Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-22I2lsJzUy1mNep_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-22I2lsJzUy1mNep_180x130-0.png'
crop-22I2lsJzUy1mNep_180x130-0.png
Na naszych oczach zmienia się charakter stosunków międzynarodowych w Europie. Z partnerskich zmieniają się w konfrontacyjne - pisze europoseł Paweł Zalewski.

Epoka spokoju po zimnej wojnie dobiegła końca. Rosyjska agresja na Krymie oznacza coś więcej niż zajęcie tego półwyspu. Cele Władimira Putina sięgają jeszcze dalej niż podporządkowanie Ukrainy. Kremlowi chodzi o uzyskanie przewagi potencjału nad Unią Europejską. Chce ją rozbijać i wymuszać korzystne dla siebie rozwiązania szantażem lub przekupstwem poszczególnych państw członkowskich. Czy my, wspólnota zachodnia, jesteśmy zatem bezbronni wobec konsekwentnej polityki agresora? Nic podobnego!

Groźby i destabilizacja

Już kilka lat temu eksperci zdali sobie sprawę, że model rozwoju Rosji polegający na ściąganiu nowoczesnych technologii w zamian za środki uzyskane ze sprzedaży surowców naturalnych, zbankrutował. Rosja nie zmodernizowała się, za to ekstensywny rozrost gospodarczy oparty na gazie i ropie wzmocnił system autokratyczny. Z drugiej strony Unia Europejska integruje się coraz bardziej i zaczyna przeciwstawiać się rabunkowej eksploatacji jej środkowoeuropejskich członków przez Kreml. Wszczęcie postępowania antymonopolowego wobec Gazpromu i zakwestionowanie podstawy prawnej dla budowy South Streamu oraz budowa połączeń systemów gazowych to najbardziej wymowne przykłady. Kontynuowanie takiej polityki przez UE wystawia Gazprom na konkurencję w innych obszarach, co oznacza radykalne obniżenie jego dochodów.

A dochody Gazpromu to bogactwo Rosji. Dlatego Kreml przystąpił do kontrofensywy. Musi uzyskać przewagę, aby przestraszyć i rozbić Unię Europejską. Temu ma służyć zbliżenie się do jej granic na wschodzie poprzez zwasalizowanie Ukrainy i umieszczenie na jej terytorium swoich wojsk (zajęcie Krymu), podobnie jak miało to miejsce na Białorusi. Taki jest też cel potężnego rosyjskiego programu zbrojeń, podczas gdy państwa europejskie, poza Polską i Norwegią, ograniczają swój potencjał militarny. Rosji nie pozostały już inne instrumenty wpływu poza groźbami i destabilizacją sytuacji w krajach ościennych. Dziś służy do tego mniejszość rosyjska, jutro do szantażu wystarczą być może rzekome nastroje antyrosyjskie.

Wspólny obszar gospodarczy

Na naszych oczach zmienia się charakter stosunków międzynarodowych w Europie. Z partnerskich zmieniają się w konfrontacyjne. Na razie w ofensywie jest Kreml. Środowy szczyt Unia Europejska – USA jest historyczny dlatego, że jego efekty będą prowadziły do znalezienia odpowiedzi na agresywną politykę Kremla. W dłuższym okresie kluczem do przeciwstawienia się putinowskiej polityce jest zwiększenie integracji transatlantyckiej, w krótszym – zapewnienie Europie bezpieczeństwa energetycznego. Odpowiedzi na obie te kwestie udziela negocjowany od roku układ o Transatlantyckim Partnerstwie w Dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP). Jego efektem będzie stworzenie nie tylko strefy bezcłowej, lecz przede wszystkim harmonizacja standardów jakości, bezpieczeństwa produktów, usług itd. Doprowadzi to do powstania wspólnego obszaru gospodarczego obejmującego 50 procent światowego PKB.

Transatlantycka integracja gospodarcza, obok stworzenia motoru światowej gospodarki, pogłębi podstawy funkcjonowania NATO, które w ten sposób przestanie być jedynie wspólnotą interesów geopolitycznych. Szersze więzi ekonomiczne zbudują silniejszą wspólnotę polityczną, dodatkowo urealniając wzajemne zobowiązania w zakresie bezpieczeństwa. Na taką Europę Kremlowi trudno będzie wywierać wpływ. Odwrotnie, Rosja może z nami współpracować – wówczas wszyscy skorzystamy. Jednak aby tak się stało, musi przyjąć standardy i wartości cywilizowanego świata. A wśród nich nie ma miejsca na agresję zbrojną, korupcję i majątki zbijane kosztem społeczeństwa.

Kreml może dalej bawić się w zimną wojnę, zamieniając Rosję w postsowiecko-korupcyjny skansen, którego jedynym argumentem w relacjach ze światem będzie bomba atomowa. O „broni gazowej" może zapomnieć, o konkurencji w innych dziedzinach gospodarczych nawet teraz nie ma mowy. Warto tutaj wyraźnie podkreślić – TTIP nie jest inicjatywą antyrosyjską. Antyrosyjska jest polityka Kremla, spychająca ten potężny kraj na margines historii. (...)

Cały tekst: rp.pl


bg Image