Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-oOPfj8V2govfO5a_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-oOPfj8V2govfO5a_180x130-0.png'
crop-oOPfj8V2govfO5a_180x130-0.png
Poselski mandat to szczególny rodzaj umowy społecznej, ponieważ opiera się właśnie na zaufaniu - powiedziała Marszałek Sejmu, Ewa Kopacz.
Fakt: Jeden poseł za nasze umawia się w hotelu z prostytutką, inny nocuje w hotelu za 1900 zł, a grupa posłów płaci żonie kolegi z klubu po 500 zł za nocleg w agroturystyce. „Fakt” ujawnił wiele takich nadużyć. Jak chce Pani z nimi walczyć?
Ewa Kopacz: To nadużycie społecznego zaufania. Mówimy przecież o posłach. Poselski mandat to szczególny rodzaj umowy społecznej, ponieważ opiera się właśnie na zaufaniu. Nie mam możliwości kształtowania postaw dorosłych ludzi. To jak postępujemy, wykonując mandat czy też nie, to w znacznej, a może nawet w głównej mierze, kwestia zwykłej przyzwoitości. Prawo w końcu jasno określa poselskie obowiązki i sposoby wywiązywania się z nich. Osobiście ubolewam, że dochodzi do podobnych nieprawidłowości. Nie ma mojej zgody na to, żeby publiczne pieniądze były wydatkowane niezgodnie z ich przeznaczeniem. Chcę walczyć z nieprawidłowościami, czyli ograniczyć możliwości podobnych działań. Moje stanowisko jest jednak jednoznaczne: nie wylewajmy dziecka z kąpielą, bo rzetelni posłowie nie powinni ponosić konsekwencji „błędów” swoich kolegów.

Skoro my docieramy do tych nieprawidłowości po wielu miesiącach, to jak Sejm kontroluje wydatki posłów?
Kontrolowane są przede wszystkim wydatki na biura poselskie. Systematycznie służby Kancelarii Sejmu sprawdzają rachunki i dokumentację finansową oraz porównują ze złożonymi w Sejmie sprawozdaniami. W ubiegłym roku Biuro Obsługi Posłów przeprowadziło 141 wizytacji. Jeśli zaś chodzi o koszty noclegów poza miejscem stałego zamieszkania i Warszawą, związanych z wykonywaniem mandatu, to ich zwrot następuje wyłącznie w oparciu o imiennie wystawioną fakturę, opatrzoną własnoręcznym podpisem posła. Ten podpis to szczególne oświadczenie. Jest potwierdzeniem, że poseł korzystał z publicznych środków zgodnie z prawem. Kontrola faktur oznaczałyby, że z góry zakładamy, że wszyscy posłowie składają nieprawdziwe oświadczenia. Do tej pory nie było sygnałów świadczących o tym, że te pieniądze wykorzystywano niewłaściwie.

A Pani wstydzi się za tych posłów?
W tej sprawie wstyd zostawiam tym, którzy powinni go odczuwać. Dorosły człowiek ma obowiązek brać pełną odpowiedzialność za swoje decyzje. Szczególnie wtedy, gdy były one podyktowane złymi intencjami. Wstyd by im nie zaszkodził, bo to rodzaj skruchy i żalu. Nie chcę być moralnym recenzentem działań innych ludzi. Chcę wyznaczyć takie granice prawa, które nie pozwolą posłom „ulegać pokusie” lub „ zapomnieć o przepisach”.

Kontrole wydatków w biurach też niewiele dają. Adam Hofman użyczał swojej karty taksówkowej żonie i nic. Kontrola wykazała, że wpisywał prywatne wydatki w miejsce służbowych i nic. Żadnej kary.
Nie ma takiego prawa, które gwarantowałoby etyczne postępowanie. Nie umiemy także „ odczytywać” cudzych intencji. W kontekście ostatnich doniesień widać, że do pewnych nieprawidłowości może niestety dochodzić. W takich przypadkach inicjatywą może się wykazać klub parlamentarny czy partia, do której poseł należy.
Tę najbardziej dotkliwą i bolesną karę mogą wymierzyć sami wyborcy. Moje propozycje związane z rozszerzeniem kompetencji komisji etyki, niestety nie spotkały się z entuzjazmem. Dobrze by było, gdyby do przypadków opisanych w mediach nie dochodziło, chociażby ze względu na większe ograniczenia zapisane w przepisach. Nad tym pracuję. Nie chcę jednak z Sejmu tworzyć miejsca wyjątkowej podejrzliwości i totalnego braku zaufania. Powtórzę jeszcze raz: posłowie to dorośli ludzie, niezależni w swoich decyzjach, posiadający szczególny mandat od swoich wyborców do funkcjonowania w tym miejscu.

Co z obiecanym ograniczeniem immunitetu? Nadal poseł nie dostaje mandatu, tylko policja przez prokuratora generalnego wnioskuje do Sejmu o uchylenie immunitetu. A jak koledzy posła nie podejmują sprawy w komisji, mija rok i wykroczenie się przedawnia. Poseł jest bezkarny.
Wielu posłów mówi, że to leży w ich interesie. Są też i tacy, którzy twierdzą, że to byłby zamach na ich przywileje, niezbędne przy wykonywaniu funkcji posła. Według mojego projektu, immunitetu będzie można się zrzec tylko wtedy, kiedy chodzi o mandat za wykroczenie drogowe. Nie widzę w tym problemu i z taką propozycją wystąpiłam. Boleję nad tym, że posłowie nie chcą procedować nad tym projektem tak szybko, jak tego oczekiwałam. (...)

Źródło: fakt.pl


bg Image