Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-CkB3VrD3Us7uD5N_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-CkB3VrD3Us7uD5N_180x130-0.png'
crop-CkB3VrD3Us7uD5N_180x130-0.png
Jacek Żakowski zarzucał w Poranku Radia TOK FM Januszowi Lewandowskiemu, komisarzowi ds. budżetu, bierność Unii Europejskiej wobec sytuacji na Ukrainie. - Z trudem tego słucham. Trzeba ludziom tłumaczyć łopatologicznie: proszę sobie wyobrazić sytuację bez Unii. Polska pomiędzy Niemcami, które nie muszą nic z nikim uzgadniać, i Rosją - bronił się Janusz Lewandowski.

Jacek Żakowski: Jest pan dumny z Unii Europejskiej, z decyzji, które wczoraj podjęła w sprawach ukraińskich?

Janusz Lewandowski: - Cieszy mnie, że Unia jest spójna. Najtrudniejszy egzamin to wczorajszy nadzwyczajny szczyt. Sposób krytykowania wspólnoty to jakiś paradoks i kompletne niezrozumienie, czym jest Unia. Zwłaszcza ci, którzy są wobec niej krytyczni, oczekują w sytuacjach nagłych, by reagowała jak państwo federacyjne. A Unia jest federacją państw narodowych o zróżnicowanych interesach. Jeśli zachowuje się spójnie w tak krytycznej sytuacji, budując program działań wobec Ukrainy, to mnie to cieszy. Ale znam tego tajemnicę. Pracował Trójkąt Weimarski i sprawdził się niesłychanie dobrze, bo zatrzymał rozlew krwi w Kijowie. Ciężka praca w nim i konstruktywna pozycja Anglików sprawiły, że mamy spójny program Unii Europejskiej.

Można powiedzieć, że Unia okazała się spójna w nicnierobieniu.

- Z trudem tego słucham. Trzeba ludziom tłumaczyć łopatologicznie: proszę sobie wyobrazić sytuację bez Unii. Polska pomiędzy Niemcami, które nie muszą nic z nikim uzgadniać, i Rosją. Unia to federacja zróżnicowanych interesów. Nie oczekuje od nas Francja, żebyśmy mieli taką samą wrażliwość w centralnej Afryce czy Libii.

Latamy tam, pomagamy Francuzom w centralnej Afryce.

- Tak samo oni nam pomagają. To, co ustalono na szczycie, jest bliższe polskiej wrażliwości wobec Ukrainy niż francuskiej. Ustalono reakcję, w której po raz pierwszy pada słowo "sankcja" nie wobec elit ukraińskich, ale rosyjskich, co jest trudniejsze dla krajów, które mają tak ścisłe powiązania. Mamy też program gospodarczy opiewający na 11 mld euro.

Przez wiele lat i pod wieloma warunkami. A według szacunków Ukraina w ciągu najbliższego roku potrzebuje 20 mld żeby funkcjonować, nie mówiąc o reformach.

- To nieprawda i to jest weryfikowane przez naszą misję w Kijowie. 1 mld ze strony USA i 1,6 mld ze strony Unii to to, czego na bieżąco potrzebuje Ukraina. Kolejna bzdura, którą słyszę w polskich mediach, to twierdzenie, że Unia nie jest gotowa do podpisania układu stowarzyszeniowego. Otóż myśmy się nad tym zastanawiali i efektem tego jest jasny pogląd: posłuchajmy Jaceniuka, jak oni to kalkulują. Odsłuchano Jaceniuka i podoba mi się zachowanie tego rządu. Potrzebne są im ułatwienia handlowe, które wyprzedzą podpisanie całościowego układu. Obliczamy obniżkę ceł dla biznesu ukraińskiego na 300-400 mln euro rocznie. Tak samo obniżenie ceł na produkty rolne na rynek europejski. Bądźmy pragmatyczni.

Pan naprawdę uważa, że to reakcja na miarę sytuacji? To pierwsza próba radykalnej zmiany granic przez istniejące państwa w Europie.

- Nie pierwsza, bo mieliśmy Gruzję. Jest niezwykle trudno sięgać narzędziami unijnymi, która nie operuje czołgami i rakietami, tam, gdzie mieszanka interesów, historii jest tak pogmatwana. Poza tym spotykamy się z imperialną Rosją. Reagowanie na nią poprzez blok, który wyrósł jako wniosek z wojny, jest niesłychanie trudne. Nie wiem, jakie pan ma oczekiwania. Pada słowo "sankcje".

Chodzi o wczorajszą decyzję o technicznym przygotowaniu ewentualnych sankcji. Trzy miesiące po wybuchu kryzysu, kilka tygodni po brutalnym wkroczeniu Rosji. To pokazuje opóźnienie fazowe. Nie chcę przekonywać, że Stany Zjednoczone są super, a Europa do luftu, ale w tym przypadku mam wrażenie, że sprawność, także intelektualna, administracji amerykańskiej, okazała się nieporównanie wyższa. Oni po prostu mieli gotowe rozwiązanie, które wdrożyli, gdy okazało się, że będzie to potrzebne.

- Znowu pan zapomina o różnicy bytów politycznych. Jeśli pan chce federacji europejskiej...

Ja chcę!

- To natychmiast będzie pan miał w Polsce 80 proc. przeciwników UE. Jestem przeciw roztapianiu narodowych odrębności. Widzę możliwość budowania tego bloku na zasadzie federacji państw narodowych. Nie będziemy reagowali tak szybko, choć jesteśmy w stanie zwołać nadzwyczajny szczyt ministrów spraw zagranicznych. Oni siedzieli za plecami Steinmeiera, Sikorskiego i Fabiusa w momencie, kiedy ci powstrzymali rozlew krwi w Kijowie. Jesteśmy w stanie stworzyć program reakcji nie wojskowych, bo tych narzędzi nie mamy, ale ekonomicznych wobec tak trudnego partnera jak Rosja, posługującego się innymi narzędziami w polityce zagranicznej. Państwa "Europa" nie będzie, bo nie ma narodu europejskiego. I nie można oczekiwać w reakcjach Europy działań wedle utopijnego wyobrażenia wziętego ze słownika rewolucjonistów rosyjskich XVIII wieku.

Źródło: tokfm.pl


bg Image