Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-mtRezT0mq6Te8B7_180x130-0.png'
There was a problem loading image 'images/kppo3/articles/crop-mtRezT0mq6Te8B7_180x130-0.png'
crop-mtRezT0mq6Te8B7_180x130-0.png
Moskwa i prezydent Putin są w międzynarodowej izolacji ws. Ukrainy. Przeciwko dezintegracji Ukrainy wypowiedział się nawet prezydent Białorusi. Nie oznacza to jednak, że Putin nie jest zdeterminowany w swoich działaniach - mówi poseł Andrzej Halicki.

Krzysztof Grzesiowski: Poseł Andrzej Halicki, poseł Platformy Obywatelskiej. Dzień dobry, panie pośle.

Andrzej Halicki: Dzień dobry państwu, dzień dobry.

Patrzę na zegar, jeszcze 42 minuty do godziny ósmej.

Do ultimatum.

Tak. I o godzinie ósmej ma upłynąć ultimatum postawione... no właśnie, tu jest problem, separatystom prorosyjskim czy separatystom wręcz rosyjskim?

Ja nie mam wątpliwości, że tutaj jest aktywna rola Moskwy w tych zdarzeniach i było to widać wcześniej, także na Majdanie, no a później mieliśmy aneksję Krymu. Dziś scenariusz bardzo podobny do tego krymskiego w Donbasie i to, co się dzieje w Doniecku i w innych miastach tego regionu myślę, że musi się spotkać z mocną odpowiedzią Kijowa, mocną odpowiedzią rządu Ukrainy. To jest jedyna metoda potwierdzenia kontroli nad całym państwem.

Czyli Ukraina nie może czekać na rozwój wypadków, musi działać rząd, Kijów.

Myślę, że możemy się spodziewać tutaj akcji oddziałów specjalnych, tego specjalnego 12-tysięcznego oddziału Wostok, to są grupy przygotowane do akcji antyterrorystycznych. Myślę, że będą w użyciu.

Ba, Ołeh Turczynow mówi nawet o użyciu armii wręcz po prostu, nawet nie tylko służb specjalnych, ale armii. I ciekawa jest reakcja Moskwy, reakcja Kremla po decyzji Ołeha Turczynowa, że to, co powiedział, to jest przestępczy rozkaz. Interesująco brzmi takie sformułowanie, przyzna pan.

 No, to taka próba odwracania kota ogonem, bo również mieliśmy wypowiedź byłego prezydenta mniej więcej w tym samym duchu, który właściwie czyta te oświadczenia i jest używany właśnie w takich momentach. Rada Bezpieczeństwa ONZ, też próba wciągnięcia jej ze strony Rosji w taką interpretację nie powiodła się. Więc tutaj myślę, że...

„Siepacze z Majdanu muszą zaprzestać atakowania własnego narodu”.

Tak, myślę, że się nie uda, Moskwa i prezydent Putin  jest w wyraźnej izolacji międzynarodowej i, ba, przeciwko dezintegracji Ukrainy wypowiedział się nawet Łukaszenka. Więc tutaj, można powiedzieć, jest samotny. Natomiast to nie oznacza, że nie jest...

Samotny, ale silny.

...zdeterminowany. Tak. Jest wyraźnie zdeterminowany do przeszkadzania w osiągnięciu przez rząd Ukrainy, przez obecne władze Ukrainy spokoju i tego procesu proeuropejskiego i ten proces proeuropejski chce za wszelką cenę zatrzymać, więc destabilizować sytuację na Ukrainie i czyni to w sposób bezpośredni, to nie ulega wątpliwości.

No i teraz reakcja świata. Samantha Power, ambasador Stanów Zjednoczonych przy Organizacji Narodów Zjednoczonych wręcz mówi o tym, że sankcje zostaną zaostrzone, jeśli działania, do których ostatnio dochodzi, będą kontynuowane. No tak, ale Stany to jest jeden kraj, jeden prezydent, a tu mamy po drugiej stronie...

Ale mamy...

...Unię Europejską, gdzie jest 28 państw i 28 interesów.

A.H.: Nie do końca. Proszę zauważyć, że Europa mówi jednym głosem, jeżeli mamy próbę takiej dezintegracji, jeżeli chodzi o taką politykę zewnętrzną, chociażby ten list wysłany na 18 różnych adresów, to Europa będzie i odpowiadać jednym głosem, i odpowiada jednym głosem, jednomyślnie. To jest oczywiście trudniejsze wypracowywanie takiej decyzji i trochę wolniejsze niż ten jeden długopis czy ten jeden głos, ale Europa reaguje szybko i zdecydowanie, i to dobrze. Natomiast musimy wrócić jeszcze do sytuacji na samej Ukrainie, bo to oczywiście nie jest dobre i w żaden sposób nie jest pożądanym, myślę o samym fizycznym... i takiej interwencji, która może się różnie skończyć, ale jeżeli nie ma innego wyboru, to widać, że rząd Ukrainy nie może dłużej czekać. Ci teoretycznie separatyści, niby spontanicznie gromadzący się, przecież są w jednych mundurach, uzbrojeni w ten sam sprzęt, w jednakowy sprzęt, to nie są grupy, które są w jakimś sensie złożone z protestujących demonstrantów czy cywilów, którzy się po prostu czemuś przeciwstawiają albo coś oczekują. To są zorganizowane grupy... no, nie chcę tutaj używać nazw jednostek, ale ewidentnie przeszkolone, wyszkolone, bardzo dobrze wyszkolone i bardzo dobrze uzbrojone. To nie jest wewnętrzna siła.

Jest tylko jeszcze jeden problem w przypadku czy to Doniecka, Ługańska, Charkowa czy innych miejscowości, które zostały objęte różnego rodzaju zamieszkami organizowanymi przez separatystów prorosyjskich. Tamtejsza administracja jest po ich stronie.

To jest bardzo...

To nie jest tak, że oni muszą zajmować coś siłą, ponieważ ten, kto jest wewnątrz, podnosi ręce i mówi: proszę bardzo, zapraszam.

To jest duży problem, jeżeli chodzi o sytuację wewnątrz także z uwagi na pozycję oligarchów. I myślę, że tu oczekiwanie społeczeństwa ukraińskiego bardzo mocnych i takich daleko idących zmian także w tym kierunku dla niektórych jest groźne. I być może, że usiłują sobie zachować pewne wpływy takie, powiedzmy, quasi-autonomiczne.

Czy przez to chce pan powiedzieć, że będąc oligarchą ukraińskim wcale nie znaczy, że będzie się także oligarchą rosyjskim, gdyby się zmieniła nieco geografia?

A właśnie. I myślę, że ta sytuacja w związku z tym jest bardzo skomplikowaną i także z tego punktu widzenia możemy mieć różnego rodzaju kłopoty, jeżeli chodzi o tę transformację, bo przecież ona będzie narażona na wiele, wiele, wiele także wewnętrznych hamulców, barier. I to jest okres, który my przecież przechodziliśmy wiele lat. Trudno oczekiwać, żeby rząd ukraiński dokonał jej w miesiące. Więc znowu będzie to okres bardzo długi. (...)

Cała rozmowa: polskieradio.pl


bg Image