kidawa4.png

"Pojawiają się różne pomysły, ale wszystkie sprowadzają się do tego, że opozycja poważnie traktuje wybory do europarlamentu i zastanawiają się, czy jedna, wspólna, silna lista nie byłaby lepsza, nie dawałaby szansy wprowadzenia większej liczby europosłów. Chciałabym też, żebyśmy my jako Polacy i Europejczycy czuli, że ci europarlamentarzyści o coś walczą" - mówiła wicemarszałek Sejmu RP Małgorzata Kidawa-Błońska w rozmowie z Robertem Mazurkiem.

Robert Mazurek, RMF FM: W naszym studiu Małgorzata Kidawa-Błońska, wicemarszałek Sejmu z PO. 

Małgorzata Kidawa-Błońska: Dzień dobry, witam serdecznie.

Jest pani zadowolona z tej nie-kampanii, jaką prowadzi Rafał Trzaskowski?

Dobrze pan powiedział, nie-kampanii, bo jeszcze nie mamy kampanii. 

Bo nie wolno, oczywiście.

Bo jeszcze nie mamy kampanii, ale z tego jak jeździ po Warszawie, spotyka się z mieszkańcami naszego miasta, jak prowadzi rozmowy - tak.

I nie mamy żadnych planów wymiany kandydata na kogoś innego? Bo wielu komentatorów mówi, że to fatalna kampania, mnóstwo błędów.

Czas letni, potrzebne są tematy zastępcze, więc zamiast smoka czy... 

A jeszcze nie ma wakacji...

Już tak wszyscy czujemy. Zresztą ta temperatura ostatnich dni tak sprawiła, że już myśleliśmy, że są wakacje, i zamiast smoka czy krokodyla na Marszałkowskiej próba mówienia, ze będzie nowy kandydat.

Nie będzie nowego kandydata?

Nie, nie. 

Rafał Trzaskowski na pewno będzie do końca kandydatem PO.

Tak i mam nadzieję, że wkrótce będziemy wiedzieli, kiedy są wybory i kandydat będzie mógł rozpocząć prawdziwą kampanię.

Bo to nie jest kampania... 

Nie, nie.

Przypomnijmy, proszę państwa, państwu się tylko wydaje, że to jest kampania. Broń Boże... 

Dlatego bardzo trudno o tym mówić. Każdy poseł, każdy polityk, każdy z nas powinien jak najwięcej spotykać się z wyborcami.

Pani marszałek, a tak serio, nie moglibyśmy wreszcie skończyć z tą hipokryzją i powiedzieć: "Tak, to jest kampania. I w ogóle te przepisy, które są - są durne". 

Są nieprecyzyjne - na pewno, ale to nie jest kampania. Kampanię troszeczkę inaczej się prowadzi. Trochę inaczej. Kilka kampanii prowadziłam, wygląda inaczej. 

Proszę państwa, skoro jest wicemarszałek Sejmu, to nie może mówić, że przepisy są durne i wszyscy wiemy, że to kampania, ale udajemy, że to nie jest kampania. To ja zapytam o kampanię, która rzeczywiście jeszcze się nie zaczęła, ale już wszyscy o tym mówią, czyli o kampanię do Parlamentu Europejskiego. Pojawiają się pomysły, żeby PO nie startowała pod własnym partyjnym szyldem, tylko wystartowała jako część wspólnej listy pod patronatem Donalda Tuska. 

Pojawiają się różne pomysły, ale wszystkie sprowadzają się do tego, że opozycja poważnie traktuje wybory do europarlamentu i zastanawiają się, czy jedna, wspólna, silna lista nie byłaby lepsza, nie dawałaby szansy wprowadzenia większej liczby europosłów. Natomiast ta słynna lista Tuska czy kogoś innego, to świadczy tylko o tym, że szukamy tematów zastępczych, ale rozmawiamy o jednej liście opozycji.

Dobrze. Jedna lista opozycji może startowa pod różnym szyldem. Może to być szyld Donalda Tuska, a może to być szyld PO. Z punktu widzenia Grzegorza Schetyny jest to zasadnicza różnica. 

Z punktu widzenia Grzegorza Schetyny i całej PO i także Donalda Tuska na pewno ważne jest, żeby dobrzy europosłowie znaleźli się w europarlamencie. 

Fantastycznie...

Do wyborów mamy jeszcze trochę czasu, więc na razie przeżyjmy wybory samorządowe. 

A będzie pani namawiała Bronisława Komorowskiego, żeby kandydował do Parlamentu Europejskiego?

Ja nikogo nie będę namawiała do tego, żeby kandydował. Każdy musi sam podejmować taką decyzję...

Ja wiem, że chętnych do pensji brukselskiej nie będzie brakowało...

Pensja jedna, ale jednak, żeby być w europarlamencie i potem, żebyśmy my jako Polacy i Europejczycy czuli, że ci europarlamentarzyści o coś walczą, o takich ludzi mi chodzi. Dlatego bardzo cenię Różę Thun, bo przecież... Roamingi  tańsze, ciągle walczy o te nasze drobne prawa, i takich europosłów chciałabym tam widzieć.

Naturalnie, i żeby wszyscy byli z PO. 

Żeby byli skuteczni. A skuteczni są z Platformy, więc tu się zgadzamy. 

Więc właśnie, gdyby wszyscy byli z Platformy, to by było prościej..

Ale nudno.

Po co tam wszyscy inni łażą. To proste pytanie, jednak wrócę do Bronisława Komorowskiego. To był by dobry pomysł, żeby Bronisław Komorowski kandydował do Parlamentu Europejskiego?

Na pewno mamy wielu polityków, Bronisław Komorowski był prezydentem, był wieloletnim parlamentarzystą, ma bardzo duże doświadczenie, szkoda taka energię marnować. Ale to mówię - on sam musi taką decyzję podjąć. 

Ale gdyby chciał, co pani powie?

Niech kandyduje.

Niech kandyduje... Panie prezydencie, niech się pan zastanowi, jakby co, to ma pan jeden głos, głos pani marszałek Kidawy-Błońskiej. Pani marszałek: 32 razy przerwał 40-minutowe wystąpienie premiera Sławomir Nitras...

Ja w ogóle patrzyłam z podziwem, że pan marszałek w tym zgiełku, bo rzeczywiście wystąpienie pana premiera budziło duże emocje na sali, akurat 32 kreski postawił przy nazwisku Sławka Nitrasa, bo...

Bo go lubi.

I to chyba o tym świadczy, że go bardzo lubi, i bardzo zwraca uwagę na jego osobę, na to, co mówi, zawsze ma oczy skierowane w jego stronę. Naprawdę doprowadzamy sytuację do absurdu.

Nie, ale sympatia między posłem Nitrasem, a marszałkiem Kuchcińskiem jest ogromna i wzajemna, to wiemy. Ale ja bym nie chciał tego sprowadzić do relacji między dwoma panami, bo w Sejmie jest oczywiste, że się przerywa, że się komentuje i dogaduje...

Bardzo przepraszam, to wygląda, że są relacje między... Rzeczywiście marszałek Kuchciński bardzo nerwowo, w ogóle na samo nazwisko Nitras reaguje. Wystąpienie pana premiera wzbudziło duże ożywienie...

Ale aż 32 razy w ciągu 40 minut mu dogadywać?

Ale jaka precyzja liczenia. No wie pan, ja nie wiem czy 32, ja słyszałam innych posłów, bo akurat Nitrasa najmniej słyszałam, i wielu posłów z jeden i drugiej strony, jedni dając aplauz temu, co mówił pan premier, drudzy krytykowali. Ale sejm taki jest i Sejm tak musi się zachowywać. No martwa cisza w Sejmie to znaczy, że tam nie ma reakcji...

To ja wiem, że nuda... 

Nie, że nie ma reakcji i że ludzie nie słuchają tego, co mówi premier. Były reakcje - to znaczy, że słuchali.

Ale nawet pani tłumaczyła Sławomira Nitrasa, mówiąc: "On po prostu taki jest".

Taki jest. Niezależny, wolny. Niczego się nie boi. Ja to bardzo cenię. 

A ja mam wrażenie, że to nie jest kwestia niezależności. Nie ma pani wrażenia, że pewna "nadaktywność" podczas przemówień posła Nitrasa wzbudza zainteresowanie? 

Nie, nie. Ale naprawdę sam pan powiedział 32 razy. Prowadziłam i prowadzę czasami obrady Sejmu i skupić się tak na jednym pośle, to naprawdę trzeba mieć duże umiejętności. Dochodzi do ośmieszenia Sejmu, naprawdę. (...)

Cała rozmowa:  rmf24.pl


bg Image