brejza.png

"Ten automatyczny system drugich pensji, pozorowanych pseudonagród, funkcjonował w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, Beaty Szydło i kontynuował ten system Mateusz Morawiecki. Organy ścigania powinny zbadać, na jakiej podstawie prawnej i decyzją jakich osób wydatkowano 7–8 mln zł z budżetu państwa na system drugich pensji dla ponad setki polityków PiS" - powiedział poseł Krzysztof Brejza w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem.

Rzeczpospolita: Jarosław Kaczyński zarządził, że do 15 maja ministrowie, którzy dostali rządowe nagrody, mieli przeznaczyć je na Caritas. Pan nagłośnił temat nagród. Będzie pan sprawdzał, czy przelewy zrobiono?

Krzysztof Brejza: Dostałem odpowiedź, że lewe pensje za 2018 rok (za styczeń i luty) zostały zwrócone, więcej – zostały zaksięgowane w budżecie KPRM – będziemy sprawdzać, czy wszystkie te świadczenia nienależne politycy PiS zwrócili do budżetu. Są to pieniądze Polaków, powinny trafić tam, skąd zostały wyprowadzone.

Przelewy na Caritas można nazwać zwrotami nagród?

Absolutnie nie, jest to zwrot drugich pensji.

To zamknie sprawę?

Zwrot „nagród" musi nastąpić do budżetu państwa. Przekazanie tego do jakiejś spółki, fundacji czy na cel charytatywny nie rozwiązuje problemu od strony prawnej. Nie było podstaw do wypłaty drugich pensji, nie ma uzasadnień, świadczenie to nie było motywacyjną nagrodą, bo w ogóle nie informowano wielu polityków PiS o tym, że tego typu pseudonagrody otrzymują.

Dlaczego pieniądze nie są odsyłane do budżetu państwa?

Jest to populistyczna gra Jarosława Kaczyńskiego pokazująca zupełny brak podmiotowości polityków PiS. Przy okazji ministrowie PiS nie będą aż tak stratni – będą mogli sobie część kwoty odliczyć od podatku.

Ministrowie mogą zarobić na przekazaniu nagród do Caritasu?

Tak, zyskają na całej tej operacji po kilkanaście tysięcy złotych.

Może zwrot pieniędzy do budżetu państwa jest niemożliwy?

Absolutnie jest możliwy i niezbędny. Najlepszy przykład dała pani rzecznik rządu Joanna Kopcińska, która kliknęła opcję „zwróć przelew". Jeżeli mają problem z ustaleniem numeru przelewu, powinni złożyć te środki do depozytu sądowego. W każdym razie Prokuratoria Generalna w trybie cywilnym jest zobowiązana do wyegzekwowania od polityków PiS zwrotu świadczeń nienależnych.

Joanna Kopcińska jest rzecznikiem rządu Mateusza Morawieckiego. Czyli nie tylko premier Szydło przyznawała nagrody ministrom, ale również premier Morawiecki?

Tego typu automatyczny system drugich pensji, pozorowanych pseudonagród, funkcjonował w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, Beaty Szydło i kontynuował ten system Mateusz Morawiecki. Organy ścigania powinny zbadać, na jakiej podstawie prawnej i decyzją jakich osób wydatkowano 7–8 mln zł z budżetu państwa na system drugich pensji dla ponad setki polityków PiS. Szczególną sytuację ma Beata Szydło, która podjęła decyzję o przyznaniu sobie 80 tys. zł tych pozorowanych nagród. Nawet zakładając wersję (którą dziś odrzucamy w oparciu o przedstawiane przez KPRM dokumenty), że środki finansowe przelane Beacie Szydło były nagrodą, powstaje pytanie: jak można nagrodzić samego siebie? To nie tylko niezgodne z prawem, ale też po prostu nielogiczne i absurdalne.

Kto i w jakich sprawach nie odpowiedział na pańskie zapytania?

Zablokowana jest chociażby odpowiedź na interpelację o 2016 rok. Już o dwa tygodnie premier Mateusz Morawiecki przekracza termin odpowiedzi, tak bardzo boi się wskazania kwot lewych pensji wypłaconych jego politycznym przyjaciołom. Oprócz tego nie mam odpowiedzi na kilkanaście interwencji i interpelacji poselskich. To embargo informacyjne, ale zrobimy wszystko, żeby do tych informacji dotrzeć. Ostatnio z posłem Arkadiuszem Myrchą weszliśmy do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego na legitymacje poselskie w trybie bezpośredniej interwencji. Po godzinie otrzymaliśmy aktualne umowy na obsługę ministerstwa przez mec. Michała K. Każdy przypadek blokowania informacji i unikania odpowiedzi zwiększa naszą determinację w odsłanianiu tego ogromnego skoku na kasę w rządzie PiS. Na razie odkryliśmy wierzchołek góry lodowej. Nadal nie mam informacji, ile pseudonagrody otrzymał przykładowo Michał Dworczyk, Patryk Jaki, Jarosław Zieliński czy Bartosz Kownacki. Nie odpowiadają ws. roku 2016, w kwestii dotyczącej tzw. nagród dla założycieli Solvere – Anny Plakwicz i Piotra Matczuka – straszą mnie naruszaniem dóbr osobistych. Dane dotyczące nagrodzonych osób w Gabinecie Politycznym Ministra Środowiska utajniają pod pozorem wypełniania dyspozycji Konstytucji RP. (...)

Cała rozmowa:  rp.pl


bg Image