Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-08BKwg48d67IfiI_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-08BKwg48d67IfiI_180x130-0.png'
crop-08BKwg48d67IfiI_180x130-0.png
Wniosek z ukraińskiego kryzysu jest jeden: uczynienie Polski jeszcze bardziej niezbędnym elementem wspólnej architektury europejskiej - powiedział Minister Spraw Zagranicznych, Radosław Sikorski.
Cezary Michalski: Kiedy premier David Cameron i minister William Hague gromkimi słowy wspierają nowy rząd Ukrainy, brytyjskie media ujawniają „wskazówki negocjacyjne”, nakazujące przedstawicielom rządu w Londynie blokowanie na forum UE, NATO, OBWE, OECD wszelkich sankcji wobec Rosji, które zagroziłyby dopływowi rosyjskich pieniędzy do City. Kanclerz Angela Merkel mnoży sympatyczne deklaracje, ale Niemcy nadal budują z Gazpromem drugą nitkę North Streamu. Co jest fasadą, a co jest prawdą polityki naszych zachodnich partnerów i na co powinna orientować się Polska?

Radosłw Sikorski: Różne ośrodki wysyłają różne sygnały, ale rozstrzygający głos będzie miała poniedziałkowa rada ministrów spraw zagranicznych UE w Brukseli, gdzie nastąpi sprawdzenie kart. Dowiemy się, jakie sankcje gotowe są zaakceptować poszczególne rządy. I dowiemy się, jaki będzie ten wspólny mianownik. Czyli to, co Unia zrobi realnie.

Nawet tak zwana „druga fala” sankcji wydaje się symboliczna.

To, co panu wydaje się symboliczne, dla niektórych państw członkowskich jest bardzo twarde, bo ich tradycyjna polityka wschodnia nigdy użycia tego typu środków nie zakładała. Jak mawiał świętej pamięci prezydent Lech Kaczyński, „Unia Europejska nie składa się z 28 Polsk”.

Dla Anglików „cichym rozgrywającym” jest City, dla Niemiec największe firmy energetyczne i przemysłu ciężkiego. Czy w Polsce rząd musi się liczyć z lobbingiem biznesowym o porównywalnej sile?

Podejrzewam, że straty gospodarcze na wypadek wojny handlowej z Rosją będą w Polsce większe w proporcji do naszej gospodarki, niż w Anglii czy Niemczech. I nie może pan obwiniać rządów, że po pierwsze to analizują, a po drugie, że chciałyby takich konsekwencji uniknąć. Myślę, że jeśli spyta pan rodzime stowarzyszenie producentów jabłek czy hodowców wieprzowiny, to powie dzą to samo co bankierzy z City. Ale my w Polsce mamy świadomość, że są takie momenty, gdy interesy bezpieczeństwa narodowego i interesy polityczne są ważniejsze od dosłownie i w przenośni rozumianej „kiełbasy”. (...)

Źródło: tygodnik.onet.pl


bg Image