Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-5WTTVBrz2T6Dty9_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-5WTTVBrz2T6Dty9_180x130-0.png'
crop-5WTTVBrz2T6Dty9_180x130-0.png
W niedawnych doniesieniach medialnych dotyczących sprawy Mariusza T. niejako z zaskoczeniem zauważono, że postępowanie w tej sprawie toczy się przed sądem cywilnym w oparciu o kodeks postępowania cywilnego. W dyskusji dominował raczej brak zrozumienia dla tego wyboru procedury.

„W powszechnej opinii – niesłusznie – utrwalił się pogląd, że izolacja w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie jest dodatkową reakcją państwa na czyn zabroniony popełniony przed wieloma laty. A wybór sądu cywilnego jest sztuczką w celu obejścia zarzutu podwójnego karania. Taki sposób postrzegania tych przepisów jest jednak kategorycznie błędny. Tworząc ustawę, kierowaliśmy się między innymi orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie M. przeciwko Niemcom (nr skargi 19359/04). Trybunał uznał wówczas, że jednym z powodów niezgodności z konwencją praw człowieka ówczesnych niemieckich przepisów karnych o postpenalnej izolacji jest to, że orzeka o niej sąd karny: a więc ten sam sąd, który orzekał wcześniej o karze pozbawienia wolności. Był to jednak argument pomocniczy w stosunku do dwóch podstawowych, jakimi były bezpośrednie powiązanie środka izolacyjnego z faktem popełnienia przestępstwa oraz to, że izolacja niewiele się różniła od kary. Nie była bowiem ściśle powiązana z terapią. Tak samo więc jak ustawodawca niemiecki – który przyjął w 2010 r. ustawę o izolacji administracyjnej – ustawodawca polski powiązał środki postpenalne z istniejącym stanem psychicznym. Gdyby tego nie uczynił, ustawa byłaby w sposób oczywisty niekonstytucyjna i rodzaj postępowania oraz organu, który orzeka środki, nie miałyby żadnego znaczenia. (…)”

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, str. B13, NR52 (3693 W2)

Foto: PAP


bg Image