siemoniak4.png

"Te wybory samorządowe osadzone są w konkretnej sytuacji politycznej i trudno uciec w kampanii od fundamentalnych spraw. Jesteśmy gotowi do dyskusji programowej. Liczę na to, że ta krótka intensywna, kampania, będzie kampanią dyskusji o tym, jaka ma być Polska, czy Polska ma być w Europie czy nie, i że będzie dyskusją o samorządzie" - mówił w "Sygnałach Dnia" wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak.

Piotr Gociek: Tomasz Siemoniak, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, jest gościem Sygnałów Dnia i radiowej Jedynki. Dzień dobry, panie przewodniczący.

Tomasz Siemoniak: Dzień dobry panom, dzień dobry państwu.

Konwencja wyborcza, ta samorządowa, Prawa i Sprawiedliwości najprawdopodobniej już w najbliższą niedzielę. A Platformy kiedy w takim razie?

Planujemy taką dużą inaugurację kampanii na 8 września. Będzie to formuła Koalicji Obywatelskiej, czyli razem Platforma Obywatelska, .Nowoczesna i inne środowiska, które przyciągamy, które zapraszamy do współpracy.

No ale jeśli chodzi o takie ramy organizacyjne, to klamka zapadła już, bo wczoraj upłynął termin rejestracji komitetów wyborczych, więc tak jak tam to zostało zgłoszone, to już tak zostać musi, przynajmniej w tej kampanii. Wybory samorządowe bardzo blisko, krótka, intensywna kampania. Następna jakaś akcja billboardowa szykuje się Platformy Obywatelskiej po tej, która już znalazła się na ulicach polskich miast?

Skupiamy się na 8 września, jesteśmy gotowi do dyskusji programowej. W zeszły poniedziałek wysłaliśmy do premiera Morawieckiego, który chciał bitwy na programy, nasz program przyjęty jeszcze w zeszłym roku „Polska samorządna”, no i czekamy, bo programu PiS-u, mimo dużego wysiłku, nie można nigdzie znaleźć na stronach internetowych ani premier nam nie przysłał. Więc liczę na to, że ta krótka kampania, intensywna, będzie taką kampanią dyskusji o tym, jaka Polska, czy Polska w Europie czy nie, jak prominentni politycy obozu rządzącego sugerują, i będzie też dyskusją o samorządzie. I tutaj mamy bardzo mocne aktywa w postaci tysięcy samorządowców, wielu prezydentów, marszałków, którzy będą mówili, co planują na następną pięcioletnią kadencję.

Ale pan naprawdę wierzy w to, co mówi, kiedy sugeruje, że prominentni politycy obozu rządzącego rozważają, jak to ładnie ujmuje poseł Szczerba i dzisiaj cytuje Wyborcza na pierwszej stronie, Polexit? To jest przecież nadinterpretacja zdecydowana słów wicepremiera Gowina. On powiedział, że Polska nie musi brać pod uwagę orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wtedy, kiedy dotyczą one kwestii prawa krajowego. Trybunał w sprawach prawa unijnego się przede wszystkim wypowiada, więc to nie żaden Polexit.

Jarosław Gowin jest zbyt doświadczonym politykiem, żeby nie widzieć, jakie skutki jego przecież nie gdzieś rzucona bokiem, tylko autoryzowana wypowiedź w wywiadzie, wywoła. I komentarze większości mediów są tutaj dość jednoznaczne. To jest dopuszczenie możliwości takiej, że to zignorowanie orzeczenia Trybunału europejskiego tak naprawdę oznacza początek rozstawania się z Unią. I jasne, że wicepremier Gowin potem zaprzeczał, wyjaśniał i tak dalej, natomiast sens tej wypowiedzi jest bardzo jasny i potwierdzony trzyletnią eurosceptyczną polityką Prawa i Sprawiedliwości, bo przecież mamy artykuł 7 uruchomiony, gdzie jest naruszenie praworządności czy się je bada, jest mowa o stu miliardach złotych mniej w następnej perspektywie. To wszystko są dowody na to, że PiS nie potrafi sobie poradzić z Unią Europejską. I ta wypowiedź wicepremiera Gowina tak naprawdę jest ważną cezurą, bo to nie jest tak, że takie rzeczy się mówi...

Mam inną wypowiedź, profesor Przemysław Żurawski vel Grajewski, Akademia Dyplomatyczna MSZ: „Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej może się wypowiadać wyłącznie w sprawie przestrzegania lub nie prawa Unii Europejskiej”...

Ale wie pan, to są urzędnicy rządowi, nie mają prawa do własnego zdania.

Leszek Mazur, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa, w Sygnałach Dnia godzinę temu mówił o tym, że nawet jeżeli jakieś orzeczenia w sprawie tych pytań skierowanych przez Sąd Najwyższy zapadną, to będą to na pewno orzeczenia jednostkowe dotyczące tych konkretnych kwestii, o które pyta Sąd Najwyższy, a nie jakiejś ogólnej oceny reformy sądownictwa. Z kolei wiceminister sprawiedliwości pan Michał...

A skąd to ten pan wie, takie rzeczy? To są różne wypowiedzi...

Z praktyki Trybunału. Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości, w Sygnałach pół godziny temu: nie jest pewne, że w ogóle Trybunał wyda w tej sprawie opinię, bo bywały i takie sytuacje, kiedy...

Panie redaktorze, cytuje pan, i oczywiście mają prawo do takiego zdania, ale wszystko to są ludzie zależni od rządu bądź funkcjonariusze rządowi, trudno, żeby mówili coś innego. Na razie stan rzeczy jest taki, że Sąd Najwyższy wysłał zapytania do Europejskiego Trybunału i w gruncie rzeczy tylko Europejski Trybunał może się w tej sprawie wypowiedzieć. I przy całym szacunku, nie będzie się sugerował wypowiedziami ludzi, którzy stoją za tym, co się wydarzyło z polskim sądownictwem przez ostatnie lata i miesiące, tylko będzie badał sprawę taką, jaka ona jest.

A Rzeczpospolita dzisiaj na pierwszej stronie informuje, że nawet jeśli Trybunał w najbliższych tygodniach przyjmie przyspieszony tryb zajmowania się sprawą, to i tak pewnie koło roku będzie trzeba czekać na rozstrzygnięcie i co przez ten rok ma się dziać? KRS ma nie działać? Sąd Najwyższy ma wstrzymać się od działań? Trudno to sobie wyobrazić.

Działania KRS są nielegalne, one łamią Sąd Najwyższy i to jest jakby istota sprawy, a nie to, ile Europejski Trybunał będzie się sprawą zajmował. Mamy do czynienia z sytuacją taką, w której obóz rządzący brutalnie wymienia skład Sądu Najwyższego, za moment będzie wymieniał tę izbę, która zatwierdza wyniki wyborów, więc dzieją się bardzo złe rzeczy. I tak naprawdę to, co zrobi Europa, jest istotne, natomiast ważne jest to, co się dzieje tutaj, w Polsce, i jak widać, KRS, ten nowy KRS nielegalnie każdego dnia łamie Sąd Najwyższy, próbuje łamać Sąd Najwyższy. Nie ma tu już w ogóle takiego kontekstu jakości sądownictwa, przyspieszenia spraw. To jest po prostu naga walka o władzę. I naprawdę ja bardzo się dziwię wszystkim w PiS-ie, którzy akceptują to, że w Izbie Dyscyplinarnej większość będą mieli prokuratorzy podlegli ministrowi sprawiedliwości. To jest przejęcie władzy nad sądownictwem przez prokuratora generalnego, przez polityka. Dziś on jest po tej stronie, jutro będzie po tamtej. To jest naprawdę fatalny kierunek. (...)

Cała rozmowa:  polskieradio.pl


bg Image