Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-DkDvk53dM0r7Uby_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-DkDvk53dM0r7Uby_180x130-0.png'
crop-DkDvk53dM0r7Uby_180x130-0.png
Wiem, że oczekiwania tych osób są dużo większe, bo żyją w trudnej sytuacji, ale państwo musi pomagać nie tylko rodzicom dzieci niepełnosprawnych. Niestety budżet jest ograniczony - mówi rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska.

Konrad Piasecki: Pani minister, macie czym przekonać tych nieszczęśników okupujących Sejm?

Małgorzata Kidawa-Błońska: Tę propozycję, którą złożył pan premier w sobotę, to jest to, co możemy zaproponować.

Ale to jest ostatnia propozycja?

To jest to, co możemy zaproponować.

Może coś jeszcze możecie?

To jest bardzo dużo. Ja wiem, że tych osób to nie zadowoli i na pewno ich oczekiwania są dużo większe, bo żyją w bardzo trudnej sytuacji, ale państwo musi pomagać nie tylko rodzicom dzieci niepełnosprawnych, ale także osobom, które zajmują się osobami starszymi. Ta skala pomocy w naszym kraju jest bardzo duża.

Czyli mówiąc wprost - nie będzie nowych, bardziej korzystnej oferty dla nich.

Wydaje mi się, że jest korzystna, choć niespełniająca oczekiwań, ale ta, na którą umówili się z panem premierem. Premier na wszystkich spotkaniach, kiedy zaczęto rozmawiać na ten temat, mówił o dojściu do płacy minimalnej w 2017 roku. Dochodzimy w 2016 - dosyć szybko. jest szansa, że od 1 maja te osoby będą dostawały na rękę tysiąc złotych.

Oni mówią: mało, dajcie więcej, dajcie szybciej. Nie wyjdziemy z Sejmu, dopóki nam tego nie dacie.

Ale to nie jest tak, że pan premier może zrobić drukarnię i dodrukować pieniędzy. Te pieniądze trzeba z jakiegoś działu zabrać.

Były takie informacje, że minister Szczurek szuka, szuka, może coś wyszuka?

Dlatego znaleziono miejsce bezpieczne, gdzie można te pieniądze przenieść, żeby płacić te zasiłki. Nie ma innej możliwości. Dzisiaj jest jeszcze posiedzenie rządu, będziemy na ten temat rozmawiać, ale wydaje mi się, że to w tej chwili jest realna i odpowiedzialna propozycja pana premiera.

Premier pójdzie do nich i powie im to powie im to prosto oczy?

Ale powiedział to.

On powiedział, że jeszcze będzie szukał.

Nie, powiedział że to jest propozycja. Oczywiście posłowie w Sejmie mogą się zastanowić i szukać innych rozwiązań.

Ale kolejnych spotkań premiera z protestującymi nie będzie.

W tej chwili nie.

Nie, bo? Bo nie ma nowej oferty?

Tak, nie ma nowej oferty.

A nie czuje pani, że w tym sporze stoicie właściwie na straconej pozycji?

W tym sporze nie ma ani wygranych ani przegranych.

Politycznie przegrany jest rząd.

Ja sądzę, że Ci rodzice także chcieliby żyć w inny sposób i mieć to życie łatwiejsze. Ale same pieniądze nie rozwiązują ich problemów. Trzeba także myśleć o innych propozycjach - świetlicach, zajęciach terapeutycznych. Cała inna oferta, która musi być dla nich przeznaczona, ale także kontrolowana - jak te środki są wydane.

Ale czy nie jest tak, że kiedyś w czasie kampanii wyborczej po prostu za dużo im obiecano i oni dzisiaj patrzą na tamte obietnice i porównują to z tym, co jest.

Obiecano, że doprowadzimy do tego, żeby zajęcia opiekuna były do roku 2016 uzawodowione. Tu dochodzi, że dojdą do płacy minimalnej.

Ale obietnice były inne.

Nie, nie były. Dokładnie takie obietnice były...

Wrzesień 2011, premier mówi tak: 'Już w przyszłym roku powinny być gotowe przepisy, które pozwolą traktować członka rodziny nie jak świadczeniobiorcę, ale jako zawodowo przygotowanego do opieki. W 'przyszłym roku' - 2011/2012. A teraz słyszymy 2016/2017.

Proszę zwrócić uwagę, że Trybunał Konstytucyjny zakwestionował ustawę. Stwierdził, że nie można wyłączyć grupy osób zajmujących się dziećmi, że taka pomoc należy się również opiekunom osób dorosłych. To trochę zmieniło. Trzeba inaczej skonstruować tę ustawę. Ale te wszystkie obietnice są realizowane. Ja wiem, że każdy chce szybciej, ale rok 2016 jest realny. Przypominam, że także płaca minimalna w tym czasie bardzo się zwiększyła.

Co zrobicie jak Ci ludzie nie wyjdą z Sejmu? Oni mówią: 'Będziemy czekali tu na Święta Wielkiej Nocy, a nawet na Boże Narodzenie poczekamy jak trzeba'.

Ja mam nadzieję jednak, że świadomość, że rzeczywiście w Sejmie ta ustawa będzie szybko procedowana, że zobaczą, że to dzieje się naprawdę - dzisiaj rząd, jutro posiedzenie komisji, przekona ich, że rząd rzeczywiście chce dotrzymać tych wszystkich zobowiązań. Premier ani razu nie skłamał, ani razu nie oszukał. Wiem, że niecierpliwość ludzi jest duża. Ja rozumiem determinację tych matek. Każdy ją rozumie.

Też irytacja naszych słuchaczy jest duża, bo oni pytają trochę z innej bajki: 'Jeśli państwo polskie nie ma pieniędzy na niepełnosprawne dzieci, to jak chce sfinansować np. zimowe igrzyska w Krakowie?

Ale igrzyska zimowe w Krakowie to jest jednak wiele lat. To są zdecydowanie mniejsze kwoty. Te igrzyska, jeżeli do nich dojdzie, bo to jest jeszcze sprawa otwarta, także będą generowały działania gospodarcze, to będą nowe miejsca pracy. I to są zupełnie inne pieniądze.

A rząd nie czuje się trochę wystrychnięty na dudka przez prezydenta Krakowa? Dajecie pieniądze na te igrzyska, a prezydent Majchrowski mówi: ‘zróbmy referendum’.

Trochę jesteśmy zaskoczeni, bo pan prezydent był bardzo zaangażowany w sprawy olimpiady. Działa przecież we wszystkich organizacjach, jeździ i promuje swoje miasto. Nie rozumiem tego. Jedyne  wytłumaczenie, że pan prezydent przypomniał sobie, że na jesieni są wybory samorządowe i rozpoczął kampanie wyborczą.

To może nim rząd zaczął dawać pieniądze, to trzeba było to skonsultować choćby z mieszkańcami Krakowa, a może nawet zrobić referendum ogólnokrajowe, bo pieniądze będziemy dawali wszyscy.

Dokładnie, i będzie to dotyczyło nie tylko Krakowa, ale całego regionu. Ta olimpiada, jeżeli do niej dojdzie, będzie zdecydowanie działaniem szerszym niż tylko dla jednego miasta. Pan prezydent wybrał taką formę promocji, zobaczymy, jak odbiorą to mieszkańcy Krakowa.

A myśli pani, że referendum ogólnokrajowe w tej sprawie to w ogóle pomysł możliwy?

Referenda tak naprawdę powinniśmy robić w bardzo ważnych sprawach. Jeżeli chcemy zachęcić Polaków, żeby szli do urn wyborczych, żeby to naprawdę był bardzo istotny powód zmieniający ich życie.

Igrzyska zimowe to nie jest tak ważna sprawa.

Na pewno nie zmieniają naszego życia.

Chyba, że życie sportowców albo bobsleistów.

No nie, ale to jest ta radość sportowa.

Czy możemy już oficjalnie potwierdzić informacje o przyjeździe Baracka Obamy do Polski?

Oficjalnie nie, ale rzeczywiście...

Ale nieoficjalnie tak?

Rzeczywiście. Są takie plany, żeby 4 czerwca pan prezydent odwiedził Polskę. To byłoby bardzo dobrze, bo 4 czerwca jest dla Polaków bardzo ważnym dniem, pozytywnym dniem naszej historii. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image