Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-1s96e1s0Hml2KVM_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-1s96e1s0Hml2KVM_180x130-0.png'
crop-1s96e1s0Hml2KVM_180x130-0.png
Polityka wschodnia musi być oparta na racjonalności, ale także na tym, co jest poszerzeniem integracji i budowaniem gwarancji bezpieczeństwa - powiedział Andrzej Halicki z sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

Platforma Obywatelska mówi, że Jarosław Kaczyński straszy Rosją, bo ten podczas spotkania w Braniewie mówił, że potrzeba nam więcej wojska, żeby napad na Polskę oznaczał prawdziwą wojnę, a nie jakieś tam interwencje. Ale straszyć zaczął Donald Tusk, sugerując, że 1 września dzieci mogą nie pójść do szkoły. Kampania będzie skupiona na Rosji?
Dosyć mocnej retoryki używa PiS - ustami Waszczykowskiego mówi o obwodzie kaliningradzkim. Zresztą to pytanie zawiera sugestię. Przypomnę, że niezależnie od mocnego stwierdzenia premiera odnosiło się ono do sytuacji, co by było gdyby. Przecież jednak nie tak dawno na placu Trzech Krzyży lider jednej z partii mówił o koniecznej do przeanalizowania procedurze wyjścia z Unii Europejskiej jako elemencie budowania siły państwa i interesu narodowego. Jest oczywiste, że wszystkie te dywagacje w obliczu realnego zagrożenia są bardzo szybko weryfikowane i myślę, że dzisiaj Polacy mają świadomość, że polityka wschodnia jest niezwykle istotna. Musi być oparta na racjonalności, ale także na tym, co jest poszerzeniem integracji i bdowaniem gwarancji bezpieczeństwa. Co do straszenia, to straszy Putin. To on chce nam pokazać, że jest nieobliczalny, groźny, że niespełnienie jego humorów może oznaczać konflikt zbrojny.
I tych humorów zdaniem Jarosława Kaczyńskiego boi się Donald Tusk, bo nie chce przekopać Mierzei Wiślanej.
To absurd.
A może jest tak, że Donald Tusk, przechodząc na retorykę antyrosyjską, wszedł w buty Jarosława Kaczyńskiego i dlatego on musiał dwa razy mocniej uderzyć.
Problem polega dokładnie na czymś odwrotnym. Bo gdyby Donald Tusk uprawiał nieracjonalną politykę, to nie miałby tylu sprzymierzeńców na arenie międzynarodowej. Bez Polski nie są podejmowane decyzje w sprawie Rosji i Ukrainy. Widać, że głos Polski się liczy. Nie chcę nawet spekulować, co byłoby, gdyby Jarosław Kaczyński był premierem kraju. Taka sytuacja już była. Wtedy mieliśmy małe poważanie za granicą. Nie wracając do przeszłości, cieszę się, że o sprawach Ukrainy i polityki wschodniej zaczęliśmy mówić wspólnym językiem. Wydaje mi się, że eskalacja i pewien wyścig, który w ramach kampanii wyborczej czasem się pojawia, ale znowu trąci tanim populizmem, nie wyjdzie nam na dobre. To nie przypadek, że pojawiły się propozycje tworzenia listy sankcji wobec Rosji razem z zamknięciem małego ruchu granicznego. Takie zachowania nie budują powagi naszego państwa na arenie międzynarodowej ani relacji z innymi krajami.
Pana zdaniem, jakie byłby te relacje, gdyby premierem był Jarosław Kaczyński?
Nie chcę uprawiać tego rodzaju gdybania. Jeśli chodzi o dwóch premierów, to nie ma żadnych podobieństw w uprawianiu przez nich polityki wschodniej. Donald Tusk jest w polityce wschodniej skuteczny, w przeciwieństwie do swojego poprzednika. Poza tym jest wiarygodny i słuchany przez sprzymierzeńców, mówię tu nie tylko o naturalnych sojusznikach. Proszę zauważyć, że Putin osamotniony na arenie międzynarodowej nie może wykorzystać pretekstu, że ferment w Europie tworzą nieodpowiedzialni Polacy, kierując się rusofobią.
Przejdźmy do kampanii. PiS od początku chciał ją sprowadzić na tory krajowe. Kilka tygodni temu prezes PiS przedstawił program, w którym zobowiązał się do wprowadzenia comiesięcznego dodatku rodzinnego w wysokości 500 zł na drugie i kolejne dzieci do 18. roku życia. W nowym programie PiS przewiduje również wydłużenie urlopów macierzyńskich oraz stworzenie 1,2 mln nowych miejsc pracy dla młodych.
A także bilion inwestycji finansowych... Program PiS to populizm i socjalizm do kwadratu. Obietnice Jarosława Kaczyńskiego nie mają realnego pokrycia.
Jak podobają się Panu negatywne spoty?
Nie podobają mi się.
Platforma też wypuściła negatywny spot. To źle?
Na atak jest odpowiedź. Problem polega na tym, że dzisiaj przed Parlamentem Europejskim jest wielkie zadanie, bo określenie przyszłości, która stoi pod znakiem zapytania. Czy chcemy dalszej integracji czy dezintegracji. Ilość głosów populistycznych może doprowadzić do demontażu Unii Europejskiej. A myślę, że nie byłoby lepszego scenariusza dla Rosji, gdyby taka dezintegracja nastąpiła. Prezydent Putin (...)

Źródło: polskatimes.pl


bg Image