Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-8dt59q7sVgIMQu8_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-8dt59q7sVgIMQu8_180x130-0.png'
crop-8dt59q7sVgIMQu8_180x130-0.png
Nie można mówić o rychłej rosyjskiej interwencji, ale NATO powinno być skoncentrowane na tym, co się dzieje. Polska będzie proponowała, aby NATO było bardziej aktywne na wschodniej flance Sojuszu - mówił w "Jeden na jeden" minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak.

Tomasz Siemoniak zaznaczył, że Rosja zgromadziła znaczne siły wojskowe przy granicy z Ukrainą. - Te oddziały ćwiczą i co najmniej od dwóch, trzech tygodni są gotowe do różnych operacji - powiedział szef MON.

- Bardzo trudno jest w tym momencie powiedzieć, czy zapadną decyzje polityczne. Na pewno jest to jednak mocna karta. Nikt dobrze nie przyjmuje, że na jego granicy zgromadzono tyle wojska - dodał.

Szef MON był też pytany, czy o bliskiej rosyjskiej interwencji na Ukrainie nie świadczy przypadkiem to, że dowódca sił NATO w Europie, amerykański generał Philip Breedlove skrócił pobyt w Waszyngtonie i powrócił do Europy.

Pentagon poinformował, że powodem powrotu jest "brak przejrzystości" ze strony Rosji w kwestii działań jej wojsk przy granicy z Ukrainą.

- To sygnał świadczący o tym, że lepiej, by główna osoba, jeśli chodzi o wojsko w Europie, była tu, na miejscu, w takiej sytuacji. Dokładnie tyle to znaczy - powiedział minister Siemoniak. Dodał, że Breedlove powinien dziś być pod Brukselą, a nie w Waszyngtonie.

Tomasz Siemoniak zastrzegł, że nie można mówić o rychłej rosyjskiej interwencji, ale NATO powinno być skoncentrowane na tym, co się dzieje.

Dodał, że Polska będzie proponowała, aby NATO było bardziej aktywne na wschodniej flance Sojuszu.

Oszczędności na armii

Minister obrony zaznaczył, że ostatnie tygodnie, kiedy doszło do aneksji Krymu, pokazują, iż "wszystko może stać się pretekstem do interwencji".

- Sytuacja na Krymie w ostatnich miesiącach się nie pogorszyła, nikt tam nie prześladował ludzi mówiących po rosyjsku - powiedział Tomasz Siemoniak.

Pytany, czy ukraińska armia byłaby w stanie walczyć w razie rosyjskiej interwencji, odpowiedział, że wielu ukraińskich żołnierzy jest gotowych oddać życie za swoją ojczyznę.

Należy jednak pamiętać - jak zaznaczył szef MON - że na ukraińskiej armii bardzo mocno oszczędzano, pogorszyła się jakość sprzętu i wyszkolenia żołnierzy.

Odnosząc się do słów prezydenta USA Baracka Obamy, że nie będzie amerykańskiej interwencji na Ukrainie, Tomasz Siemoniak zaznaczył, że nie mógł powiedzieć inaczej, gdyż Ukraina nie jest członkiem NATO.

- Potrząsanie szabelką ma sens tylko wtedy, gdy zamierza się jej użyć - powiedział minister obrony narodowej.

Źródło: tvn24.pl

foto: pap


bg Image