Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-XCOW7oo2s2Dhzk8_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-XCOW7oo2s2Dhzk8_180x130-0.png'
crop-XCOW7oo2s2Dhzk8_180x130-0.png
Warto walczyć o suwerenną i niezależną Ukrainę. To jest kwestia polskiego bezpieczeństwa i polskiej przyszłości - powiedział w "Sygnałach dnia" przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, Grzegorz Schetyna. Krzysztof Grzesiowski: W sygnałowym studiu we Wrocławiu szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych poseł Grzegorz Schetyna, Platforma Obywatelska. Dzień dobry, panie pośle.
Grzegorz Schetyna: Dzień dobry, kłaniam się państwu, witam panów.
Coś w sprawie urody miast chciałby pan na początek?
Nie, nie chcę przykrości robić tutaj.
Ale komu?
Ale powiem tak, że Wrocław słoneczny bardzo dzisiaj i taki naprawdę wiosenny. I piękny, jak zwykle, jak zawsze.
No dobrze, ale żeby nie było tak, że jak nie ma o czym, to o pogodzie, to jednak konkretnie. „Silna Polska w bezpiecznej Europie”, to hasło w tej kampanii do Parlamentu Europejskiego pana partii, czyli Platformy Obywatelskiej. Wymyśliłby pan lepsze?
Ono wpisuje się w całą konwencję zdarzeń ostatnich tygodni i miesięcy i jest czymś takim bardzo naturalnym, bo potwierdza politykę rządu, politykę koalicji Platformy Obywatelskiej, to, co mówimy przez te ostatnie miesiące i co robimy, to znaczy opisuje sytuację w regionie, ten konflikt rosyjsko-ukraiński, aneksję Krymu i pokazuje, co Polska, co Polacy powinni robić w perspektywie tych najbliższych miesięcy, ale przede wszystkim tych europejskich wyborów, inwestować w polskie bezpieczeństwo i budować czy współuczestniczyć w budowie silnych struktur europejskich.
Ktoś zwrócił uwagę, że to hasło „Silna Polska w bezpiecznej Europie” niewiele się różni od hasła sprzed bodaj 11 lat Prawa i Sprawiedliwości, które brzmiało: „Bezpieczna Polska w Europie”. Tak na dobrą sprawę jak by się uprzeć, to niczym się specjalnie nie różnią.
Tak, ale przyzna pan, że 11 lat temu, żebyśmy powiedzieli sobie wprost, w 2003 roku sytuacja też w Europie była inna. My wprawdzie byliśmy już w Unii... byliśmy w NATO, byliśmy przed wejściem do Unii Europejskiej, ale nie było takiej wojennej sytuacji, nie było aneksji Krymu, nie było agresywnych zachowań prezydenta Rosji czy w ogóle Rosji jako kraju, nie była zagrożona suwerenność i integralność terytorialna krajów europejskich tak jak dzisiaj, bo... tak jak wczoraj i dzisiaj. Więc to hasło odpowiada na wyzwanie obecnej sytuacji. Wtedy moim zdaniem było czymś zupełnie innym, pokazywało politykę PiS-u w tamtym czasie.
Czyli liczy się polityczny kontekst, kontekst czasów, w których takie hasła się pojawiają?
Tak, polityczna reakcja, tak, uważam, że to jest ważne. Nie można uciekać od najważniejszych wyzwań, to widać, jak Polacy przejmują się tą sytuacją na Wschodzie, jakie pytania, jakie oczekiwania mają od partii, od polityków, którzy dają im... dają lub nie gwarancje bezpieczeństwa, którzy chcą wygrywać wybory i odpowiadać za ich przyszłość. Więc to jest odpowiedź na obecną sytuację tu i teraz. I uważam, że na tym powinna czy nawet powiem więcej: musi polegać polityka. I kampania wyborcza jest najlepszym czasem, żeby o tym rozmawiać i takie scenariusze tej najbliższej przyszłości kreślić.
A jak pan odpowiada tym, którzy uważają, że Platforma, a zwłaszcza pan premier Donald Tusk chcąc wygrać wybory do Parlamentu Europejskiego, wprost straszą wojną?
Nie mam... To nie jest takie proste, bo wszyscy jesteśmy jednak... byliśmy świadkami i jesteśmy zakładnikami tego myślenia, które jest... które może przynosić też nie najbardziej różowe i optymistyczne scenariusze. Ja wielokrotnie byłem na Majdanie i na Ukrainie i widziałem to z bliska, jeszcze w momencie czy w fazie takiego entuzjazmu i takiego optymizmu, z którym Ukraińcy patrzyli w przyszłość, potem przyszły tragiczne sytuacje w Kijowie, potem przyszła aneksja Krymu, sytuacja jest zupełnie inna, zupełnie nowa. Więc uważam, że tu nie ma co straszyć, tu po prostu trzeba pisać scenariusz równoległy, taki, który pokaże, czym Polska, czym polska polityka musi się zająć. A mówiąc zupełnie wprost, to jest tak, że to nie może być tylko kampania wyborcza i nie mam takiego wrażenia, że to jest narzucony temat na kampanię wyborczą, bo kampania wyborcza się skończy, a zostanie życie tu i teraz, życie w Polsce, polskie problemy równie ważne przecież, jak te zewnętrzne.
Skoro przypomniał pan o swoich pobytach na Ukrainie, w Kijowie, ja już cytowałem te słowa podczas rozmowy z posłem Januszem Palikotem godzinę temu, takie słowa, które przytoczył poseł Eugeniusz Kłopotek o naszych rolnikach, którzy winią „tych, co się mizdrzyli (to pewnie i pana mają na myśli) do Ukraińców na Majdanie i przez to staliśmy na czele antyrosyjskiej krucjaty, a teraz odczuwamy tego skutki”, mówią ci, którzy produkują, hodują, wytwarzają, a rynek rosyjski jest dla nich zamknięty. I co im pan odpowie?
Te dwie rzeczy są zupełnie obok siebie. Po pierwsze warto walczyć o suwerenną i niezależną Ukrainę, to jest kwestia polskiego bezpieczeństwa i polskiej przyszłości, i zawsze będę to mówił i zawsze będę robił wszystko, żeby tak się stało, to jest kwestia bezpieczeństwa polskich granic i bezpieczeństwa polskiego domu. Natomiast z drugiej strony, to, co oczywiście... z czym kraje europejskie musiały się liczyć, wprowadzając warianty sankcji, wprowadzając bardzo taką twardą politykę w stosunku do Rosji, to możliwości retorsji, odpowiedzi rosyjskiej, i to jest kwestia... I ja mówiłem o tym od początku, że trzeba się liczyć, że jeżeli Rosjanie będą odreagowywać politykę europejską, to będą to robić, oczywiście zamykając swój rynek, jeśli chodzi o żywność. I tak się stało czy tak się dzieje. I te kraje, które były tutaj, które są najbliższe i najbardziej związane z rynkiem wewnętrznym Rosji, czyli tak jak Polska, Litwa, też Finlandia w pewnej części, musiały się liczyć z tymi sankcjami, że one mogą dotykać w tym wypadku polskich producentów. To jest pytanie do naszej... pytanie o naszą skuteczność polityki w Europie, bo to Europa powinna reagować na taką sytuację, to Europa powinna mieć możliwość decyzji o funduszu solidarności, czyli ci, którzy tracą na europejskiej polityce w stosunku do Rosji, muszą liczyć na to, że Europa w ich sytuacji ich wesprze. I to jest ciągle przed nami, o tym będziemy rozmawiać, także w Brukseli.
Panie pośle, a czy jest pan krytyczny wobec tego składu na listach wyborczych Platformy we wszystkich regionach? Coś by pan zmienił, coś by pan poprzestawiał z jedynki na dwójkę, z dwójki na piątkę i tak dalej?
Zawsze tak jest, tylko polityka partyjna to polityka... to musi być odpowiedzialność tych instytucji, tych ciał, które te ostateczne listy akceptują i potwierdzają. Jest kilka rzeczy, które bym zmienił, ale to jest mój indywidualny pogląd. Zawsze wybory dają... weryfikują dobre czy złe pomysły. One wszystko pokażą i tak samo jak będzie to sprawdzian dla Michała Kamińskiego, czy uzyska zaufanie wyborców na Lubelszczyźnie, bo ta decyzja była chyba najbardziej kontrowersyjną w procesie pisania list przez Platformę Obywatelską, tak mam tutaj wątpliwości w stosunku do Dolnego Śląska, no ale to już zostawiam, bo te sprawy wielokrotnie zostały omawiane. Żal mi tutaj, że po prostu tutaj eurodeputowany Piotr Borys nie znalazł się na liście, to jest wymierna szkoda dla listy Platformy Obywatelskiej na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie i za to zapłacimy gorszym wynikiem, to jest oczywiste.
Zdaje się, że pan premier Tusk ma zupełnie inne zdanie w sprawie pana Piotra Borysa, ale nie o to chodzi. Taka krótka zagadka. Kto to powiedział, panie pośle: „Nie ma wiarygodniejszej drużyny dla hasła »Silna Polska w bezpiecznej Europie« niż dzisiejsza drużyna Platformy Obywatelskiej”?
Gdybym szukał przewrotności, to bym powiedział, że Michał Kamiński.
Zgadł pan.
Tak?
Musimy się umówić co do formy nagrody, tak. To takie nadrabianie...
Nie umawialiśmy się (...)
...nadrabianie za poprzednie lata, kiedy był głównym krytykiem pana partii?
Trochę tak, to jest taka... z taką żarliwością neofity Michał Kamiński prowadzi swoją kampanię, chcąc uzyskać mandat, to oczywiste. Jest pytanie: czy jego obecność na listach Platformy Obywatelskiej pomoże, czy też nie? Zobaczymy, wyborcy zdecydują, będziemy wszystko wiedzieli pod koniec maja.
Te sondaże ostatnie, które pan na pewno czyta, a w które prawdopodobnie, jak wszyscy politycy pytani, pan nie wierzy, pokazują, że obie największe partie, czyli Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość, zaczynają iść łeb w łeb. Czy to jest tendencja trwała, czy w pewnym momencie może coś się wydarzyć, co spowoduje zmianę i ta różnica w procentach będzie większa? No i oczywiście ostateczny wynik wyborów do Parlamentu będzie tego konsekwencją.
Może się wydarzyć, bo tak jak pamięta pan redaktor, jeszcze miesiąc temu, parę miesięcy temu przewaga PiS-u była bardzo znaczna. Sytuacja na Ukrainie, tak mówią socjologowie, zmieniła, tak wszyscy czujemy, zmieniła też takie poczucie i oczekiwania Polaków od polityki i od tych wyborów, ale wszystko się może zdarzyć. Jesteśmy ponad 2 lata bez wyborów i ciągle operujemy i żyjemy sondażami. Ten prawdziwy sondaż odbędzie się 25 maja, będziemy wiedzieć, jak i czego oczekują, jak myślą o polskiej polityce i o polskich partiach Polacy i czego od polskiej polityki oczekują. Wszystko się tutaj może zdarzyć. Warto jednak ciągle namawiać, żeby frekwencja była duża. Ona w wyborach europejskich jest zwykle pomiędzy 20 a 25%, to niewiele. Powinniśmy wszyscy namawiać Polaków, żeby poszli do wyborów i zdecydowali o przyszłości Polski w Europie. To jest naprawdę ważne, od tego wiele będzie zależeć w perspektywie najbliższych lat.

Źródło: polskieradio.pl

bg Image