Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-Zbw2b30HcK71mYr_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-Zbw2b30HcK71mYr_180x130-0.png'
crop-Zbw2b30HcK71mYr_180x130-0.png
W tej chwili nie ma żadnych sygnałów o bezpośrednim zagrożeniu dla Polski. Ale w sytuacji pełzającego konfliktu każdy odpowiedzialny rząd musi wziąć pod uwagę każdy wariant rozwoju sytuacji - mówi minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Bartłomiej Sienkiewicz, minister spraw wewnętrznych, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Bartłomiej Sienkiewicz: Dzień dobry.

Monika Olejnik: Małgorzata Gosiewska z PiS zarzuca Ministerstwu Spraw Wewnętrznych, że odsyła rannych Ukraińców z kulami w głowie.

Bartłomiej Sienkiewicz: Ja odpowiadam za szpitale MSW i mogę powiedzieć, że nie było ani jednego takiego przypadku w szpitalach MSW to po pierwsze. Po drugie, mam wrażenie, że PiS stosuje się dokładnie do wskazówek Janusza Palikota, jeśli chodzi o sposób prowadzenia kampanii wyborczej, czyli tak naprawdę żerowania na ludzkim nieszczęściu i robienia z tego kapitału politycznego. W tym wypadku jest to o tyle obrzydliwe, że dotyczy akurat Polski, czyli kraju, który do tej pory udzielił pomocy humanitarnej i medycznej największej ilości Ukraińców i oczywiście ci Ukraińcy, którzy są leczeni do tej pory w szpitalach w Polsce, nadal będą leczeni, są nadal pod opieką lekarską.

Monika Olejnik: Ale następni nie będą przyjmowani, taki był pana komunikat.

Bartłomiej Sienkiewicz: No tak, tylko proszę pamiętać o jednej rzeczy, myśmy udzielali pomocy stronie ukraińskiej w zakresie leczenia w szpitalach wtedy, kiedy Ukraińcy byli zagrożeni w szpitalach na Ukrainie, ponieważ bywały wypadki, gdzie ludzie Janukowycza wyciągali ze szpitali rannych. Od Majdanu minęło półtora miesiąca, Ukraina się stabilizuje w tej części, która podlega władzom ukraińskim, tam są także szpitale, w związku z tym nie ma powodu, aby do tej pory leczyć, sprowadzać w takim ekstra trybie rannych. I zresztą MSZ, który był koordynatorem tej akcji zawiesił tę akcję.

Monika Olejnik: Może Małgorzata Gosiewska powołała się na Przemysława Miśkiewicza, przewodniczącego Stowarzyszenia „Pokolenie”, który powiedział, że w Lublinie mężczyzna z czterema kulami w głowie, po usunięciu dwóch został wysłany z powrotem do Lwowa.

Bartłomiej Sienkiewicz: Nie znam tego przypadku, to nie jest szpital MSW, trudno mi się wypowiadać o szczegółach, natomiast wiem jedno, że lekarze w Polsce, szczególnie w zakresie neurochirurgii są wybitnymi specjalistami i prawdę mówiąc tego rodzaju oskarżenia pod adresem tego środowiska, że pozwolili wyjść pacjentowi w stanie, jak wynika z tego, ciężkim uważam za z gruntu nieprawdziwe.

Monika Olejnik: A panie ministrze, kto płaci za leczenie Ukraińców.

Bartłomiej Sienkiewicz: Do tej pory te koszty ponosił budżet MSW, ale pan premier powiedział, że można się zwrócić do rezerwy celowej i w związku z tym po zakończeniu tej akcji, po podsumowaniu tego leczenia będziemy zwracać się do rezerwy celowej rządu w tej sprawie.

Monika Olejnik: Żeby podreperować budżet Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, tak?

Bartłomiej Sienkiewicz: Nie, nie podreperować budżetu, tylko od tego są właśnie takiego rodzaju fundusze w państwie, od sytuacji nadzwyczajnych, ponieważ to jest sytuacja nadzwyczajna to też tak będziemy działać.

Monika Olejnik: Premier powiedział na kongresie Platformy Obywatelskiej, sobotniej, że jest pytanie czy dzieci pójdą 1 września do szkoły.

Bartłomiej Sienkiewicz: Tak powiedział, tak.

Monika Olejnik: Tak powiedział, przyznam, że to pytanie wstrząsnęło wieloma osobami, znaczy premier nas straszy wojną?

Bartłomiej Sienkiewicz: Nie, premier nie straszy wojną, tylko premier nazywa rzeczywistość po imieniu, a żyjemy w zupełnie innej rzeczywistości, znaczy do tej pory w Europie od 45 r. nie było przypadku, w którym ktoś za pomocą agresji zbrojnej jednostronnie nie tylko zmienił granice państw, ale ogłosił to formalnie, że przejmuje fragment obcego terytorium. To jest otwarcie zupełnie nowego rozdziału. Jeśli społeczność międzynarodowa, w tym Polska nie napiętnuje wystarczająco silnie i nie powstrzyma tego rodzaju działań to otwiera się zupełnie nowa epoka w dziejach Europy, gdzie wszystko jest możliwe.

Monika Olejnik: Ale jest możliwe...

Bartłomiej Sienkiewicz: A Polska jest akurat w takiej sytuacji historycznej i ma tyle traum związanych z wydarzeniami wojennymi, że to powinno być no, jakby w centrum naszej uwagi.

Monika Olejnik: Dobrze, czy Rosja, Putin zagraża Polsce?

Bartłomiej Sienkiewicz: Nie, w tej chwili nie ma takich żadnych sygnałów o bezpośrednim zagrożeniu dla Polski.

Monika Olejnik: No to właśnie, to po co pan premier mówi takie rzeczy.

Bartłomiej Sienkiewicz: Ale tak naprawdę nie wiemy jaka będzie sytuacja za pół roku, ponieważ logika pełzającego konfliktu ma to do siebie, a to jest pełzający konflikt zbrojny, że on może dopełznąć także i do naszych granic. I każdy odpowiedzialny rząd musi wziąć pod uwagę każdy wariant rozwoju sytuacji. Jednym z tych wariantów jest to, że na Ukrainie będzie gorąca wojna z użyciem sił zbrojnych jednej i drugiej strony i to oznacza, że jesteśmy w zupełnie nowej sytuacji i nasza reakcja, czy też reakcja NATO w tej sprawie będzie musiała być też adekwatna do tego.

Monika Olejnik: Sądzi pan, że prezydent Putin nie poprzestanie na Krymie tylko ruszy w głąb Ukrainy.

Bartłomiej Sienkiewicz: No nie po to się gromadzi tak wielkie siły zbrojne wokół granic Ukrainy, żeby one tam stały przez następne pół roku jako tylko i wyłącznie polityczna demonstracja. Istnieje ryzyko, o czym mówią i analitycy wojskowi i politycy, że w pewnym momencie może dojść do użycia tych sił. I to jest ten scenariusz, którego się najbardziej wszyscy obawiamy.

Monika Olejnik: Skoro było pełzające to dlaczego służby amerykańskie, służby wywiadowcze na całym świecie zgłupiały, kiedy Putin w tak bezkrwawy sposób, właściwie bezkrwawy zajął półwysep Krymski ku zaskoczeniu całego świata.

Bartłomiej Sienkiewicz: Ja nie odpowiadam za służby amerykańskie, jestem koordynatorem polskich służb specjalnych i zapewniam panią i słuchaczy, że polskie służby nie zgłupiały, jak to pani nazwała i w tej kwestii rząd polski dysponował wiarygodnymi i dobrymi informacjami.

Monika Olejnik: Czyli rząd polski wiedział, że Krym zostanie zajęty i w jaki sposób zajęty?

Bartłomiej Sienkiewicz: Obserwowaliśmy tę sytuację z pewnym wyprzedzeniem, mieliśmy dość dokładne informacje o tym, co się dzieje w tym rejonie, to jest to, co mogę powiedzieć. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl

foto:PAP


bg Image