Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-4148b25n8B9g54V_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-4148b25n8B9g54V_180x130-0.png'
crop-4148b25n8B9g54V_180x130-0.png
To, co mamy między Ukrainą a Rosją można określić, jako pełzający konflikt. Polska nie jest uczestnikiem tego konfliktu, nie jest stroną, Polska jest sąsiadem tego konfliktu - mówi minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz.

Fakt: Wszyscy z niepokojem obserwujemy rozwój sytuacji na Ukrainie. Czy będzie wojna? Czy NATO będzie w stanie nas obronić?

Bartłomiej Sienkiewicz: – To jest konflikt między Ukrainą a Rosją. To nie jest konflikt między członkiem NATO i Unii Europejskiej a Rosją. Czy będzie wojna? Odpowiem inaczej: Ona jest. Bo my myślimy o wojnie w kategoriach nadal XIX – wiecznych. Jest wielki konflikt, państwa mobilizują cały swój potencjał, jest jakiś front, odbywają się jakieś wielkie ruchy wojsk. Współczesna wojna to jest pełzający konflikt na małą skalę najczęściej z toyotami i kałachami, gdzie środków bojowych używa się małą skalę, gdzie nie sposób odróżnić żołnierza od cywila, gdzie konflikt ma charakter stały, pełzający, z miesiąca na miesiąc oswajający wszystkich, że trwa. Opowiem taką historię z czasów, kiedy byłem pracownikiem UOP: To było oblężenie Vukovaru i raport, który zrobił na mnie największe wrażenie. Vukovar, centrum miasta, matki z dziećmi, goście siedzą w kafejkach, piją kawę, działają światła uliczne. Jest normalnie, tylko cały czas słychać serie z broni maszynowej, czasami odgłos pocisku moździerzowego, ponieważ jakieś 2 tys. metrów od tego centrum jest linia frontu. Oswojona wojna. I to, co mamy między Ukrainą a Rosją bardzo przypomina właśnie taki typ wojny. To jest właśnie wojna między Ukrainą a Rosją.

A kto nas obroni? Czy grozi nam powtórka z 1939 r.? Nie wierzymy w to, że Amerykanie nas obronią.
– Wszystkie nasze doświadczenia są takie, że jak przychodzi co do czego, to zostajemy sami, tak ja z Trynkiewiczem. Rzeczywiście, coś w tym jest. Ale tak naprawdę jest inaczej, bo – na czym polega siła Sojuszu Północnoatlantyckiego? Na tym, że nikt nie ośmielił się do tej pory go zaatakować. Nikt do tej pory nie ośmielił się przekroczyć linii NATO. Co więcej, jeśli popatrzeć na politykę rosyjską Władimira Putina – nie tylko w ostatnich latach – to mówimy o różnego rodzaju incydentach, o różnego rodzaju drażnieniu się, które jednak bardziej było demonstracją wobec NATO, ale nic nie świadczyło o skłonności Rosji do przekroczenia tej granicy. I to jest ta część obliczalności Rosji, która, mam nadzieję, zostanie zachowana. Czy jesteśmy w stanie się obronić? W ogóle nie ma takiego pytania, ponieważ mamy zupełnie inną sytuację niż w 1939 r. I ostatnia uwaga: to nie jest polska wojna. Polska nie jest uczestnikiem tego konfliktu, nie jest stroną, Polska jest sąsiadem tego konfliktu. To jest istotna różnica.

Czy kolejnym krokiem Rosji nie będzie próba wejścia do państw nadbałtyckich – Litwy, Łotwy, Estonii – oczywiście pod pretekstem obrony tamtejszej mniejszości rosyjskiej? Co zrobi NATO w tej sytuacji?
– Wolałbym, żeby o plany operacyjne NATO pytać ministra obrony. Ja jestem ministrem spraw wewnętrznych i wiem, jak się mam przygotować wewnątrz Polski. Moją odpowiedzialnością jest sytuacja wokół polskich granic, napływ uchodźców, całej logistyki, wyżywienia, opieki medycznej, transportu, paliwa.

Dlaczego został pan sam z Trynkiewiczem?
– Nie jest to pierwszy przypadek, gdzie na końcu wszystko kończy się na MSW i policji.

Czy w celi Trynkiewicza były w końcu jakieś materiały, czy nie?
– Nie mnie o takie szczegóły pytać. Tylko, jak ja wychodzę i mówię: „ Nie ma problemu z Trynkiewiczem. Obywatele mogą czuć się bezpiecznie”, na następny dzień, a potem przez kolejne dni jedziecie bez cienia żenady z tytułami „Bestia grasuje”, „Bestia na wolności”, to co wy robicie? Słuchajcie - jesteście cholerną siłą. Tej siły można używać na różne sposoby : lepiej, gorzej, mocniej, słabiej. Równocześnie ten rodzaj mediów, jaki uprawiacie, cieszy się pogardliwym uśmieszkiem mediów tradycyjnych i konserwatywnych komentatorów sceny politycznej.

Którzy dwa dni po nas podają tę samą informacje, tylko inaczej.
– W innej konwencji. Bijecie się i słusznie o to, żeby was traktować tak, jak wszystkie inne media.

Nie mamy złudzeń.
 Ale nie możecie tej siły używać tylko i wyłącznie przeciwko państwu. To państwo jest także i waszym państwem. I zakres takiego elementarnego szacunku i zaufania obywateli do własnego państwa powoduje, że nie stajemy się dzikimi polami, gdzie wszyscy rozstrzygamy problemy między nami za pomocą siekiery. Jeśli to państwo zostanie zbyt nadgryzione w zaufaniu, to tak naprawdę idziemy w stronę dzikich pól. Więc jeśli robicie taką jazdę, choć rzeczywistość jest zupełnie inna, to jest z tym pewien kłopot.

Jest na wolności, czy nie?
– Zgodnie z prawem jest na wolności, ale jest pod kontrolą, nie ma możliwości wykonywania żadnego działania, które mogłoby komuś zaszkodzić i jest bezpieczny od linczu.

Jak możemy mówić o jakiejkolwiek kontroli państwa, skoro został pan sam z Trynkiewiczem? Państwo okazało się niewydolne i nie rozwiązało tego problemu. Bo Trynkiewicz nie powinien wyjść z więzienia.
– Trynkiewicz zwrócił się do nas o ochronę i jako obywatel ją otrzymał. (...)

Cała rozmowa: fakt.pl

foto: pap


bg Image