siemoniak6.png

"Gdyby nie rządy PiS-u, które wyglądają tak, jak wyglądają, być może polska scena polityczna byłaby jak te rozkwitające sto kwiatów. Dzisiaj jest silna potrzeba, żeby być razem, silna potrzeba konsolidowania i Koalicja Obywatelska jest tego efektem" - mówił w rozmowie z Konradem Piaseckim Tomasz Siemoniak, wicepremier i minister obrony narodowej w rządzie PO-PSL i wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej.

Konrad Piasecki: Wiceprzewodniczący PO Tomasz Siemoniak, wyznaczony na szefa jej kampanii w wyborach samorządowych, europejskich i parlamentarnych. Za jakie grzechy pana tak partia pokarała?

Tomasz Siemoniak: Grzechów nie pamiętam.

Ale za wszystkie te, które pan pamięta, serdecznie pan żałuje.

Tak się ułożyło w kalendarzu politycznym, chyba nigdy tak nie było, żeby tak krótko po sobie następowały kolejne wybory.

Nie, nie takie wybory bywały . Prezydenckie z parlamentarnymi bywały co tydzień i jakoś sobie radziliśmy.

No ale żeby były cztery kampanie wyborcze w krótkim czasie, to tak nie było.

I tylko Tomasz Siemoniak mógł wziąć to na swoje potężne barki.

Barki potężne, więc przyjąłem tę rolę...

Z dobrodziejstwem inwentarza.

Nie, tutaj inwentarz bogaty, oczywiście. Natomiast też ze świadomością taką, że Koalicja Obywatelska, którą powołaliśmy z Nowoczesną to jest nowa jakość w polityce, nowa koalicja i trzeba nadać jej odpowiednią dynamikę, a myślę, że też - tak pół-żartem - moje doświadczenia obronno-wojenne tutaj odgrywają swoją rolę, bo kampania jest tak jak prowadzenie wojny.

Ale jeśli pan był ministrem obrony, to wskazuje i wróży raczej taktykę defensywną i modlenie się o to, żeby porażki nie doznać, bo jednak polska doktryna wojenna w Polsce to jest dzisiaj doktryna obronna, a nie doktryna ataku -  chyba że czegoś nie wiem.

Może pan czegoś nie wie. Nawet pan nie wie wszystkiego.

A, czyli mamy plany ofensywne w głębokich sejfach ukryte?

Chcę tutaj otoczyć to tajemnicą, natomiast tradycyjnie u nas się nazywa tę rolę ministrem obrony, zresztą w wielu krajach, natomiast w duszach wielu ministrów obrony grają ataki. I myślę, że tak do tego trzeba podchodzić.

Czyli pan też się trochę Napoleonem widział i widzi?

Nie, gdzie tam Napoleonem. Natomiast wydaje mi się, że mam doświadczenie - jestem już trochę w polityce, też byłem przy kampaniach wyborczych, też kierowałem MON-em - że to wszystko jestem w stanie razem z koleżankami i kolegami z PO i z Nowoczesnej dobrze spożytkować.

No właśnie, ale zaintrygowało mnie to, że pan został szefem kampanii wyborczej tzw. Koalicji Obywatelskiej - czy Nowoczesna wie, że wy ją tak zagospodarowaliście i w roli swojego żelaznego koalicjanta widzicie na najbliższe trzy albo nawet cztery wybory?

Przecież przewodniczący Schetyna omówił to z przewodniczącą Lubnauer, razem to ogłaszali w zeszłym tygodniu.

Ale właśnie po przewodniczącej Lubnauer nie widzę takiego przekonania, że ona i w wyborach samorządowych, i w wyborach europejskich, i w wyborach parlamentarnych pójdzie razem z wami i z panem, pod pańskim przewodem.

Ja nie chcę tutaj analizować różnych wypowiedzi, dla mnie jest oczywiste: idziemy razem po to, żeby te wybory wygrywać, i powołujemy szefostwo kampanii, to jasne, ale też i sztab, wspólny sztab, gdzie będą poseł Jacek Protas szefem, będą zastępcy z Nowoczesnej, tak że nie ma co tutaj szukać dziury w całym.

Ale pan, rozumiem, w duchu jest przekonany, że we wszystkich tych trzech wyborach idziecie pod jednym szyldem i pod jednym sztandarem?

To jest oczywiste polityczne.

Nie, oczywiste to nie jest...

Ja mówię: politycznie.

...dlatego że choćby w wyborach europejskich: wy należycie do Europejskiej Partii Ludowej, Nowoczesna ma aspiracje, należy, ale też chciałaby w wyborach europejskich wejść do Europejskiej Partii Liberalnej.

Będziemy o tym rozmawiać, najważniejsze są te trzecie wybory z tego punktu widzenia, czyli wybory parlamentarne, i tutaj logika nakazuje, żeby dalej iść razem, więc wydaje mi się, że to jest - cytując tutaj klasyka - oczywista oczywistość. Koalicja Obywatelska powstała po to, żeby być razem.

Po wsze czasy?

Do zwycięstwa i mam nadzieję, do dobrego rządzenia Polską po PiS-ie. Natomiast nie sądzę, żeby ktoś teraz budował sobie scenariusze "co by było, gdyby". Mamy koalicję Obywatelską, to jest wartość, pilnujmy tego, idźmy do przodu.

Tylko że to jest właściwie de facto wchłonięcie Nowoczesnej przez PO. Zdaje pan sobie z tego sprawę?

Ale tak nie jest. Proszę popatrzeć na ostatnie tygodnie - Schetyna, Lubnauer razem jeżdżą po Polsce, razem ogłaszają kolejne kandydatury. Traktujemy Nowoczesną po partnersku i bardzo szanujemy jej wyborców, jej dobry wynik w wyborach.

No tak, ale to jest trochę takie partnerskie traktowanie jak rodzice traktują po partnersku dzieci, ale jednak wiadomo, kto jest rodzicem, ojcem, matką, a kto jest dzieckiem w tym związku.

I rodzice są ważni, i dzieci też.

Nie no, dzieci są szalenie ważne, oczywiście, ale jednak rodzicom podporządkowywać się z reguły muszą.

Jest młodsza Nowoczesna od PO, tak to się ułożyło w polityce, ale to traktujmy jako wartość. Pozyskała wyborców, ma swój program i moim zdaniem nikt w PO nie myśli w pozycji jakiegoś takiego hegemona...

No tak, tylko że to dziecko dobrze dojrzeć nie zdołało, a wyście już to dziecko zagospodarowali, przygarnęli, przytulili i to raczej takim żelaznym uściskiem.

To się bierze z sytuacji w Polsce. Gdyby nie rządy PiS-u, które wyglądają tak, jak wyglądają, być może polska scena polityczna byłaby jak te rozkwitające sto kwiatów. Dzisiaj jest silna potrzeba, żeby być razem, silna potrzeba konsolidowania i Koalicja Obywatelska jest tego efektem.

Rozumiem tym silniejsza, im większa będzie determinacja PiS-u, by przeforsować nową ordynację wyborczą do PE, ordynację, która właściwie wycina wszystkich małych i mówi: "Idźcie w dużych blokach, bo tylko duże bloki mogą iść do PE".

Jestem przekonany, że duże bloki i łączenie jest odpowiedzią na każdą ordynację, cokolwiek PiS wymyśli, lepiej być razem, lepiej być skonsolidowanym.

I rozumiem, że w wyborach europejskich jesteście pod parasol wziąć wszystkich: od Nowoczesnej po wszystkie lewice świata.

Bardzo liczę zwłaszcza na PSL, bo to są nasi partnerzy nie tylko z koalicji rządowej, nie tylko z koalicji samorządowych, ale przede wszystkim w Europejskiej Partii Ludowej i naturalne jest, żeby iść razem. PSL idzie sama do wyborów samorządowych, szanujemy to, natomiast bardzo liczę, że w wyborach europejskich do Koalicji Obywatelskiej dołączy PSL.

A na SLD też pan liczy w wyborach europejskich też pan liczy przy tej ordynacji, jeżeli ona będzie nowa?

Zobaczymy. Sądzę, że wybory europejskie to nie będzie jeszcze ten moment. Jednak rodziny europejskie socjalistów i konserwatywno-ludowa - nasza - to są dwie różne rodziny. Natomiast w wyborach parlamentarnych wyobrażam sobie bardzo szeroki blok wszystkich, wszystkich sił demokratycznych, którzy za Polską europejską, otwartą - no, przeciw PiS-owi, krótko.

Ale rozumiem, że Kukiza pan w tym układzie w żaden sposób nie widzi?

No on się sam nie widzi, więc ja tutaj nie chcę...

Ale jak nie będzie miał wyjścia i będzie ordynacją przymuszany, to będzie musiał się związać z PiS-em albo z wami, albo być przekonany, że nic już nigdy w polityce nie osiągnie.

Sądzę, że jest mu znacznie bliżej do PiS- u - czy jego ludziom - więc jakoś go nie widzę, natomiast oczywiście szanuję Pawła Kukiza i to, że wszedł do Parlamentu, i to, że próbuje czasem desperacko własnym głosem mówić. To należy zawsze doceniać.

Dlaczego wystawiacie kandydata przeciwko Biedroniowi. Tak jesteście zachwyceni nim i jego prezydenturą, a tu się okazuje, że będziecie bratobójczą walkę z nim prowadzić.

Są takie miasta, w których porozumienie nie jest takie proste. Np. we Wrocławiu Nowoczesna ma kilka kandydatów, my - Kazimierza Michała Ujazdowskiego...

No ale tam się można było nie porozumieć, tylko po prostu nie wystawiać nikogo przeciwko Biedroniowi.

Zobaczymy. Na razie wystawiliśmy bardzo dobrą kandydatkę i zobaczymy, co dalej będzie. Na pewno w kampanii słupskiej nie będzie wrogości wobec Roberta Biedronia.

Ciężko prowadzić kampanię nie we wrogości wobec urzędującego prezydenta, bo to w ogóle można nie prowadzić kampanii, tylko  powiedzieć: "Biedroniu, zostań sobie prezydentem, nie będziemy z tobą walczyli".

Jest różnica między krytycznym punktowaniem kogoś a wrogością. I wydaje mi się, że w takich kategoriach należy to postrzegać.

Jako człowiek zanurzony w historii nie czuje pan śmieszności, przesady, nadmierności w tym komitecie przy Lechu Wałęsie, który ma pilnować wyborów i w tym, że on jest w takich szatkach z '89 roku?

Ja to jestem zanurzony w przyszłości raczej jako szef trzech kampanii.

Ale przeszłość pan też pamięta.

Ważne jest to, co robi Lech Wałęsa, zawsze jest ważne. My może nie mamy do tego dystansu takiego...

Ja rozumiem, że to jest ważne, ale czy to wszystko się musi odbywać w entourage'u z '89 roku? Entourage'u z PZPR-em w tamtych wyborach?

To się sprawdziło wtedy.

Ale 30 lat minęło!

Ale to nie jest w polityce dużo czasami - czy w historii, w której jesteśmy zanurzeni. Ja bardzo doceniam to, że Lech Wałęsa - przecież mógłby odcinać tylko kupony z przeszłości - nadal się angażuje, mocno go emocjonuje to, co się w Polsce dzieje i jest gotów dawać swoją osobę. Proszę zobaczyć, wszyscy na świecie odnotowali właśnie to spotkanie i to, że Lech Wałęsa wraca do gry i chce pilnować wolnych wyborów. (...)

Cała rozmowa: radiozet.pl


bg Image