2014-04-18-423.png

Ustalenia z Genewy nie powstrzymają na dłuższą metę Władimira Putina przed realizacją planu poddania sobie części albo całej Ukrainy - uważa wiceprzewodniczący Europejskiej Partii Ludowej europoseł Jacek Saryusz-Wolski.

Po siedmiogodzinnych rozmowach szefowie dyplomacji UE, USA, Rosji i Ukrainy przyjęli ustalenia, które zawarli we wspólnym oświadczeniu. Główne punkty porozumienia wypracowanego w Genewie dotyczą przede wszystkim konieczność deeskalacji przemocy poprzez m.in. rozbrojenie nielegalnych zbrojnych grup i zwrot okupowanych gmachów na Ukrainie.

"Efekt bardzo mizerny"

Ale według wiceprzewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej Jacka Saryusza-Wolskiego efekt rozmów z Genewy "jest bardzo mizerny". Europoseł uważa nawet, że "coś jest" w porównaniach tych rozmów do konferencji w Monachium, tuż przed wybuchem II Wojny Światowej.

- Pierwsza runda do przerwy jest wygrana przez Rosjan i będzie ciąg dalszy w postaci zdeterminowanej polityki Kremla.. (...) Nie takie umowy, nie takie deklaracje Kreml do tej pory łamał. A plan poddania sobie części albo całej Ukrainy jest bardzo wyraźny i nie sądzę żeby to (ustalenia z Genewy - red.) go zatrzymało - mówił Jacek Saryusz-Wolski w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.

Sankcje przez "wybranych"?

I dlatego - w ocenie europosła - niezależnie od przebiegu i rezultatu rozmów pomiędzy UE, USA, Ukrainą a Rosją, sankcje wobec Moskwy powinny zostać wprowadzone. Tymczasem genewskie ustalenia to swojego rodzaju "alibi" do niepodejmowania takiego kroku.

- To wyhamowuje sankcje i daje oddech Rosjanom. Niektórzy twierdzą, że także Kijowowi. Dlatego sądzę, że to raczej zawieszenie broni a nie pokój - podkreślał wiceprzewodniczący EPP. - Obie strony (Moskwa i Bruksela - red.) udają dzisiaj, że nie pada, podczas gdy wiedzą, że pada i że będzie gorzej - dodawał.

Realną perspektywą jest - jak ujawnił europoseł - wprowadzenie sankcji w niedalekiej przyszłości przez "wybrane kraje Unii Europejskiej", w tym m.in. Polskę i zapewne Francję.

"Wszelkie zło" realne, zagrożenie "pośrednie"

Nieco więcej optymizmu Jacek Saryusz-Wolski zachowuje jeśli idzie o dalszy rozwój wypadków na Ukrainie w kontekście zaangażowania Unii. Jak przyznał w TVN24, "nie boi się", że Europa sprzeda Kijów Moskwie.

Za bezzasadne uznaje też straszenie Polaków perspektywą wojny z Rosją. - Polska jest bezpieczna będąc w NATO i UE. To są nasze dwie polisy ubezpieczeniowe - powtarzał. Dodał jednak, że "wszelkie zło i wojna na naszych granicach" jest realna. - A więc pośrednio - nie bezpośrednio, ale pośrednio - jesteśmy zagrożeni - tłumaczył.

Źródło: tvn24.pl


bg Image