Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-jjzIeORNC8ofK8Z_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-jjzIeORNC8ofK8Z_180x130-0.png'
crop-jjzIeORNC8ofK8Z_180x130-0.png
Europa mogłaby się całkowicie uniezależnić od gazu z Rosji 
– przy wielkiej determinacji i solidarności działań – nawet w ciągu roku. Uniezależnienie się Unii Europejskiej od rosyjskiej energii będzie dla Moskwy najdotkliwszą sankcją - mówi europoseł Jerzy Buzek.

Telefon Putina do Obamy z propozycją rozmów coś zmienia?

Jerzy Buzek, były premier, były przewodniczący Parlamentu Europejskiego, europoseł PO: To przede wszystkim chwyt taktyczny. To sygnał zmiany strategii Putina – uważam, że na bardzo krótko. Ostatnie działania UE i USA, wizyta Obamy w Brukseli, głosowanie w ONZ – gdzie nawet Chiny wstrzymały się od głosu – stały się dla Rosji groźne. Dalsza eskalacja napięcia na granicach Ukrainy powodowałaby coraz szerszą i mocniejszą reakcję świata. Dlatego też ten telefon to gest uspokajający. Ze zdumieniem obserwuję, że w gruncie rzeczy jakoś, w mniejszym lub większym stopniu, świat pogodził się z utratą Krymu przez Ukrainę. To duży sukces Putina – teraz może zrobić mały krok w tył.

Rosji nie idzie tylko o Krym.

Pozostałe cele Putin może osiągać nie przez demonstracje zbrojne, nie przez buńczuczne wystąpienia, ale przez zakulisowe destabilizowanie sytuacji na Ukrainie, zwłaszcza przed wyborami 
25 maja. Na rzecz Rosji działają sytuacja wewnętrzna Ukrainy, konflikt z partią Swoboda, dramatyczna sytuacja gospodarcza i finansowa. Trudno sobie wyobrazić sytuację rządu mającego przygotować wybory, działającego pod presją wewnętrzną, 
zewnętrzną, a także 
społecznych napięć.

To gra?

Putin bardzo liczy na to, że bardziej pokojowe gesty wyhamują impet działania polityków UE i USA. I to jest kluczowy moment: czy damy się zwieść czy też z ogromną konsekwencją będziemy realizować wszystkie dotychczasowe założenia przyjętych bieżących i długoterminowych działań – w tym wzmacniać bezpieczeństwo energetyczne Unii. Nie dajmy się gestom Putina!

Mówi Pan Europejska Wspólnota Energetyczna, Premier Tusk mówi Europejska Unia Energetyczna...

Unia to przecież Wspólnota – mówimy o tym samym. Mówimy o narzędziach budowania bezpieczeństwa energetycznego. Już jako premier zwracałem uwagę na konieczność dywersyfikacji dostaw gazu. Dlatego też tak bardzo zależało nam na gazie norweskim. To ogromna strata, że kontrakt norweski nie został zrealizowany.

W PE zajmował się Pan też energetyką?

W Parlamencie Europejskim pracowałem przede wszystkim nad wypracowaniem mechanizmów zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego krajom Unii Europejskiej. Okazało się, że teraz te propozycje mogą się świetnie sprawdzić. Jestem autorem raportu PE o jednolitym unijnym rynku energii. Raport ten mówi właśnie o wspólnych zakupach energii przez UE i koordynacji działań tak, by państwa mogły sobie nawzajem pomagać, gdy któreś z nich znajdzie się w tarapatach energetycznych. Ten pomysł jest realizowany, a zacząłem nad nim pracę 4 lata temu z Jacquesem Delorsem – byłym przewodniczącym Komisji Europejskiej. Jestem też przewodniczącym Grupy Wysokiego Szczebla Wspólnoty Energetycznej. Wspólnota skupia 8 krajów, sąsiadujących z Unią - w tym Ukrainę - które chcą dołączyć do unijnego wewnętrznego rynku energii.

To wszystko wymaga jednak pieniędzy...

Unia ma fundusze na Partnerstwo Wschodnie, a zwłaszcza – energetyczne połączenia transgraniczne. Dodatkowo dochodzą duże inwestycje w badania i rozwój czystych technologii węglowych, jak również - rozwój technologii wydobycia gazu z łupków. To jest fundament, na którym można budować bezpieczeństwo energetyczne Europy. Polska dysponuje węglem i gazem z łupków i to te - rodzime źródła energii - powinny stanowić podstawę naszej gospodarki. Warto na przykład zgazowywać węgiel, co proponuję od kilku lat dla Kędzierzyna- Koźle, a może i dla Puław. Ważna jest także poprawa efektywności naszych elektrowni oraz energetyka prosumencka - czyli mikrogeneracja w małych, gospodarskich siłowniach - która zaczyna w zasadzie w Polsce działać.

Cała rozmowa: rp.pl

Prezydent Obama mówił w Brukseli: wolność nie jest za darmo. Europa jest gotowa ponieść te koszty?

Wszyscy mamy już dzisiaj świadomość, że bezpieczeństwo – militarne, ale i energetyczne, na którym opiera się bezpieczeństwo gospodarcze – kosztuje. Ale wiemy również, że to konieczne.

Bezpieczeństwo militarne sporo jednak kosztuje...

Kilkanaście dni temu byłem współorganizatorem spotkania w Siemianowicach Śląskich - tam, gdzie produkujemy Rosomaki – przedstawicieli polskiego wojska, przemysłu zbrojeniowego oraz nauki. Obecnych było 200 osób, w tym - ministrowie Tomasz Siemoniak i Włodzimierz Karpiński. Prezydent Komorowski przekazał specjalne przesłanie do obradujących. Zastanawialiśmy się nad tym, jak unowocześnić polską armię, rozwijając przy tym polski przemysł; jak zwiększając nasze bezpieczeństwo, za te same pieniądze pchnąć także do przodu polską gospodarkę.

Bezpieczeństwo gospodarcze zależy od dostaw energii.

Tak. Ogromne znaczenie  dla polskiej i europejskiej gospodarki mają np. rurociągi gazowe i ich połączenia między państwami. Przypominam, że w unijnym budżecie na lata 2014–2020 przewidzieliśmy na ten cel ok. 6 mld euro. Dla Polski oznacza to pozyskanie środków na realizację aż 12 projektów. Istotna dla stabilizacji naszego rynku energii jest ponadto efektywna współpraca z krajami wspólnoty energetycznej – zwłaszcza Ukrainą. Wzmocni to naszą pozycję w negocjacjach z dostawcami energii spoza UE. Umożliwi uniezależnienie cen taniejącego globalnie gazu od ceny drożejącej ropy. Zapewni też rzeczywistą dywersyfikację źródeł energii.

Uniezależnienie energetyczne Unii od Rosji jest realne?

Eksperci Instytutu Bruegla przedstawili symulację, że Europa mogłaby się całkowicie uniezależnić od gazu z Rosji 
– przy wielkiej determinacji i solidarności działań – w ciągu roku, kosztem 10,8 mld euro, czyli 0,08 proc. PKB. Nie wiem, czy w ciągu roku, ale na pewno dwóch. Uniezależnienie się Unii Europejskiej od rosyjskiej energii będzie dla Moskwy najdotkliwszą sankcją.

Nie poradzą sobie bez naszego importu surowców?

Gospodarka Rosji to przede wszystkim sprzedaż surowców. Do Europy eksportuje ok. 80% gazu. Co by się stało, gdyby straciła ten rynek, nie muszę tłumaczyć. Mogłaby, co prawda, zwiększyć sprzedaż do Chin, ale niewiele. A przede wszystkim – musiałaby zainwestować w budowę nowych gazociągów. Byłoby to trudne, bo skala i środki zaangażowane w inwestycje typu Gazociąg Północny, Południowy czy OPAL jest ogromna. Przemodelowanie tej strategii dla Rosji oznaczałoby niewyobrażalne straty.

Mówi Pan Europejska Wspólnota Energetyczna, Premier Tusk mówi Europejska Unia Energetyczna...

Unia to przecież Wspólnota – mówimy o tym samym. Mówimy o narzędziach budowania bezpieczeństwa energetycznego. Już jako premier zwracałem uwagę na konieczność dywersyfikacji dostaw gazu. Dlatego też tak bardzo zależało nam na gazie norweskim. To ogromna strata, że kontrakt norweski nie został zrealizowany.

W PE zajmował się Pan też energetyką?

W Parlamencie Europejskim pracowałem przede wszystkim nad wypracowaniem mechanizmów zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego krajom Unii Europejskiej. Okazało się, że teraz te propozycje mogą się świetnie sprawdzić. Jestem autorem raportu PE o jednolitym unijnym rynku energii. Raport ten mówi właśnie o wspólnych zakupach energii przez UE i koordynacji działań tak, by państwa mogły sobie nawzajem pomagać, gdy któreś z nich znajdzie się w tarapatach energetycznych. Ten pomysł jest realizowany, a zacząłem nad nim pracę 4 lata temu z Jacquesem Delorsem – byłym przewodniczącym Komisji Europejskiej. Jestem też przewodniczącym Grupy Wysokiego Szczebla Wspólnoty Energetycznej. Wspólnota skupia 8 krajów, sąsiadujących z Unią - w tym Ukrainę - które chcą dołączyć do unijnego wewnętrznego rynku energii.

To wszystko wymaga jednak pieniędzy...

Unia ma fundusze na Partnerstwo Wschodnie, a zwłaszcza – energetyczne połączenia transgraniczne. Dodatkowo dochodzą duże inwestycje w badania i rozwój czystych technologii węglowych, jak również - rozwój technologii wydobycia gazu z łupków. To jest fundament, na którym można budować bezpieczeństwo energetyczne Europy. Polska dysponuje węglem i gazem z łupków i to te - rodzime źródła energii - powinny stanowić podstawę naszej gospodarki. Warto na przykład zgazowywać węgiel, co proponuję od kilku lat dla Kędzierzyna- Koźle, a może i dla Puław. Ważna jest także poprawa efektywności naszych elektrowni oraz energetyka prosumencka - czyli mikrogeneracja w małych, gospodarskich siłowniach - która zaczyna w zasadzie w Polsce działać. (...)

Cała rozmowa: rp.pl


bg Image