji wodno-ściekowej. Dość często zdarza się, że sieć wodociągowa obejmuje swoim zasięgiem więcej niż jedną gminę. W takiej sytuacji wiodąca w aglomeracji będzie ta o największej równoważnej liczbie mieszkańców (RLM) w tej aglomeracji. Nie oznacza to, że jest to również gmina o największej liczbie mieszkańców zamieszkujących w granicach administracyjnych, choć czasem może się tak okazać. I właśnie gmina wiodąca będzie odpowiedzialna za działania w zakresie KPOŚK związane np. z przygotowaniem i przekazywaniem sprawozdań czy korektą granic.

Właśnie, gminy będą musiały szybko zweryfikować granice aglomeracji wodno-ściekowych, bo inaczej nie wypełnimy unijnych wymogów w zakresie oczyszczania ścieków. To oznacza zmniejszenie obszarów, na których przewiduje się budowę kanalizacji.

W nowelizacji upraszczamy proces wyznaczania aglomeracji. Ponadto przeprowadzany będzie co dwa lata przegląd obszarów i granic aglomeracji oraz w razie potrzeby dokonywane stosowne zmiany. Pozwoli to na systematyczne dostosowywanie obszarów i inwestycji do faktycznych potrzeb. Ponadto aglomeracje wodno-ściekowe nie zawsze w Polsce są wyznaczone dobrze, nie zawsze w ogóle są potrzebne.

Ograniczanie aglomeracji to działanie nieprzysparzające włodarzom popularności, a przecież za pasem mamy wybory samorządowe. Czy warto teraz tym się zajmować?

Jest w tym trochę prawdy, że włodarze nie chcą przed wyborami zmniejszać terenów, na których miała być zakładana kanalizacja. Ale dobry włodarz powinien myśleć i mówić inaczej. Jeżeli mamy aglomerację nadmiernie rozproszoną, odległości między domami są zbyt duże, to i koszt doprowadzenia wody czy oczyszczania ścieków jest bardzo wysoki. Już dzisiaj mamy do czynienia z takimi miejscami, w których za odbiór ścieków mieszkańcy płacą więcej niż gdyby przy domu było szambo, np. 50 zł za metr sześcienny. Żeby do tego nie dochodziło gminy powinny dokonać weryfikacji granic aglomeracji i zgłosić to władzom samorządowym województwa. W takiej sytuacji zamiast kanalizacji należy zaproponować inne ekologiczne rozwiązania i dofinansować je. Mogą to być lokalne biobloki lub choćby przydomowe oczyszczalne ścieków. Koszt takiej przydomowej instalacji nie powinien przekroczyć 10 tys. zł, przy dofinansowaniu z gminy mieszkańcy mogliby zapłacić około połowy tej kwoty. Taki wydatek zwróci się w ciągu kilku lat. Dla gminy też będzie taniej.

Ale 2015 rok, od którego aglomeracje wodne mają działać zgodnie z ostrzejszymi unijnymi wymogami, szybko się zbliża, czy wszyscy zdołają dostosować nawet te zmniejszone aglomeracje do standardów wymaganych przez UE? Do tego dochodzą ostrzejsze zasady dla aglomeracji od 10 do 15 tys. RLM.

Zaostrzone zostały przepisy dotyczące zrzutu substancji biologicznych (azot, fosfor, BZT 5) dla tych aglomeracji. Nie ma takich instalacji zbyt dużo, ale w kilkunastu przypadkach są takie problemy. Tam trzeba będzie zmodernizować oczyszczalnie. Jeśli nie ma możliwości szybkiej przebudowy, trzeba będzie zastosować działania chemiczne. Mogą też wystąpić o pieniądze. Prowadzony jest nabór w 12 i 13 konkursie Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na gospodarkę wodno-ściekową. Można zdobyć pieniądze nie tylko na nowe inwestycje, ale również na przygotowanie dokumentacji dla przyszłych projektów. Wnioski można będzie składać od 7 kwietnia do 30 maja. Tylko w tych dwóch konkursach do rozdysponowania jest 34 mln euro.

Ścieki to niejedyny problem, który spędza sen z powiek włodarzom. Niedawno było głośno o wyroku NSA podtrzymującym zakaz budowy na terenie zagrożonym powodzią. Czy zdaniem pana taka decyzja była prawidłowa?

Zdecydowanie jestem po stronie administracji. Zawsze w czasie powodzi zastanawiamy się, kto pozwolił, żeby na takich terenach budować. Mówimy, że to skandal, ze nie należało na to pozwolić, a potem budujemy kolejne osiedle. Jak choćby na wrocławskim Kozanowie. Chciałbym, żebyśmy byli mądrzy przed szkodą. Dlatego olbrzymią wagę przykładamy do planowania przestrzennego. Gminy nie zawsze mają wiedzę dotyczącą powodzi, dlatego przygotowujemy ISOK, czyli informatyczny system osłony kraju przed nadzwyczajnymi zagrożeniami. To bardzo trudna operacja. Na pierwszy plan poszły 254 rzeki, na których powodzie zdarzały się w przeszłości. Do map już można sięgać, choć jeszcze je weryfikujemy. Do końca tego roku przekażemy je oficjalnie gminom, które, mając takie narzędzie, będą mogły odpowiednio stosować zakazy zabudowy. Do czasu opracowania tych map zgodnie z art. 14 ustawy z 5 stycznia 2011 r. o zmianie ustawy – Prawo wodne oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2011 r. nr 32, poz. 159) obowiązują w tym zakresie studia ochrony przeciwpowodziowej opracowane przez dyrektorów regionalnych zarządów gospodarki wodnej lub w przypadku ich braku – miejscowe dokumenty planistyczne. (...)"

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, str. C2, NR 44 (3685 W2).


bg Image