Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-MC0546qnBy9b7yD_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-MC0546qnBy9b7yD_180x130-0.png'
crop-MC0546qnBy9b7yD_180x130-0.png
Sojusz Północnoatlantycki musi aktywnie zaangażować się w reformę i dozbrajanie sił zbrojnych Ukrainy – pisze były Minister Obrony Narodowej, Bogdan Klich.

Agresja Rosji na Ukrainę sprawiła, że Polacy często zadają  pytanie, czy sojusz jest w stanie realnie zagwarantować nasze bezpieczeństwo.  Paradoksalnie, rozwiała też wątpliwości, czy NATO jest jeszcze potrzebne. Jednocześnie sytuacja ta zmusza do odpowiedzi, czy pakt zdolny jest do skutecznego reagowania na kryzysy w najbliższym sąsiedztwie. Wraz ze wstąpieniem do NATO zrealizowało się nasze marzenie o powrocie do sojuszu „wolnego świata". Zarówno 15 lat temu, jak i teraz najważniejsza jest gwarancja zawarta w art. 5 traktatu waszyngtońskiego („jeden za wszystkich, wszyscy za jednego") tworzącego podstawy paktu północnoatlantyckiego. Gwarancja ta ma dla nas zasadnicze znaczenie. Wiemy jednak, że jest ona polityczna i dlatego Polska stara się zakotwiczyć ją w praktyce funkcjonowania sojuszu, tak by wzmocnić automatyzm działania art. 5. W ostatnich latach udało nam się zarzucić kilka kotwic, dzięki którym zobowiązania sojuszników z tytułu art. 5 nabrały wymiaru praktycznego. Pierwszą z nich jest nowa koncepcja strategiczna NATO przyjęta na szczycie w Lizbonie w 2010 r. Uznaje ona kolektywną obronę za jedno z trzech głównych zadań sojuszu, mówi wyraźnie o potrzebie tworzenia planów ewentualnościowych, wspólnych ćwiczeniach i szkoleniach oraz  „widocznej obecności" NATO w krajach członkowskich, tzw. visible assurance. Z tych powodów jako główny drogowskaz dla wspólnoty atlantyckiej odpowiada ona polskim oczekiwaniom. Ważną kotwicą są plany ewentualnościowe wynegocjowane przez Polskę w latach 2008–2010. Dzięki temu mamy dziś scenariusze wojskowego wzmocnienia Polski w przypadku zagrożenia agresją ze Wschodu. W końcówce poprzedniej dekady podobne plany wynegocjowały oprócz nas jedynie Litwa, Łotwa i Estonia. Przyjęcie tych planów przez NATO spowodowało, że w 2011 r. mogliśmy  dostosować do nich nasze narodowe plany operacyjne. W przyszłości aktualizacja planów ewentualnościowych powinna się odbywać regularnie i dotyczyć większej liczby państw członkowskich. Trzecią z kotwic, na których opieramy się w naszym działaniu, są wspólne ćwiczenia, takie jak „Steadfast Jazz", które odbyły się w ubiegłym roku. Stały się one wyrazem determinacji sojuszników do sprawdzenia gotowości swoich sił zbrojnych do obrony terytorium krajów „wschodniej flanki". Były to pierwsze ćwiczenia Sił Odpowiedzi NATO (NRF) na terenie Polski i krajów bałtyckich. Musimy zdawać sobie sprawę, że nie byłoby ćwiczeń „Steadfast Jazz" bez przywiązania sojuszu do zobowiązań zawartych w traktacie waszyngtońskim. Mam nadzieję, że takie ćwiczenia będą się odbywać w przyszłości regularnie co dwa lata, tak jak w ramach ćwiczeń „Zapad" ćwiczą wojska rosyjskie i białoruskie. Nie mniej istotną kotwicą pozostaje instytucjonalizacja NATO w Polsce, w sposób szczególny poprzez obecność Centrum Szkolenia Sił Połączonych (JFTC) oraz sojuszniczego Batalionu Łączności. JFTC udało nam się utrzymać mimo reformy systemu dowodzenia NATO, natomiast Batalion Łączności powstał jako nowa instytucja. Jestem przekonany, że niezależnie od ścieżki, jaką sojusz wybiera dla potwierdzenia swoich zobowiązań wobec Polski, obecność jego instytucji wzmacnia w Polakach poczucie bezpieczeństwa. Im więcej NATO w Polsce, tym większa pewność, że jego parasol ochronny jest szczelny i skuteczny. Podobnie jest z inwestycjami sojuszniczymi w ramach NATO Security Investment Program (NSIP), które stanowią swoistą kotwicę finansową. Wydatki z tego funduszu przekroczyły już 650 mln euro, za które zmodernizowano nasze bazy lotnicze, morskie i logistyczne. Gdy dziś patrzę na Krzesiny, Świnoujście czy Gdynię, porównując z czasami, kiedy jako wiceminister obrony narodowej wizytowałem je w momencie naszego wejścia do paktu północnoatlantyckiego, widzę dwa różne światy – przaśny i szary sprzed 15 lat i dzisiejszy – nowoczesny, na najwyższym światowym poziomie. Ostatnią z dotychczasowych kotwic jest obecność wojsk amerykańskich w Polsce. Dzięki umowie z czerwca 2011 r. o stacjonowaniu u nas żołnierzy Stanów Zjednoczonych półtora roku później mógł się pojawić w Łasku tzw. Aviation Detachment przygotowujący wspólne ćwiczenia pilotów F16 i herculesów. Oznacza to, że po raz pierwszy w historii żołnierze amerykańscy są na stałe obecni na polskiej ziemi, co stanowi symboliczne potwierdzenie zobowiązań USA wobec Polski. (...)

Źródło: rp.pl


bg Image