Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-3CFYm0a61G44ZgD_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-3CFYm0a61G44ZgD_180x130-0.png'
crop-3CFYm0a61G44ZgD_180x130-0.png
Decyzja odnośnie Roku Polski w Rosji zapadnie w czerwcu - mówi Bogdan Zdrojewski pytany o kontrowersje, które inicjatywa ta budzi w Polsce. Minister kultury mówi, że warte rozważenia jest zaproszenie w ramach współpracy z Rosją Pussy Riot czy prześladowanego przez władze lidera "Maszyna wriemieni" Andrieja Makarewicza.

Konrad Piasecki, RMF FM: No i zmusili pana do kandydowania w eurowyborach?

Bogdan Zdrojewski, minister kultury: Bez przesady, ale rzeczywiście.

Ale opierał się pan, protestował, rzucał niczym Rejtan, łkał i mówił: "Nie, nie, nie"?

Nie, tak oczywiście być nie może. Wielu polityków czeka na taką propozycję. Nie mogę ani wybrzydzać, ani się skarżyć na takie okoliczności. Po prostu taka praca.

Ale było tak, że premier usadził pana przed sobą i powiedział: "Bogdan, musisz?"

Raczej nie usadził, bo sam chodził, natomiast rzeczywiście rozmowę mieliśmy na dwa etapy. To była dobra rozmowa.

A sam chodził, bo jest takim perypatetykiem, tak? Jak mówi to chodzi?

Nie, nie zawsze. Ale w naszym zawodzie chyba trochę ruchu się przydaje.

Choćby po gabinecie.

Choćby po własnym gabinecie, tak.

Jest pan bliski panie ministrze decyzji o odwołaniu roku Rosji w Polsce?

Zbliża się czerwiec, wtedy ta decyzja powinna zapaść w odniesieniu do całego roku, jak również poszczególnych decyzji cząstkowych.

Wyobraża pan sobie, że pan ją podejmie?

Taka decyzja jest możliwa. Za nią muszą stać dwie rzeczy: po pierwsze, przekonanie, że jest to ostateczność, a po drugie, zgoda tych instytucji i podmiotów, które złożyło wnioski do tej promesy. Trzeba pamiętać, że w tym wypadku są to instytucje samorządowe, fundacje, podmioty prawne, także fizyczne.

Ale chciałby pan roku Rosji zajmującej Krym, Rosji wygrażającej i naigrawającej się ze świata?

Przede wszystkim, nie chcę kultury traktować instrumentalnie. Nie chcę traktować kultury tak, jak była traktowana w latach 60, 70 i 80, czyli jako instrument propagandy.

Ale dzisiaj Putin ją tak traktuje. Te listy poparcia dla aneksji Krymu podpisywane przez ludzi kultury to jest ewidentne traktowanie kultury instrumentalnie.

Właśnie a ja nie jestem Putinem i nie zamierzam iść w jego ślady. To podkreślam. Druga rzecz to trzeba pamiętać, że znaczna część świata kultury nie podpisała tego poparcia i musimy do nich podchodzić z szacunkiem.

Ale na ile jest pan bliski i jest pan gotów podjąć taką decyzję?

W odniesieniu do niektórych projektów tego programu w żadnym wypadku. Ja mówiłem o tym, że mamy wielkich pisarzy, którzy są tłumaczeni na język rosyjski i według mojej oceny nie powinien być ten proces wstrzymywany. Mamy stałą współpracę takich instytucji jak teatry lalek i według mojej oceny ta współpraca nie powinna być niszczona. Natomiast być może w tym programie i na to zwracamy uwagę w chwili obecnej są takie rzeczy, które mogą być wykorzystane przez administrację Putina i tu musimy zachować nie tylko ostrożność, ale prawdopodobnie wycofać się z takich projektów.

Takich, czyli jakich?

Jeżeli mamy np. wydarzenia, które są związane z określonym rokiem w samej Moskwie i mamy w tym wypadku zajmowanie sal w których polska kultura i polska obecność może być wykorzystywana dla legalizacji, czy też takiego wzmocnienia polityki rosyjskiej to według mojej oceny powinniśmy się wycofać.

A czy jesteśmy w stanie, albo czy jest pan w stanie zapewnić, czy do Polski nie zjedzie ta śmietanka artystów popierających Putina? Czy my możemy tym sterować, kto przyjedzie a kto nie?

Oczywiście możemy sterować tylko do tego stopnia do którego posiadamy władzę w dwóch elementach: instytucjonalnej i środków finansowych. Oczywiście za takie rzeczy nie będziemy płacić. Druga rzecz. Mamy część instytucji narodowych, które podlegają  ministrowi kultury i wtedy także możemy mieć na to wpływ. Natomiast w pozostałych przypadkach trzeba pamiętać o autonomii samorządów terytorialnych.

Ale możemy np. tak centralnie wysterować, żeby przyjechały np. Pussy Riot, czy Maszyna Wriemieni. Dzisiaj jej lider jest prześladowany za to, że nie poparł aneksji Krymu a nie Nikita Michałkow, który oklaskiwał w pierwszym rzędzie Putina na Kremlu.

Takie zaproszenia są oczywiście możliwe i wskazane i z wielu takich przedsięwzięć rzeczywiście byśmy się cieszyli. I według mojej oceny do takich przedsięwzięć rzeczywiście dojdzie.

Czyli co Pussy Riot w Polsce?

Zobaczymy, bo oczywiście ten zespół w chwili obecnej de facto nie funkcjonuje. On się również wewnętrznie skłócił jak wiemy. Natomiast na jedną rzecz zwrócę uwagę. Jeżeli chodzi o obszar kultury trzeba rzeczywiście wykazywać się tu absolutną delikatnością i nie traktować kultury instrumentalnie. My musimy szanować l artystów i instytucje i pamiętać, że dialog komunikacji odbywa się pomiędzy społeczeństwami, a nie pomiędzy władzą i władzą. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl


bg Image