2014-04-18-425.png

Rozumiem obawy rodziców, którzy zadają sobie pytanie czy moje dziecko na pewno tę gotowość szkolną posiada, tyle że badanie dojrzałości szkolnej dziecka w styczniu, czy w lutym nie ma sensu - mówi minister edukacji narodowej Joanna Kluzik-Rostkowska.

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska, wita Monika Olejnik, dzień dobry.

Joanna Kluzik-Rostkowska:Dzień dobry, witam serdecznie, pozdrawiam Weronikę.

Monika Olejnik: Weronika jeszcze dodała, że podręcznik jest fajny, podoba mi się dlatego, że jest dużo obrazków, a mało liter, w moim podręczniku były tylko litery, litery, a żadnych obrazków.

Joanna Kluzik-Rostkowska: No, no i dobrze, tak ma być.

Monika Olejnik: Tak, tak mówi Weronika, pani minister, a pani doktor Cackowska z Uniwersytetu Gdańskiego mówi „Gazecie Wyborczej” – „Niestety widzimy tu chaos, to wielka chmura zmieszanych estetyk, przerysowanie realizmu, kalki komputerowe, fotografie, wycinanki, uproszczone rysunki wykonane w programie komputerowym” itd., itd.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Tylko to jest to, co akurat dzieci doceniają najbardziej i również różni dorośli, którzy z tym podręcznikiem się zetknęli. To znaczy oni uważają, że ta różnorodność i to, że jest taki kolorowy jest plusem. Na pewno opinie będą bardzo różne. Powiesiliśmy wczoraj ten podręcznik na stronie internetowej, czekamy na komentarze, przez dwa tygodnie można do nas pisać i komentować.

Monika Olejnik: Znawczyni literatury dziecięcej dodaje jeszcze, że w elementarzu „nie powinno być miejsca dla ilustracji ośmieszonych, źle przedstawionych dziecięcych postaci”.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Ale pani redaktor, ale tam jeszcze obok tej wypowiedzi są inne, które się kłócą z tą. No, rozmawiajmy. Ten podręcznik był przygotowywany przez fachowców, ufam im, czekamy na komentarze.

Monika Olejnik: A dlaczego akurat pani Maria Lorek  została wybrana do stworzenia podręcznika?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Pani Maria Lorek była bardzo dobrą kandydatką i została wybrana dlatego, że w 93 r. napisała książkę, która wyparła de facto elementarz Falskiego, była bardzo dobrze oceniana i nawet nasi najwięksi przeciwnicy, czyli wydawcy mówią, no, nie możemy o pani Marii Lorek niczego złego powiedzieć, to jest naprawdę dobry wybór, naprawdę dobry autor. Jest autorką bardzo wielu podręczników, zajmowała się również edukacją przedszkolną i przygotowywała specjalne materiały dla sześciolatków, czyli jak znalazł w tym roku, ale to, co jest ważne, to fakt, że prowadzi dwadzieścia kilka szkół, przygotowała swój autorski program nauczania i te elementy, które się znalazły w tej chwili w podręczniku, one były ćwiczone przez kilka kolejnych roczników, dzieci więc niejako różne treści czy różne sposoby nauczania są przećwiczone na kilku rocznikach sześciolatków.

Monika Olejnik: Podręcznik będzie darmowy, czyli rozumiem, że budżet państwa wyda pieniądze na podręcznik, poseł Sławomir Kłosowski, wiceprzewodniczący sejmowej komisji edukacji nauki i młodzieży w „Naszym Dzienniku” mówi z kolei, że w roku budżetowym nie było zapisane, że ten podręcznik zostanie wydany, w związku z tym obawia się, że mogą być zmniejszone środki na wyprawkę szkolną, albo przerzucone środki finansów w ramach działu edukacji i wychowania.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Poseł Sławomir Kłosowski, jako były wiceminister edukacji, który miał okazję zająć się darmowym podręcznikiem siedem lat temu z jakiegoś powodu tego nie zrobił, powinien dokładnie wiedzieć, że w budżecie ministerstwa co roku są zapisane pieniądze na wyprawkę szkolną i my tych pieniędzy nie wydajemy. Więc chciałam uspokoić wszystkich, którzy myślą, że te pieniądze zostaną przekazane na podręcznik kosztem jakichkolwiek innych wydatków, nie, my mamy trzysta milionów na wyprawkę szkolną, nigdy tych pieniędzy nie wydaliśmy, w związku z tym ta suma, która zostanie wydana na podręcznik absolutnie nie uszczupli niczego innego.

Monika Olejnik: Poseł też narzeka, że bałagan, za szybko, że na konferencji prasowej...

Joanna Kluzik-Rostkowska: Naprawdę siedem lat poseł Kłosowski mógł to zrobić, nie zrobił tego, więc teraz powinien trzymać kciuki, ja nie rozumiem dlaczego poseł PiS narzeka i dlaczego mu się nie podoba sytuacja która moim zdaniem powinna mu się wydawać idealna, to znaczy, że z punktu widzenia rodziców pierwszoklasistów ci, którzy przyjdą ze swoimi dziećmi 1 września dowiedzą się, że nie będą ponosić kosztów, ani podręcznika do edukacji wczesnoszkolnej, ani do języka obcego, ani ewentualnych ćwiczeń dodatkowych, myślę, że powinien się cieszyć.

Monika Olejnik: Ten podręcznik ma służyć nie tylko jednemu rocznikowi, ale następnym rocznikom, ale jak to możliwe, przecież dzieci też jedzą przy książkach, chociaż nie powinno się jeść przy książkach, ale można, no nie wiem, różne rzeczy robić  podręcznikiem i trudno żeby taki podręcznik dla pierwszoklasisty służył przez wiele lat następnym dzieciom.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Jakoś przez bardzo wiele pokoleń podręczniki do pierwszej klasy służyły kilku rocznikom dzieci. Zobaczymy, jak to będzie, ten podręcznik jest tak przygotowany i będzie miał tak na tyle solidną okładkę, że mam nadzieję, że te trzy lata wytrzyma. No przecież również dzieci te wczesnoszkolne wypożyczają z biblioteki książki i jako żywo powinny je szanować. To, co mnie bolało i miałam z tym doświadczenie również osobiste, to to, że różne polecenia zmuszały moje dzieci do tego żeby pisały w książce, no wydawało mi się to naprawdę czymś absurdalnym, co mi serce łamało.

Monika Olejnik: No tak, bo potem to wchodzi w nawyk.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Tak, rzeczywiście później trudno przekonać takie dziecko, że są książki, po których się pisze i są takie, po których się nie powinno pisać, więc uważam, że po żadnej książce nie powinno się pisać.

Monika Olejnik: Tylko 35 proc. dzieci pójdzie do szkoły, tylko 35 proc. sześciolatków pójdzie do szkoły, to jest porażka ministerstwa.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Nie, pani redaktor, nie doczytała pani wszystkiego, zawsze trzeba zakładać scenariusze różne i my zakładamy, że pójdzie od 60 do 35 proc. dzieci. My musimy mieć takie widełki, ponieważ de facto nie wiemy...

Monika Olejnik: Ale na razie wyliczenia są 35 proc.

Joanna Kluzik-Rostkowska: Nie, nie, pani redaktor, w tym samym dokumencie są wyliczenia dotyczące 60 proc. dzieci, naprawdę tam jest kilka różnych punktów i musimy szacować, musimy brać pod uwagę różne scenariusze, więc te 35 proc. jest tylko jednym z elementów wyliczeń, proszę zajrzeć dalej, są również wyliczenia dotyczące 60 proc. dzieci i powiem...

Monika Olejnik: A to 35 proc. skąd się wzięło?

Joanna Kluzik-Rostkowska: Wie pani co, no trzeba brać dokładnie z tego samego, skąd się wzięło 60 proc.

Monika Olejnik: No właśnie, to można, no właśnie...

Joanna Kluzik-Rostkowska: Zakładamy, że... założyliśmy, że pójdzie 50 proc. dzieci. Bierzemy pod uwagę sytuację w której część dzieci nie pójdzie ponieważ rodzice zdecydują się na odroczenie, ale również wiemy, że chcą wysłać do szkoły dzieci rodzice, których dzieci się urodził w drugiej części roku. I powiem tak, rzeczywiście są takie miejsca, dotyczy to głównie bardzo dużych miast, w których rodzice zgłosili się do poradni psychologiczno-pedagogicznej z prośbą o otrzymanie dokumentu odroczenia. Ja oczywiście szanuję wszystkie te sytuacje i rozumiem obawy rodziców, którzy zadają sobie pytanie czy moje dziecko na pewno tę gotowość szkolną posiada, tyle że badanie dojrzałości szkolnej dziecka w styczniu, czy w lutym, sześciolatka nie ma sensu i powie to pani każdy pedagog. Jeżeli ktoś rzeczywiście chce sprawdzić ponieważ jest zaniepokojony to powinien to zrobić w czerwcu, w lipcu, w sierpniu. Słyszałam takie opinie, poradnie mówiły, o, jak taki rodzic przychodzi i bardzo chce to my mu dajemy to odroczenie, no to rozumiem, że te poradnie badały tak naprawdę dojrzałość szkolną rodziców, a nie dziecka, ale dobrze. Tylko teraz zaczyna się taki proces, zaczynają do nas dzwonić rodzice i mówią, bo my już ten dokument mamy, ale zmieniliśmy zdanie, co możemy zrobić. No po prostu pójść z dzieckiem do szkoły. Myślę, że spora część rodziców poprosiła o ten dokument na wszelki wypadek ponieważ w tej chwili jest czas rekrutacji do przedszkola, więc tu się zabezpieczyła, a realną decyzję podejmie pod koniec sierpnia, ale rzeczywiście trzeba szanować te sytuacje, które zawsze są, zawsze w każdym roczniku dzieci jest taka grupa, niewielka, co do której nie ma wątpliwości, że lepiej poczekać jeszcze rok. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image