Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-2df3G41UH1ZF63r_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-2df3G41UH1ZF63r_180x130-0.png'
crop-2df3G41UH1ZF63r_180x130-0.png
Z punktu widzenia wojskowego sytuacja przy granicy się nie zmienia. Rosja jest wciąż gotowa do interwencji. Widać różne ruchy wojsk, ale one nie zmieniają jakościowo sytuacji - mówi minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak.

Czy pan, panie ministrze, snuje sobie czasem marzenia wspólnie z ministrem Sikorskim?

Blisko współpracujemy, często rozmawiamy.


Do tego stopnia, żeby usiąść przy cygarze i koniaku i pomarzyć o dwóch ciężkich brygadach NATO w Polsce?

Nie palę cygar, więc...

... i bardzo zdrowo...


... marzymy i rozmawiamy w ciągu dnia, zajmując się konkretnymi sprawami.

O koniaku, nota bene, nic pan nie powiedział.

Nie powiedziałem nic o koniaku, bo to może nie czas i pora na takie rozważania, natomiast rozmawiamy z ministrem Sikorskim, a także premierem i prezydentem, jak zwiększyć obecność NATO w Polsce.


Te ciężkie brygady NATO w Polsce, i to w dodatku dwie, które pojawiły się w marzeniach i sposobach na uszczęśliwienie ministra Sikorskiego, to są też pańskie marzenia?

To jest bardzo konkretny przykład tego, co mogłoby w Polsce się pojawić. Rozpoczynamy natomiast te rozmowy, będą trwały kilka miesięcy. Chodzi o to, żeby to była systemowa, całościowa odpowiedź NATO na obecną sytuację.

A co to są w ogóle te ciężkie brygady?

Są to brygady ze sprzętem pancernym, po 5 tys. żołnierzy każda.

Czyli 10 tys. "chłopa" i w dodatku czołgi.

Nie tylko "chłopa". Myślę, że w armii amerykańskiej jest ok. 15 proc. kobiet.

Czyli 8,5 tys. "chłopa" i 1,5 tys. dam.

Tak dokładnie trudno mi w tej chwili powiedzieć. Nie ma co za bardzo się do tego przykładu przywiązywać.

Bo realność tego marzenia nie jest wielka?

Nie, nie dlatego, tylko, że potrzeba czasu, by wypracować jak najlepsze pomysły. To są kwestie żołnierzy, ale też obrony powietrznej. To są kwestie morza, sił powietrznych. Warto niepospiesznie, ale dość kompleksowo i we właściwym czasie przygotować projekt obrony wschodniej flanki NATO i jej wzmocnienia.

A jakbyśmy tak niepospiesznie i kompleksowo się do niego przygotowali, widziałby pan możliwość, żeby to niemieccy żołnierze stacjonowali w Polsce?

Oni już w Polsce stacjonują, wprawdzie w sztabach i w centrum szkolenia, bardzo często uczestniczą w ćwiczeniach razem z Polakami.

Ale jakaś niemiecka brygada, dywizja czy pluton choćby?

Ja myślę, że akurat takiej potrzeby nie ma, bo oni są najbliżej nas, w razie czego mogą przyjechać. Więc moim zdaniem nie ma w ogóle takiego problemu.

Czyli prezes może spać spokojnie. Prezes Prawa i Sprawiedliwości, który mówi, że siedem pokoleń musi przeminąć, żebyśmy tutaj niemieckiego żołnierza przywitali chlebem i solą.

Myślę, że żaden z nas, nawet prezes, nie będzie mógł tego stwierdzić, co będzie tutaj nawet za sto lat. Wydaje mi się, że ta wypowiedź była nietrafna i nie powinniśmy tutaj wybierać, kto jest naszym lepszym sojusznikiem, a kto gorszym. Mamy 15 lat bardzo bliskiej współpracy w Niemcami w NATO.

Pan Niemców by przywitał równie chętnie jak Amerykanów.

Francuzów, Brytyjczyków, Niemców, Hiszpanów, wszystkich naszych partnerów i sojuszników. Przyjeżdżają do Polski na ćwiczenia, służą z naszymi żołnierzami w Afganistanie. To są dobrzy przyjaciele i dobrzy sojusznicy, na których można polegać.

Panie ministrze, a tak realnie - co pańskim zdaniem może pojawić się w Polsce? Jaki sprzęt NATO? Szef sił NATO w Europie mówi: "4,5 tysiąca żołnierzy z Fort Hood w Teksasie i natowskie samoloty na stałe". To jest realne?

Skoro on tak mówi, to znaczy, że jest to opcja realna. On jest odpowiedzialny za to, żeby przygotować propozycje dla ministrów, dla szefostwa NATO. Zobaczymy. Myślę, że on też musi patrzeć na inne państwa, nie tylko Polskę. Myślę, że on też musi patrzeć na inne zagrożenia.

Pan te 4,5 tysiąca żołnierzy i te samoloty na stałe bierze w ciemno, jeśli się to pojawi jako propozycja?

On to powiedział jako pewną opcję, więc jak nie chcę się do tego w jakiś sposób odnosić, bo to od razu zacznie żyć własnym życiem, tak jak dwie ciężkie brygady. Dajmy spokojnie popracować wojskom w NATO, oni wiedzą, co robić w takiej sytuacji.

A praktyczne pytanie. Koszt utrzymania takich wojsk bralibyśmy na siebie my, NATO, czy ci, którzy by przysyłali ich do Polski?

Każdą z takich sytuacji regulują umowy międzypaństwowe. Mamy tutaj doświadczenie chociażby w postaci posterunku powietrznego, amerykańskiego w Łasku. Teraz pracujemy nad obecnością amerykańskich żołnierzy w Redzikowie, przy tarczy. To jest kilkanaście umów, które bardzo szczegółowo regulują każdą kwestię związaną z pobytem.

To kto ich żywi? Polska?

W tym przypadku koszty ponoszą akurat Stany Zjednoczone. Różne regulacje tutaj obowiązują i zawsze jest tak, że kraj-gospodarz ponosi pewne koszty związane z obecnością.

Szef rosyjskiej dyplomacji już się niepokoi. Mówi: nie tak się umawialiśmy z NATO. Łamiemy umowy zawarte między NATO a Rosją?

Myślę, że to jest ostatnia osoba, która powinna coś o łamaniu umów w tym momencie mówić, więc nie będę tego komentować.

Ale tak zupełnie poważnie mówiąc - czy umowy NATO z Rosją w obecnej chwili, pańskim zdaniem, obowiązują, czy one zostały unieważnione przez to, co robi Rosja?

Były to deklaracje polityczne, podpisane przez NATO i Rosję, przed przyjęciem nowych państw do NATO w roku 1999, i myślę, że nie powinniśmy w tym momencie, zwłaszcza po tym co się wydarzyło w ostatnich miesiącach, traktować ich jako jakiś umów międzynarodowych.

Czyli one nie są wiążące w tej chwili ani dla Polski, ani dla NATO.

Tak oceniamy, że w tej sytuacji politycznej NATO nie może być ograniczone w podejmowaniu jakiś działań. Inna jest sytuacja. Jak mówię, to były wspólne deklaracje polityczne i to nie NATO naruszyło te porozumienia.

Na dziś, na godzinę 8:07, prawdopodobieństwo rosyjskiego ataku na Ukrainę ocenia pan jako rosnące, czy malejące.

Ono wciąż jest takie samo. Różne nastroje medialne i polityczne towarzyszą obecności wojsk rosyjskich na granicy.

Czyli ani eskalacja, ani deeskalacja, że użyję mądrych słów...

Z punktu widzenia wojskowego sytuacja się nie zmienia. Rosja jest wciąż gotowa do interwencji, do działania. (...)

Cała rozmowa: rmf24.pl

bg Image