Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-wdM21CCn4Qg60dq_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-wdM21CCn4Qg60dq_180x130-0.png'
crop-wdM21CCn4Qg60dq_180x130-0.png
Na radzie NATO - Rosja w 2008 roku prezydent Putin mówił o Ukrainie jako o sztucznym państwie. Dawał do zrozumienia, że jeżeliby sojusznicy poszli za daleko w stosunku do Ukrainy i chcieli ją wprowadzić do struktur natowskich, to Rosja dołoży wszelkich starań, aby to sztuczne państwo się rozleciało - mówi senator Bogdan Klich.

Monika Olejnik: Bogdan Klich, były minister obrony narodowej jest gościem Radia ZET, eurodeputowany, witam pana.

Bogdan Klich: Były eurodeputowany.

Monika Olejnik: Były eurodeputowany.

Bogdan Klich: Teraz senator.

Monika Olejnik: Tak. Czy według...

Bogdan Klich: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Monika Olejnik: Czy według pana Ukraina jest w stanie militarnie zwyciężyć z Rosją walkę o Krym, czy to jest beznadziejna sytuacja?

Bogdan Klich: No w starciu z Rosją wszystkie kraje środkowoeuropejskie miałyby duży kłopot, bo jednak siły zbrojne Federacji Rosyjskiej zdecydowanie i liczebnością i wyposażeniem górują nad pozostałymi sąsiadami, w związku z tym Ukraina miałaby z tym kłopot jeszcze większy, dlatego że nie znajduje się w żadnym sojuszu obronnym.

Monika Olejnik: A czy Stany Zjednoczone mogłyby się włączyć do walki o Krym, czy to też jest iluzoryczne?

Bogdan Klich: Stany Zjednoczone na razie przystąpiły do ofensywy dyplomatycznej i z tego należy się cieszyć.

Monika Olejnik: No tak, ale ja myślę o ofensywie militarnej.

Bogdan Klich: Na razie Amerykanie nie wysyłają żadnych komunikatów o ewentualnym swoim zaangażowaniu. Współpracują blisko, wywiadowczo z Ukrainą, przekazując te dane, które dla polityków ukraińskich, dla wojska ukraińskiego są istotne, no i bardzo mocno zabiegają o to, aby stworzyła się amerykańsko-europejska koalicja, która by doprowadziła do ograniczeń działalności prezydenta Putina, oddziaływania prezydenta Putina na Ukrainę. Innymi słowy, na razie są wykonywane wyłącznie działania dyplomatyczne i stosowane środki dyplomatyczne.

Monika Olejnik: A jeżeli środki dyplomatyczne nie pomogą, jak widać nie pomagają na razie, to co wtedy?

Bogdan Klich: No to wtedy mamy duży kłopot, dlatego ponieważ siły zbrojne Ukrainy, gdyby agresja rosyjska przeniosła się z Krymu na południowe, bądź zachodnie obwody Ukrainy, będą zmuszone do interwencji. To znaczy taktyka schodzenia z linii strzału będzie wtedy musiała być zastąpiona czynnym oporem i obroną terytorium Ukrainy, a to oznacza wojnę.

Monika Olejnik: No właśnie, ale to jakby to wyglądało w praktyce. Czy według pana teraz, w tej sytuacji, żołnierze ukraińscy powinni opuścić Krym?

Bogdan Klich: No nie. Po pierwsze takiego rozkazu nie dostali, po drugie byłaby to rejterada, po trzecie wreszcie oznaczałoby to tak naprawdę, że oddają cały Krym w ręce rosyjskie. Krym jest zdominowany przez armię rosyjską, Krym jest kontrolowany w tej chwili przez armię rosyjską. W ciągu tych najbliższych kilku dni, które czekają nas do 16 marca, do terminu referendum nie sądzę, aby cokolwiek zmieniło się w tej kontroli, Rosja będzie kontrowała Krym. Złagodzenie sytuacji może być krótkotrwałe, to znaczy na dzień 16 marca wtedy, kiedy odbędzie się nielegalne referendum na Krymie, a potem zobaczymy. Możliwe są trzy scenariusze. Pierwszy, prezydent Putin zadowala się Krymem, to coś a la sytuacja w Osetii południowej, w Abchazji, podczas interwencji rosyjskiej w Gruzji, nie idzie dalej. Drugi scenariusz to scenariusz rozchwiania sytuacji we wschodnich i południowych obszarach Ukrainy, czyli innymi słowy destabilizacji, która miałaby spowodować dalszy chaos i ewentualnie wymusić znaczne koncesje polityczne na rządzie Ukrainy. No i trzeci wreszcie, najbardziej niepokojący i najbardziej niebezpieczny to, że prezydent Putin zrealizuje swoją zapowiedź z 2008 roku, z Bukaresztu, którą usłyszeliśmy wspólnie z prezydentem Kaczyńskim i z ministrem Sikorskim.

Monika Olejnik: To znaczy?

Bogdan Klich: To znaczy podział Ukrainy. To słynna rada NATO - Rosja, kiedy prezydent Putin przez dwadzieścia minut przemawiał, mówiąc o Ukrainie jako o sztucznym państwie, artificial state. I opowiadał ze swadą i z dużą wiedzą historyczną z jakich historycznych kawałków składa się Ukraina.

Monika Olejnik: No tak, to dlaczego...

Bogdan Klich: Dawał w ten sposób wyraźnie do zrozumienia, że jeżeliby sojusznicy poszli za daleko w stosunku do Ukrainy i chcieli ją wprowadzić rzeczywiście do struktur natowskich, to Rosja dołoży wszelkich starań, aby to sztuczne państwo zdaniem prezydenta Putina się rozleciało.

Monika Olejnik: No właśnie, to dlaczego politycy, którzy znali te wypowiedzi i te chęci Putina sprzed wielu lat teraz są zaskoczeni, teraz się budzą, teraz nagle widzą w Putinie agresora, poznają w nim kagiebistę, nagle są rozmowy nerwowe, nikt nie wie co robić, nie można było się przygotować, czy świat nie ma wywiadu? Amerykanie nie mają wywiadu?

Bogdan Klich: Pani redaktor jako publicysta polityczny doskonale wie, że polityka składa się z różnych poziomów, tych, które są publiczne i tych, które nie są znane opinii publicznej. Myśmy w Polsce mieli pełną jasność, jeżeli chodzi o politykę prezydenta Putina, przynajmniej od 2008 roku, a interwencja w Gruzji, interwencja Federacji Rosyjskiej w Gruzji była tego jednoznacznym potwierdzeniem. Wiedzieliśmy o tym, że Putin stawia sobie trzy zadania, ideologizację polityki wewnętrznej, tak żeby łatwiej było mu rządzić podporządkowanym sobie społeczeństwem, militaryzację polityki zagranicznej, zwłaszcza po tym, jak wojskowi i politycy rosyjscy zorientowali się, że w operacji w Gruzji armia rosyjska wykazała wiele słabości. I po trzecie wreszcie konsolidację obszaru poradzieckiego, z Ukrainą, jako ważnym elementem, bo tak naprawdę bez Ukrainy nie uda się odtworzyć rosyjskiego imperium.

Monika Olejnik: Ale czy politycy byli na tyle naiwni i myśleli, że prezydent Janukowycz podpisze umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską w świetle tego, co pan mówi? W świetle tego, że był najbliższym współpracownikiem prezydenta Putina?

Bogdan Klich: To dobre pytanie, dlatego ponieważ Unia Europejska inaczej podchodziła do tej umowy, a niżeli Rosja. Unia uważała, że to jest jedna z technicznych umów o współpracy, taka jakich dziesiątki podpisała wcześniej z różnymi krajami, nie zdawała sobie sprawy z wagi strategicznej tego porozumienia w momencie, kiedy Rosjanie podchodzili do tego geopolitycznie. Krótko mówiąc interesowało ich kupno Ukrainy, podporządkowanie sobie Ukrainy. Bardzo dobrze wyraził to w listopadzie jeden z wybitnych analityków rosyjskich w rozmowie w Krakowie, który zapytał mnie o to, ile jesteście w stanie zapłacić za Ukrainę w Unii Europejskiej. Zacząłem mu tłumaczyć, że to dwustronny proces, że trzeba coś reformować żeby uzyskać na to środki, a on mówi, a widzisz to jest z naszego punktu widzenia to jest bardzo proste - my jesteśmy w stanie wyłożyć dużą kasę, około 15 miliardów złotych, to kto kupi, my czy wy. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image