2014-04-17-426.png

Zdaniem przewodniczącego sejmowej komisji spraw zagranicznych Grzegorza Schetyny, dla wielu państw członkowskich, kryzys ukraiński to tylko konflikt terytorialny, graniczny.

W czwartek w Genewie ma się odbyć spotkanie szefów dyplomacji USA, Unii Europejskiej, Rosji i Ukrainy. John Kerry, Catherine Ashton, Siergiej Ławrow i Andrij Deszczyca mają rozmawiać o perspektywach rozwiązania kryzysu ukraińskiego. W ocenie gościa audycji "Salon polityczny Trójki", Grzegorza Schetyny, do spotkania dojdzie, a Siergiej Ławrow podejmie rozmowy w imieniu Rosji. Ważniejsze zaś od pytania, czy ministrom uda się usiąść przy jednym stole, jest pytanie, co z tego wyniknie.

Polityk jest zdania, że kraje członkowskie Unii Europejskiej nie bardzo chcą się zajmować Ukrainą, nie mają poczucia, że to istotna kwestia. - Nie zdają sobie sprawy z tego, jakie znaczenie to, co się dzieje na Ukrainie ma dla przyszłości całej Europy. Wydaje im się, że to daleka zagranica - tłumaczy.

Z kolei Kremlowi - według rozmówcy Beaty Michniewicz - zależy na tym, by sprawa się rozmyła. - Rosja zrobi wszystko, by destabilizować sytuację na wschodniej i południowej Ukrainie do wyborów prezydenckich i samorządowych, które mają się odbyć 25 maja. Będzie chciała pokazać, że Ukraina nie jest krajem, który może sobie sam poradzić - twierdzi.

Zdaniem Grzegorza Schetyny najbliższe dni i tygodnie to będzie sprawdzian dla Ukrainy. Kraj ten będzie musiał - jak zaznacza - "pokazać, że daje sobie radę ze swoją państwowością". - Ukraińcy będą sami musieli odpowiedzieć sobie na pytanie, czy są w stanie obronić integralność terytorium, obronić instytucje ukraińskie, czy też nie mają na to siły - tłumaczy.

Według niego kluczem do rozwiązania kryzysu ukraińskiego są wybory. - Głosowanie musi się odbyć na całym terytorium Ukrainy. To będzie sprawdzian dla państwa - mówi przewodniczący komisji spraw zagranicznych.

Źródło: polskieradio.pl


bg Image